środa, 25 czerwca 2014

Rozdział XX





Rozdział 20 - "Uważaj o czym marzysz."

  Byłem zmęczony, a ból w ramieniu wcale nie pomagał w dalszej wędrówce. No i poza tym miałem przy sobie wampirzycę, która wcześniej czy później zgłodnieje. Nie chciałem jej jeszcze bardziej zasmucać , przypominając jej o tym. Już i tak się martwiła o resztę. Próbowała to ukryć, zapewne po to aby mnie nie niepokoić, ale jej zachowanie mówiło samo za siebie. Nic nie mogłem zrobić i chyba świadomość tego bolała bardziej , niż rana zadana przez Zoey.
  Nie wiedziałem dokąd idziemy i zastanawiałem się czy ona wie. Łażenie po mokrym lesie nie było ani trochę romantyczne, biorąc pod uwagę naszą sytuację. Z każdym kolejnym krokiem miałem wrażenie jakbym tracił siły, ale nie byłem ani trochę zmęczony. Tak po prostu robiło mi się słabo.
  Las zaczął się przerzedzać i już z tej odległości mogłem zauważyć światła. Z każdym kolejnym krokiem, miałem coraz większą nadzieję na noc w wygodnym łóżku z ukochaną. Wyszliśmy na żwirową drogę, która prowadziła do niewielkiego, dwupiętrowego domu.
  Victoria odwróciła się w moją stronę, jej oczy pociemniały. Spojrzałem w tym samym kierunku. Cholera. Czerwona ciecz, która do tej pory barwiła tylko materiał, teraz spływała w dół mojego ramienia. Może to rzeczywiście coś więcej niż tylko draśnięcie.
- Louis. - Podeszła bliżej. "Już po tobie Tomlinson". - Musimy znaleźć kogoś kto Ci pomoże. Wytrzymaj jeszcze chwile.
Widziałem zmartwienie w jej ciemnych oczach , widziałem jak próbuje się powstrzymać ...
Chwyciła mnie pod rękę, kiedy zobaczyła, że nie dam rady iść sam. Prawdopodobnie straciłem za dużo krwi. Dosyć wolno zbliżaliśmy się do blasku światła wydobywającego się z okien. Od zawsze moja matka narzekała na to, że nie mam dziewczyny. A gdy w końcu się jakaś pojawia okazuje się, że jest wampirem i próbuje mnie nie zjeść. Uważaj o czym marzysz. Oparłem się o framugę drzwi, podczas gdy dziewczyna usilnie starała się zwrócić uwagę domowników dobijając się do drzwi. Cienie w oknach świadczyły o tym, że są świadomi naszej obecności.
I w końcu usłyszeliśmy dźwięk odblokowywanej zasuwki. Teraz mogę spokojnie zemdleć...

*** Mimo, że na niebie piętrzyły się burzowe chmury, a po szybie spływały pojedyncze krople, mogłem się domyśleć , że jest już dzień. Ile spałem ? Nie mam pojęcia.Gdzie jest Victoria ? Też nie mam pojęcia. Lekko się podniosłem, co nie było najlepszym pomysłem, bo moje mięśnie były wykończone, po wczorajszej wędrówce. Przez ciągłe jazdy samochodem, wypadłeś z formy Tommo. Spojrzałem na swoje ramię, o którym nagle mi się przypomniało. Całość była zabandażowana , żadnego śladu krwi i nawet nie bolało tak bardzo.
Rozejrzałem się wkoło. Pokój nie był duży, nie było w nim nic oprócz dwóch szafek i łóżka. Nuda. Kto w ogóle chciałby w czymś takim mieszkać ? Nawet starsi ludzie lubią wieszać bibeloty na swoich ścianach i stawiać durne figurki kotów na półkach. Tak jak moja babcia. Nigdy nie rozumiałem dlaczego stawia te figurki. Nie miała kota, zawsze mówiła, że nie potrzebne jej zbiorowisko bakterii, podejrzewam , że nawet ich nie lubi. Więc po jaką cholerę stawia te koty ?
Odsunąłem kołdrę, tylko po to, żeby zobaczyć , że mam na sobie tylko spodnie. Świetnie. Gdzie są moje rzeczy ? Czuję się jak na jednej z imprez w akademiku, kiedy budziłem się rano z niewyobrażalnym bólem i totalnym zanikiem pamięci. Całkiem podobna sytuacja.
 Podniosłem się powoli i podpierając się ściany skierowałem do drzwi. Chwyciłem za metalową klamkę i pociągnąłem. Korytarz wyglądał podobnie jak sypialnia, nic szczególnego. Te same drewniane panele położone na ścianach, drewniane schody i białe okna. Jedno było dziwne, co tylko napawało mnie przerażeniem. Niepokojąca cisza. Ostatnio odniosłem wrażenie jakby cisza była przyczyną wszystkich wypadków. Tam gdzie nie wydobywał się żaden dźwięk było niebezpiecznie. Gdzie jest Victoria ?
 Schodziłem po schodach, starając się nie wydobyć z nich żadnego dźwięku, aby nie przyciągnąć czyjejś niepożądanej uwagi, niepotrzebnie, bo jak się okazało na dole też nikogo nie było. Zacząłem przeszukiwać pokoje z nadzieją, że kogoś znajdę. Coraz bardziej martwiłem się o swoją dziewczynę. A co jeśli znaleźli nas ? Co jeśli zabrali ją ze sobą ?
 Usiadłem na jednym z krzeseł w kuchni i stukałem palcami o blat, próbując się odstresować. Same problemy z tym wampirem !
 Usłyszałem dźwięk skrzypiących drzwi. Spojrzałem w kierunku wyjścia z kuchni, oczekując , że zaraz coś wyskoczy i mnie zabije. Pierwsza zasada: myśl optymistycznie.
Wstałem od stołu i sam zrobiłem pierwszy krok. Gdybyście widzieli ulgę wymalowaną na mojej twarzy, kiedy ujrzałem na korytarzu blondynkę.
- Myślałam , że śpisz.
Nie odpowiedziałem, po prostu przytuliłem ją do siebie i schowałem twarz w jej blond włosach.
- Stało się coś ? - Usłyszałem jej głos ponownie.
- Gdzieś ty była ?
- Eh ... hm ... no wiesz ... - Wskazała na swoje zęby, kiedy wreszcie odsunąłem się od niej. Od razu zrozumiałem o co jej chodzi. Pokiwałem tylko głową. - Mam wciąż sierść królika w zębach.
Skrzywiłem się na jej słowa. To obrzydliwe ! Na szczęście po chwili mogłem ujrzeć jej śnieżnobiały uśmiech.
- Żartowałam.
Weszła do pokoju, który przynajmniej tak mi się wydaje, był salonem. Sięgnęła po czarny materiał , który wisiał na kanapie i podała mi go. Moja koszulka, no w końcu.
- Gdzie są Ci ludzie ? - Zapytałem, zdając sobie sprawę, że nie weszliśmy tu tak po prostu.
- Kto ?
- Czyj jest ten dom ?
- Nie wiem. 
Nie było tu nikogo. Światła się paliły i to wszystko. Ktokolwiek tu  był , musiał wychodzić w pośpiechu, bo większość rzeczy zostawili. 
- Ale widziałem, przecież ... 
Widziałem ,prawda ? Wariujesz Tomlinson. Widziałem wczoraj cienie w oknach, to musieli być ludzie. Ktoś musiał tu być! A co jeśli wciąż tu jest ? 
- Miałeś wczoraj gorączkę, z trudem zmieniłam opatrunek. Dałam Ci leki przeciwbólowe tak na wszelki wypadek. 
- Dziękuję. - Przytuliłem się do niej ponownie, mimo że dziwna sytuacja siedziała w mojej głowie. To musiało być przez gorączkę. Musiało.
  Spojrzałem na nią , wciąż miała na twarzy grymas , który próbowała ukryć. Jej włosy były wilgotne od deszczu, zastanawiałem się czy płakała. Mogłem zauważyć, że Niall był dla niej ważny, prawdopodobnie był jej jedynym prawdziwym przyjacielem, a teraz ...
Odsunąłem od siebie ponure myśli, musieliśmy się zastanowić nad tym co robić dalej.
- Co teraz ? - Zapytałem.
- Nie rozumiem.
- Jechaliśmy do Hiszpanii, żeby Sapphire Ci pomogła. Nie zrobiła tego. Będziesz dalej uciekać ?
- Nie wiem. - Schowała twarz w dłoniach. - Nie wiem co robić. Nie wiem u kogo szukać pomocy. Niall znalazł by jakieś rozwiązanie. - Rozpłakała się, tak po prostu . Nie widzieliśmy ich śmierci, więc wciąż jest szansa , że żyją. Nigdy nie myślałem o tym, co będzie gdy to wszystko się skończy. Nie wiedziałem nawet w jaki sposób mogłoby się to zakończyć. Nie mam pojęcia jak mogę pomóc. Ta bezsilność jest frustrująca.
- Vicki , wiesz że Niall na pewno sobie poradził. - Starałem się ją pocieszyć.
- Więc dlaczego go tu nie ma ?!
No właśnie ...
 Dziewczyna westchnęła i usiadła na kanapę, tym samym oddalając się ode mnie.
- Musimy się zbierać, wciąż jesteśmy zbyt blisko nich.
Pokiwałem tylko głową i chwyciłem swoją fioletową bluzę, którą założyłem na ramiona.
 Prawdopodobnie właśnie ją wkurzyłem. Nie potrafiłem jej pocieszyć i chyba wolałem nie próbować. Czekała nas kolejna długa droga i nie miałem pojęcia czy stan mojego zdrowia w najbliższym czasie nie zamierza się pogorszyć. Westchnąłem głośno i podążyłem za dziewczyną na zewnątrz. Chyba nie muszę wspominać, że spacerowanie w mokrych butach po deszczu , od zawsze było moim marzeniem . Czekają mnie kolejne długie godziny marszu ...

Prawdopodobnie właśnie poznaje nowe , ciche oblicze Vicki. Widzieć tą blondynkę, kiedy nie gada, to aż dziwne, ale tak właśnie było. Szliśmy , szliśmy i szliśmy, a ona nie powiedziała, ani słowa. Jeszcze trochę , a oszaleje.
- Jesteś zła ?
Zerknęła na mnie , nie przerywając marszu.
- Nie.
- To dlaczego się do mnie nie odzywasz ?
- Nie wiem.
- Dręczy Cię to. Porozmawiaj ze mną o tym.
- Nie chce o tym rozmawiać.
Myślę, że nasz związek - jeśli kiedykolwiek istniał - przechodzi teraz mały kryzys. Nie chciałem tracić swojego optymizmu i zastanawiać się czy Niall żyje. Żył. Byłem tego pewien. Poradził sobie, musiał, chociażby ze względu na Victorię.
  Przystanąłem na chwilę, opierając się o najbliższe drzewo, zawroty głowy wciąż dawały mi się we znaki, a problemy z oddychaniem wcale nie pomagały. Czułem na sobie dziwny ciężar i z czasem zacząłem się zastanawiać czy nie jest to może atak astmy czy inne cholerstwo. Z początku myślałem, że chłodne powietrze dobrze mi zrobi, myliłem się. Miałem ochotę zemleć, albo zamknąć oczy chociaż na kilka chwil.
  Moja nieobecność najwidoczniej zaniepokoiła Vicki, bo w końcu zwróciła na mnie uwagę. Wciąż miałem przymknięte oczy, ale czułem że podchodzi do mnie. Złapała moją twarz w swoje dłonie i uważnie się przyjrzała.
- Co Ci jest ? - Zapytała po dłuższej chwili.
- Nic.
Przymknęła oczy zirytowana, by po chwili ponownie na mnie spojrzeć i ... niespodziewanie wtulić w moje ciało. Objąłem ją swoimi rękami, czując jak jej drobne dłonie zaciskają się na materiale mojej bluzy.
- Przepraszam. - Wyszeptała. - Jest mi ciężko , to wszystko przeze mnie, gdybym chociaż raz spróbowała zrobić coś sama, nie byłoby Cię tu , Niall by żył i ... powinnam była już dawno oddać się w ich ręce. Wiesz dlaczego tego nie zrobiłam ? Bo zachowałam się jak nieodpowiedzialna gówniara i wolałam iść się zabawić , zamiast wziąć odpowiedzialność za to co zrobiłam i za to kim jestem.
Chciałem w tej chwili potrząsnąć jej ramionami i powiedzieć, żeby nie myślała  tym w ten sposób, żeby przestała gadać takie bzdury , ale nie mogłem ... świat stał się czarny. 

13 komentarzy:

  1. Zajebiste ♥ ♥ ♥ Czekam na kolejny ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. super oby szybko był następny rozdział

    OdpowiedzUsuń
  3. Oh... My... God czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział!

    OdpowiedzUsuń
  4. Genialny!!!!! weny! czekam na nexta Zapraszam do mnie http://polishfriends216.blogspot.com/?m=1 Dominika :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Hej, hej, hej!
    Właśnie zostałaś nominowana do Liebster Awards!
    Więcej informacji pojawi się później na http://upadla-i-lowcy.blogspot.com/
    Gratulacje! ;D

    OdpowiedzUsuń
  6. U mnie również nominacja ----> http://new-harrystyles.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Twoje opowiadanie strasznie mnie zainspirowało, więc postanowiłam napisać swoje, mam nadzieję, że zajrzysz, niedługo pojawi się prolog
    Myśl, że masz być zabitym przez wampira nie jest pocieszająca. Widząc tego krwiopijcę, myślisz, że to najgorsze stworzenie na świecie...ale co, jeśli istnieją istoty o wiele gorsze od wampirów? Jeśli są silniejsze, bardzie niebezpieczne i przerażające? Jeśli polują własnie na nie, na demony nocy?
    Dakota czuje się we własnym domu jak w więzieniu. A wszystko to przez jej nadopiekuńczego brata Louisa. Pewnego dnia postanawia złamać jego zasady. Ale czy to na pewno wyjdzie jej na dobre? A może lepiej chować się przez światem zewnętrznym i jego mieszkańcami, którzy nie okażą się tak przyjaźni.......

    OdpowiedzUsuń
  8. jezu, proszę, spraw by Niall żył...nie może umrzec. Swoją drogą Louis też nie wygląda najlepiej.

    OdpowiedzUsuń
  9. A kiedy nowy rozdział? Proszę, dodaj szybko....prooooooszę

    OdpowiedzUsuń
  10. Kiedy rozdział???? Węś już dodaj bo nie wyczymie!

    OdpowiedzUsuń
  11. Hej :* dopiero zaczynam czytać tego bloga i przyznam szczerze ze naprawdę świetne opowiadanie, będę na sto procent czytać + dodaje się do obserwatorów :) aaaa i bym zapomniała mam do cb prozbe wpadniesz na bloga Koleżanki :) te opowiadanie jest super serio polecam :) JEST O DZIEWCZYNIE KTÓRA ZOSTAŁA PORWANA
    http://rose-abducted.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Szukasz spisu?
    chcesz się wybić?
    może poczytać inne blogi?
    Zapraszam do Spis opowiadań o 1D

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetny blog, podoba mi się to jak piszesz:) Zapraszam do mojego bloga z opowiadaniem o zombie. Może ci się spodoba...
    wadazagency.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń