Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Niall. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Niall. Pokaż wszystkie posty

sobota, 20 lipca 2013

#12. Niall





Przez całą drogę trzymałeś mnie za rękę lub obejmowałeś w pasie, jakbyś chciał powiedzieć, że się o mnie troszczysz. Z dumą rozglądałeś się dookoła, jakbyś chciał się mną pochwalić. Zrobiło mi się niezmiernie miło. To było urocze. Raz padał śnieg, raz wychodziło ciepłe słońce, pogoda nam sprzyjała. 
Kochanie, pamiętasz, jak to było, gdy wróciliśmy do Ciebie? Wziąłeś ode mnie płaszcz, znikając w kuchni. Usiadłam na kanapie, czekałam na Ciebie. Wkrótce przyszedłeś. W dłoniach trzymałeś dwie lampki czerwonego wina, choć wiedziałeś, że nie piję. Podałeś mi kieliszek, siadając naprzeciwko mnie. Żadne z nas się wtedy nie odzywało, choć patrzyliśmy się sobie głęboko w oczy. 
Wtedy zrozumiałam, że spotykając Ciebie doznałam cudu. Byłeś nieziemsko przystojny. Twoja blada cera, blond włosy, ten uśmiech, który dodawał mi otuchy w trudnych chwilach, umięśniony tors, silne ramiona, w których się chowałam, gdy było mi źle – to cały Ty. Uosobienie duchowej radości, spokoju i cierpliwości. 
A Ty zawsze mi mówiłeś, że jestem dla Ciebie jak gwiazdka z nieba, że nie widzisz beze mnie swojego życia. I zawsze uważałeś mnie za tę najpiękniejszą. Miałam wtedy długie, sięgające łopatek, brązowe włosy, które nigdy nie chciały być proste, duże brązowe oczy, kształtne usta, bladą cerę. Nie byłam ani za szczupła, ani gruba, ot przeciętna. Nie lubiłam eksponować swoich atutów, ale Ty mnie rozumiałeś. Niejednokrotnie podkreślałeś, że to, co mam najcenniejsze powinnam zachować dla kogoś wyjątkowego. Nigdy nie byłeś natarczywy. 
Po chwili zabrałeś mi kieliszek, bo widziałeś, że i tak nic z niego nie upiłam. Po prostu nie lubiłam alkoholu. Swój również odstawiłeś nienaruszony. Siadłeś bliżej i delikatnie pocałowałeś mnie w usta. Powiedziałeś wtedy: "Kocham Cię najmocniej na świecie. Wiem, że chcę być przy Tobie cały czas. Możesz na mnie liczyć, choć wiem, że masz wątpliwości. Ale mam wrażenie, że się idealnie uzupełniamy." Czekałeś na moją reakcję. Spojrzałeś na mnie tak pięknie. A ja nie wiedziałam, co odpowiedzieć. Zamknęłam oczy, a ty wtedy znów mnie pocałowałeś. Delikatnie, nienachalnie, jakbyś chciał mi podziękować, powiedzieć, że jestem dla Ciebie ważna. Miałeś takie miękkie, ciepłe usta, przeszedł mnie dreszcz. Za chwilę kolejny pocałunek i kolejny. Nie mogłam się oprzeć i ja również zaczęłam odwzajemniać pocałunki. Od delikatnych całusów przeszliśmy do namiętnych, długich pocałunków. Wilgoć naszych ust tworzyła nieziemską mieszankę. Odchyliłam głowę do tyłu, a Ty zacząłeś całować moją szyję. Wodziłeś ciepłymi ustami po karku, szyi, a mnie przechodził dreszcz za dreszczem. Oddech przyspieszył. Czułam się wtedy naprawdę bardzo szczęśliwa. Zsunąłeś sweterek z mojego ramienia i zacząłeś je całować. "Jesteś piękna, wiesz?" Wtedy właśnie się dowiedziałam. 
Wygodnie usadowiłeś się na kanapie, a ja ułożyłam głowę na Twoich kolanach. Zacząłeś gładzić mnie po głowie, poprawiłeś niesforne kosmyki włosów, które stanęły na baczność. Nachyliłeś się w moim kierunku i znów mnie pocałowałeś. Prosto w czoło, jakbyś chciał dać mi do zrozumienia, że będziesz się mną opiekował. Było mi to bardzo, ale to bardzo potrzebne. 
Wkrótce musiałam wracać do domu. Odprowadziłeś mnie na przystanek i zaczekałeś, aż zamkną się drzwi autobusu. 
Późnym wieczorem, kiedy szykowałam się do snu, stanęłam przy oknie balkonowym. Wiedziałam, że nie mogę zobaczyć przez nie ani Ciebie, ani Twojego mieszkania, ani naszych ulubionych tras spacerowych. Wtedy poczułam wewnętrzne ciepło, radość. 
Wodziłam dłońmi po szyi, którą namiętnie muskałeś swoimi wargami. Dotknęłam karku, przeszedł mnie dreszcz. Poczułam ciepło na ramieniu – jakby pocałunek, choć przecież Ciebie koło mnie nie było. 
Kochanie, od tamtej chwili wiem, że chcę spędzić z Tobą wszystkie radosne i smutne chwile mojego życia. Chcę dzielić się słabościami, radościami i smutkami. Przede wszystkim chcę dzielić się z Tobą mną, a mam nadzieję, że Ty będziesz dzielił się sobą ze mną. Z Tobą chce przejść przez wszystkie nowe doświadczenia, bo Ty będziesz moim przewodnikiem w pewnych sprawach. Już dojrzałam do pewnych decyzji, Ty jeszcze o nich nie wiesz. Ale dowiesz się wkrótce, bo chcę być już w pełni Twoja...



niedziela, 30 czerwca 2013

# 8. Niall





Od Autorki :
Znalazłam w moim notatniku , w którym zapisuję moje ulubione cytaty itp. krótki tekst , który nadawał się na imagin :) Lekko go przerobiłam i mamy teraz wersję dla Directioners ;)
Ten tekst nie jest mój i nie wiem kto jest jego autorem , więc nie posądzajcie mnie o plagiat , jeśli wiecie czyj może być ten tekst , napiszcie w komentarzu :)


*Włącz* 
- Kocham Cię - wykrztusił z siebie. Nie wiedział czemu to powiedział  ale czuł, że powinien  Że po­winien się w końcu przyz­nać.
Spoj­rzała na niego ze zdzi­wieniem. Już cała ta sy­tuac­ja wy­dawała jej się niena­tural­na. Wra­cali ra­zem do do­mu, cze­go nie zwyk­li ro­bić. Nie by­li przy­jaciółmi. Trud­no było ich na­wet naz­wać zna­jomy­mi. Nie pałali do siebie niena­wiścią. Po­mimo te­go że wi­dywa­li się niemalże codzien­nie na szkol­nym ko­rytarzu, już daw­no minął ok­res, gdy wi­tali się uśmie­chem i całusem w po­liczek. Przy­jaciele sprzed lat, których zniszczyła właśnie miłość. On za­kochał się w niej, a ona nieświado­ma je­go uczuć, flir­to­wała z nim zde­cydo­wanie za często, po­budzając je­dynie je­go nadzieję. A gdy w końcu, trzy la­ta te­mu, od­ważył się przyz­nać, co do niej czu­je, ona go wyśmiała. Tak! Jak zwykła gówniara, którą wówczas była. Wyśmiała, zmie­szała z błotem, zniszczyła ich przy­jaźń. Po­tem po­jawił się żal i wyrzu­ty, tęskno­ta za nim i płacz, gdy mi­jał ja bez słowa lub ob­rzu­cał wyz­wiska­mi.
 
A te­raz? Przez przy­padek kończy­li o tej sa­mej godzi­nie lek­cje i po­mimo te­go, że mie­szka­li w prze­ciw­nych kierun­kach, zap­ro­pono­wał, że ją od­pro­wadzi. Sam, z włas­nej wo­li. Była zdzi­wiona, ale się zgodziła. Od kil­ku miesięcy między ni­mi było le­piej ? zaczęli na­wet ze sobą roz­ma­wiać na przer­wach.
Zat­rzy­mała się, a on stanął nap­rze­ciw­ko niej. Spoj­rzała mu w oczy. Czy on zwa­riował?!
- Niall , ja... ja nie wiem co po­wie­dzieć - spuściła głowę.
- [t.i], to, co ci wyz­nałem kil­ka lat te­mu... To nie prze­minęło. Nig­dy nie prze­minie. Po­mimo te­go, jak usil­nie sta­rałem się ciebie zniena­widzić, wmówić so­bie, że to tyl­ko na chwilę. Szu­kałem miłości w ra­mionach in­nych, ale w każdej i tak do­pat­ry­wałem się ciebie. A ciebie nikt nie jest w sta­nie mi zastąpić.
- To naj­piękniej­sze słowa, ja­kie kiedy­kol­wiek usłyszałam od chłopa­ka, ale... - zaczęła, ale on jej przer­wał.
- Po­wiedz mi, cze­go się boisz.
- Te­go uczu­cia. Nad którym nie pa­nuje. Z jed­nej stro­ny - nie mogę cię kochać. Nie mogę, bo było by to wbrew mnie. A z dru­giej stro­ny, gdy nie ma cię obok, gdy nie mi­niemy się bez słowa na ko­rytarzu, gdy nie dos­trzegę cię w tłumie uczniów, czuję wewnątrz tyl­ko pus­tkę. I tak długo, dopóki cho­ciaż cię nie doj­rzę - nie mu­sisz na­wet na mnie spoj­rzeć - wszys­tko wy­daje mi się sza­re, smut­ne i poz­ba­wione sen­su. Wys­tar­czy dla mnie tyl­ko, że jes­teś. Nie mu­sisz być ze mną, a jed­nocześnie, gdy widzę cię z inną, zaz­drość wy­pełnia mo­je myśli - mówiła szyb­ko, niepew­na te­go, do cze­go się przyz­na­je. Strach ją pa­raliżował.
- Więc bądź ze mną, a zaw­sze będę obok.
- Nie mogę... - szepnęła cicho, a na jej po­liczku po­jawiła się pier­wsza łza - je­dynie za­powiedź ko­lej­nych.
- Dlacze­go? Zro­biłbym dla ciebie wszys­tko...

- Nie mogę, po­nieważ kocham cię zbyt słabo, by znów ci zaufać. By wie­rzyć w każde two­je "Kocham", by wie­rzyć, że jes­teś ze mną szcze­ry. Kocham cię miłością, która jest ska­zana na upa­dek, na potępienie. A jed­nocześnie, kocham cię na ty­le moc­no, że nie pot­ra­fię się zmu­sić, by o to­bie nie myśleć, by nie szu­kać cię wzro­kiem. Kocham cię moimi marze­niami... - chłopak stał zdu­miony. Nie spodziewał się od niej tak szcze­rego wyz­na­nia. - Dla­tego mam od ciebie prośbę - jeśli nap­rawdę mnie kochasz, pozwól mi odejść. Nie próbuj się ze mną ko­lego­wać, przy­jaźnić, bo to mnie za­bija. Po­woli, od środ­ka męczy mo­je ser­ce. Zniena­widź mnie, znów ob­rzuć wyz­wiska­mi. To mo­ja je­dyna prośba do ciebie...
Ich oczy się spot­kały. Jej - pełne łez, zielo­ne. Je­go - pogrążone w smut­ku, niebies­kie.
- Nie chcę cię znać - wyszep­tała, po czym od­wróciła się i odeszła. 
On stał jeszcze przez chwilę bez ruchu, nie wiedząc, co ze sobą zro­bić. Gdy potrącił go ja­kiś star­szy człowiek, ruszył po­woli w kierun­ku do­mu, czując, że w je­go ser­cu na zaw­sze zos­ta­nie tyl­ko ona i obiecując so­bie, że spełni jej os­tatnią prośbę. Spełni, bo jest gotów dla niej zro­bić wszys­tko...





sobota, 9 marca 2013

# 3. Niall.


Od Autorki :
Przepraszam, że imagin'ów jest tak mało, ale musicie się przyzwyczaić , bo piszę je tylko wtedy kiedy mam wenę i ochotę , a co najważniejsze czas. Teraz się udało, bo jestem chora i prawdopodobnie spędzie przyszły tydzień w domu , więc spróbuje coś jeszcze napisać :) A teraz imagin z Niall'em liczę , że Wam się spodoba :)

Skróty:
[i.ch] - imię chłopaka
[t.i.] - twoje imię

Jesteś w ciąży ze swoim chłopakiem, z którym jesteś już od dwóch lat. Wszystko układało się pięknie, planowaliście ślub. [i.ch.] ucieszył się z tego, że już niedługo w waszym życiu pojawi się jego potomek. Lecz od kilku tygodni coś zaczęło się psuć. Nie wracał na noc do domu, tłumacząc się później, że musiał dłużej zostać w pracy. Nie przytulał Cię, nie 0kazywaliście już sobie czułości, zachowywał się tak jakby już w ogóle zapomniał, że jesteś w ciąży.

***
Wróciłaś właśnie do domu, ze spotkania ze swoją przyjaciółką. Złapałaś się za brzuch, coraz ciężej było ci chodzić , w końcu to już 7 miesiąc. Nie spodziewałaś się, że twój narzeczony będzie w domu , ostatnio prawie w ogóle go nie było. Weszłaś do kuchni z zamiarem nalania sobie szklanki wody. Twoją uwagę przykuł list adresowany do Ciebie , który leżał na kuchennym blacie. Odstawiłaś szklankę i niepewnie otworzyłaś kopertę, bojąc się treści zawartej na papierze.
  „Przepraszam. To było za dużo jak dla mnie. Nie nadawałbym się do roli ojca. Nie widzę swojej przyszłości z Tobą [t.i]. Pokochałem kogoś innego. Przepraszam.”

Analizując każde zdanie coraz mocniej ściskałaś kartkę papieru, aż w końcu całkiem ją pogniotłaś i rzuciłaś na podłogę. Z twoich oczu popłynęły łzy.  Głównie z bezradności, bo nic nie mogłaś zrobić i uświadomiłaś sobie, że zostałaś sama, nie masz już kogo prosić o pomoc, oprócz swojej przyjaciółki, która pewnie długo nie zostanie w Londynie, gdyż lada dzień wylatuje z powrotem do polski.  Masz  mieszkanie na utrzymaniu i dziecko w drodze. Nie wiedziałaś jak sobie z tym poradzisz.
 Zrobiło Ci się słabo, oparłaś się o blat .  Po chwili łzy przestały spływać po twoich policzkach , a na ich miejscu pojawiły się czerwone od złości plamy. Nie umiał Ci tego powiedzieć prosto w twarz. Zachował się jak zwykły dupek.

***
Musiałaś z czegoś żyć, dlatego będąc w ciąży szukałaś pracy , co było ciężkim zadaniem, bo gdy pracodawca zobaczył twój duży brzuch, automatycznie odsyłał Cię z powrotem do domu.
Wracałaś właśnie z kolejnej rozmowy o pracę , która zakończyła się porażką. Przysiadłaś na ławce w parku i już nie mogłaś pohamować łez. Czułaś się bezradna, wkrótce mogą Cię wykopać z mieszkania, ostatnie oszczędności jakie masz wydajesz na dziecko. Próbowałaś sięgnąć po pomoc od rodziców, wiedziałaś że to nic nie da, gdyż w momencie , w którym oznajmiłaś im, że wyprowadzasz się do Londynu ze swoim ukochanym, wyrzekli się Ciebie. Mówili , że jeśli to zrobisz możesz już nie wracać. Zaraz po tym jak dowiedzieli się, że jesteś w ciąży powiedzieli tylko „To twój problem”.
  Ktoś koło Ciebie usiadł i podał chusteczkę.
- Wszystko okej ? –Spytał troskliwie męski głos. Podniosłaś głowę i spojrzałaś w oczy nieznajomemu. Był to uroczy blondynek o intensywnie niebieskich oczach.
- Tak. – Skłamałaś, po czym wytarłaś oczy białym materiałem, który Ci podał.
- Widzę, że chyba jednak nie. – Był nie ugięty, choć mimo to liczyłaś , że po twojej wypowiedzi zostawi Cię i sobie pójdzie. – Jestem Niall. – Podał Ci rękę, którą uścisnęłaś.
- [t.i] – Odpowiedziałaś z grzeczności, tak bardzo chciałaś, żeby zostawił Cię teraz samą , nie mogłaś już dłużej hamować łez, które cisnęły Ci  się do oczu.  Widząc Cię w takim stanie, objął ramieniem i przyciągnął do siebie.
- Na pewno wszystko w porządku ? – Spytał jeszcze raz, kładąc nacisk na ostatnie słowa.
- Nie. Nie radzę sobie. – Odpowiedziałaś i zmoczyłaś mu koszulkę kolejnym potokiem łez. – Przepraszam , nie powinnam Cię obarczać swoimi problemami. – Już miałaś zamiar wstać i pójść prosto do domu , kiedy zatrzymał Cię jego uścisk.
- Jeśli chcesz pogadać to mów śmiało. – Po raz kolejny pociągnął Cię na ławkę.  Potrzebowałaś chwili na uspokojenie , po czym opowiedziałaś mu całą historię od początku do końca. Choć nadal uważałaś, że nie powinnaś zwierzać się obcej osobie, ale wewnętrznie czułaś , że naprawdę tego potrzebujesz.
 Niall okazał się bardzo dobrym słuchaczem, przez cały czas go obserwowałaś szukając jakiejkolwiek oznaki znudzenia, ale on uparcie się w Ciebie wpatrywał, a gdy widział, że o niektórych momentach ciężko Ci mówić ściskał mocniej twoją rękę. Gdy skończyłaś swoją opowieść , przytulił Cię szepcząc „Zobaczysz wszystko będzie dobrze”. Miałaś zamiar już iść , podniosłaś się leniwie z ławki z zamiarem podziękowania mu za tę rozmowę, a raczej monolog, bo to ty musiałaś się komuś zwierzyć.
- Czekaj, odprowadzę Cię. Nie pozwolę Ci wracać samej w takim stanie. – Uśmiechnął się.
- Jak chcesz. – Odpowiedziałaś beznamiętnie , lekko się uśmiechając. Resztę drogi również przegadaliście, ale rozmawialiście już o weselszych sytuacjach. Znaleźliście się pod twoim domem. Pożegnałaś się z chłopakiem, kiedy w ostatniej chwili krzyknął :
- [t.i] zobaczymy się jeszcze ? – Zapytał z nadzieją w głosie.
- Mam nadzieję. – Uśmiechnęłaś się. Niall pokonał dzielącą was odległość i podał Ci swój numer telefonu.
- Do zobaczenia.

***
Chłopak przychodził codziennie sprawdzając Twój stan, zaprzyjaźniliście się. Niall pomagał Ci finansowo, na co niechętnie przystawałaś, gdyż uważałaś , że to niewłaściwe. Spędzaliście ze sobą naprawdę dużo czasu, aż w końcu stało się … zakochaliście się w sobie. Chłopak obiecał Ci, że Ci pomorze, a dziecko będzie traktował jak własne.

***
Jesteś w 9 miesiącu ciąży, termin porodu już wkrótce. Leżysz na kolanach swojego ukochanego, który jedną ręką gładzi twój brzuch, a drugą podtrzymuję twoją głowę. Mogłabyś tak leżeć w nieskończoność. Ale w pewnym momencie poczułaś coś dziwnego.
- Niall zaczęło się ! – Chłopak wytrzeszczył oczy , podczas gdy Ciebie przeszedł naprawdę mocny skurcz. Złapałaś się za brzuch i zaczęłaś powoli oddychać. Twój ukochany w tym czasie zdążył wziąć wszystkie najpotrzebniejsze rzeczy i pomógł Ci się ubrać.
 Jechał naprawdę szybko, kilka razy wydarłaś się na niego, żeby się uspokoił. Widziałaś że zaczyna panikować , na co się uśmiechnęłaś – wyglądał tak słodko.
   Poród nie trwał długo, urodziłaś śliczną córeczkę, która niezwykle przypominała Ciebie, a nie swojego prawdziwego ojca, z czego byłaś niezwykle zadowolona. Podałaś Niall ‘owi dziewczynkę.
- To też Twoja córka. – Szepnęłaś, na co on musnął delikatnie Twoje usta. Oczy mu się zaszkliły, po czym przytulił maleńką do siebie.

***
Nigdy nie uwierzyłabyś , że w ciągu tych 3 miesięcy tyle mogłoby się zmienić. Z Niall’em planujecie ślub. Chłopak zaakceptował dziecko i traktuje jak własne. Jesteś naprawdę szczęśliwa i nie żałujesz żadnej decyzji jaką podjęłaś w swoim życiu.