środa, 2 kwietnia 2014

Rozdział XIX

Rozdział XIX - "Dlaczego teraz ?"

Godzina ...
3 godziny ...
7 godzin ...
7 godzin w jednym samochodzie z tymi idiotami. Na początku to było nawet zabawne i skłamałabym mówiąc, że przysłuchiwanie się ich kłótniom nie sprawiało mi przyjemności, ale kiedy mija 7 godzina mam już naprawdę dość. Stało się to niesamowicie irytujące. Koniec. 
- Niall możemy zatrzymać się na chwilę ?
- Czemu nie . - Odparł beznamiętnie. 
Nareszcie. Otworzyłam drzwi od samochodu i wysiadłam, tym samym oddalając się od ciepłego ciała mojego chłopaka . Westchnęłam głośno , rozciągając kończyny po 7 godzinnej podróży. Słońce nie było już tak wysoko jak rano, ściemniało się , a my nie byliśmy nawet na miejscu. Nie chodziło o to, że byłam zmęczona , bo to nie jest możliwe na tę chwilę, ale raczej chodziło o moją samolubność. To znaczy mniej więcej tyle, że miałam ochotę położyć się koło Louis'a i udawać , że śpię, przy okazji przysłuchując się biciu jego serca. Niby taki normalny dźwięk, a jednak potrafił mnie uspokoić . 
Byliśmy na jakiejś starej stacji benzynowej. Weszłam do środka i zostałam obdarzona dziwnym wzrokiem przez kasjerkę, zresztą pewnie ja też się na nią tak popatrzyłam. Nic dziwnego, od razu przyciągała uwagę. Miała długie czerwone włosy, które wcześniej musiały być czarne, sądząc po odrostach na czubku jej głowy. Na jej twarzy znajdowało się mnóstwo tatuaży, ale ten w nosie był najbardziej błyszczący, dzięki niewielkiej perełce przyczepionej do niego. Na szyi wisiał naszyjnik z zawieszką w kształcie półksiężyca , zresztą na nadgarstku miała bransoletkę do kompletu. Jej biust był uwydatniony przez granatowy gorset , niesamowicie ściśnięty, co zmusiło mnie do zastanowienia się, jak ona w tym oddycha. To miejsce bardziej straszy , wątpię , żeby mieli tu dużo klientów. 
Odwróciłam wzrok od sprzedawczyni, na którą zapewne gapiłam się przez dłuższy czas. Niezręcznie. Weszłam w głąb sklepu, unikając onieśmielającego spojrzenia dziewczyny. Otworzyłam jedną z lodówek i wyciągnęłam z niej dwie butelki wody. 
Ktoś wszedł do środka. 
Poczułam podmuch wiatru na plecach. Wpadasz w paranoję dziewczyno. Mimo to odwróciłam się podejrzliwie badając wzrokiem pomieszczenie. Nic. To zawsze mógł być Niall. Odetchnęłam z ulgą nie zauważając nic podejrzanego. Zrobiłam parę kroków do przodu w celu podejścia do kasy i zapłacenia za wodę, ale ...
Cholera, zawsze powinnam ufać swojej intuicji !
Kasjerki nie było za ladą, bo właśnie w tej chwili nie żywa leżała na podłodze. Czerwone włosy stały się jeszcze bardziej czerwone, a jedwabnego gorsetu już raczej nie wypierze. Jej szyja nie była pogryziona, była rozszarpana i chyba nawet wiem kto mógł to zrobić. 
O Boże , oni tu są... 
Louis.
Jednym szybkim ruchem wybiegłam na zewnątrz, nie sprawdzając nawet czy nie jest to zasadzka. Cała czwórka stała przy samochodzie. Podeszłam bliżej.
- Jesteś jeszcze bledsza niż zwykle. - Zachichotał Niall. Nie było mi do śmiechu. 
- Co się stało , kochanie ? - Zapytał Lou, który jako jedyny postanowił dowiedzieć się czegoś.
- Nie wiem ... tam ... - Dlaczego w takich sytuacjach nie mogę wydusić z siebie słowa ?
- Cholera. - Wymamrotał Niall i skierował się do środka, najwidoczniej domyślając się o co chodzi, zaraz za nim ruszył Harry. 
- Nie idź tam. To obrzydliwe. - Skierowałam moje słowa do mojego chłopaka, który najwidoczniej i tak nie miał zamiaru tego zrobić, zważając na mój stan. Chociaż gdyby zdecydował się pójść, prawdopodobnie poczułabym się nieco lepiej. Zważając na fakt, że wciąż czułam krew dziewczyny i powstrzymywanie się było coraz trudniejsze.
Amelie wciąż stała przy samochodzie i z niepokojem rozglądała się wokół. Widziałam strach w jej oczach i wiedziałam dlaczego, a właściwie czułam. Coś z uwagą nam się przyglądało. Coś co ukryte było za ścianą lasu. 
- Amelie do środka. - O dziwo posłuchała się. Chwyciłam Louis'a za rękę i pociągnęłam za sobą. Byli tutaj. Na pewno . Byli zaledwie kilka kroków ode mnie, a ja nie spostrzegłam tego. Choćbym chciała nie uda mi się ich pokonać teraz. To idiotycznie brzmi, zważając na fakt, że są moją rodziną i wiem o nich wszystko. W tym rzecz, że wiem co potrafi Michael i tym samym mogę się tylko domyślać co ze mną zrobi, kiedy wszystkie moje intrygi wyjdą na jaw. Weszliśmy do środka, od razu odwróciłam wzrok od zakrwawionej dziewczyny, ale ze spojrzeniem Tomlinsona już nie było tak łatwo. Był bynajmniej przerażony, wyglądał na zdziwionego i widok krwi nie robił na nim wrażenia tak jak kilka tygodni temu. " Spędził z Tobą mnóstwo czasu ,nie dziw się". 
- Niall ...
- Wiem. Domyśliłem się. 

Dlaczego teraz tak nagle zaczęłam się bać ? Zawsze wydawało mi się , że spotkanie oko w oko z moją rodziną nie będzie niczym wyjątkowym, mimo że sprawy się pokomplikowały, nigdy nie miałam z tym problemu. I teraz tak nagle bałam się ich zobaczyć i czułam się słaba. Miałam świadomość, że nie zwiodę ich swoimi słowami i wiedziałam, że mogą skrzywdzić nie tylko mnie, ale i moich przyjaciół. 


***

Nie wiem ile byliśmy w tym miejscu, nie ukrywaliśmy się, byliśmy łatwym celem. Wszyscy czuliśmy, że coś jest nie tak, że coś się nam przygląda, więc dlaczego nie atakuje ? Dlaczego każą nam tak długo czekać ? Minęło kilkanaście minut i nic się nie wydarzyło, zdążyliśmy przeszukać to miejsce, szukając czegoś co pozwoli nam zidentyfikować sprawcę, ale nic nie znaleźliśmy. Nie potrzebowałam szukać dowodów po prostu wiedziałam, że to Michael, że tu był i to on to zrobił. Nie rozumiem dziwnego wzroku dziewczyny, czuła niebezpieczeństwo ? Jeśli tak , to czy powinnam czuć się winna, że nie zdołałam jej ochronić ? Pewnie tak, ale nie mogłam o tym myśleć. Muszę zająć się ochroną Louis'a. To on jest w niebezpieczeństwie odkąd zaczął się ze mną zadawać. Gdybym nawet odstawiła go na miejsce, z powrotem do Doncaster, znaleźliby go. Nie mogłabym go ochronić będąc daleko. 
Trzask.
Zasłoniłam go własnym ciałem, rejestrując jak kawałki szkła z wybitego okna lecą w naszą stronę. 
Odsłoniłam swoją twarz, którą przysłoniłam rękawem , na tę krótką chwilę. Daniel i Zoey. Michael musiał być gdzieś w pobliżu. Znajdowali się niesamowicie blisko nas. Niall rzucił się w naszą stronę z zamiarem odciągnięcia ich od nas. Musimy stąd wyjść. 

Niall jak gdyby czytając w moich myślach, popchnął mnie delikatnie w stronę tylnich drzwi, a sam zasłonił nas swoim ciałem. Co ten kretyn robi ? Miałam ochotę krzyknąć, zawołać go, ale zwróciłabym tym samym uwagę na siebie. Tomlinson mocniej ścisnął moją rękę i nim się obejrzałam znaleźliśmy się na zewnątrz. 
Krzyki Amelie przecięły powietrze. Boże. 
Odwróciłam się z zamiarem powrotu, ale wtedy chłopak zatrzymał się. Spojrzałam na niego. Zajęło mi kilka sekund, zanim uświadomiłam sobie, że jeśli wrócę, on zginie razem ze mną, a do tego nie mogłam dopuścić. Tym razem to ja prowadziłam go. Znaleźliśmy się w lesie, krzyki coraz bardziej się oddalały. Ruszyłam do przodu z zamiarem znalezienia się jak najdalej od nieszczęsnej stacji. Nie szłam przed siebie, bo taki miałam kaprys, ale po to , żeby zgubić ich. Mogli z łatwością wytropić zapach Lou i mój , w gęstwinie lasu mieli utrudnione zadanie. Sama wyczuwałam tu zapach kilkunastu różnych zwierząt i roślin . 
Nie mam pojęcia ile czasu szliśmy, ale chłopak musiał być zmęczony, a ja nie mogłam go narażać na jakiekolwiek urazy. Zatrzymałam się i usiadłam na jakimś powalonym drzewie, ciągnąc go za sobą. Popatrzyliśmy na siebie . Jezu Chryste. 
- Lou, ty krwawisz. - Nie wiem czy wykrzyczałam to zdanie, czy najzwyczajniej w świecie wymruczałam, ale adrenalina i strach w moich żyłach wciąż powodowały, że nie myślałam do końca racjonalnie. 
Chłopak zerknął na swoje ramię i wzruszył ramionami. 
- Jak ? Kiedy ?

- Zoey mnie drapnęła, kiedy uciekaliśmy. 
- Drapnęła ? Właśnie widzę. 
Drapnąć to Cię może kot, a to była krwawiąca rana. Oderwałam kawałek materiału z mojej niebieskiej koszuli i zrobiłam prowizoryczną opaskę uciskową, po czym usiadłam i oparłam głowę o jego zdrowe ramię. Przymknęłam oczy. 
Dlaczego teraz się boisz ? Bo teraz mam o kogo się bać ...

13 komentarzy:

  1. Zostałaś nominowana od Liebster Award, gratuluję, a więcej informacji znajdziesz yu ------>
    http://you-know-the-truth-hurts.blogspot.com/2014/04/liebster-award.html
    Ta nominacja miała być do tłumaczenia, ale napisałaś, że przyjmujesz tylko tu więc... jest i tu!

    OdpowiedzUsuń
  2. o Bozeeee!!! proszę Cię pisz dalej!!! Uzależniłam się od tego ! Super! Kocham <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Przez przypadek znalazłam ten blog. Już po przeczytaniu prologu bardzo się zaciekawiłam. Co do rozdziału bardzo mi się podoba. Całe opowiadanie jest strasznie ciekawe a w rozdziałach nie wyjaśniasz od razu wszystkich spraw co mnie ale na pewno też innych zaciekawia do przeczytania kolejnego rozdziału. Z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział, który (mam nadzieję) pojawi się jak najszybciej :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudooowny jak zawsze ! Czekam na nexta i zapraszam na bloga http://CzasamiJedenDzienZmieniaCaleZycie.blogspot.com :D i zapraszam do komentowania :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Właśnie sobie wchodzę do Ciebie na blog(aby przeczytac twoje fanfic.) i patrzę, że mój szablon(zrobiony przez ze mnie) tutaj widnieje.Wow, naprawdę mile zaskoczenie;) hah. Co do rozdziału to świetny. Mam tu takie dziwne podejrzenia co do tego zadrapania. Cóż... ja zawsze coś mam ^^ haha. No nic. Czekam na nexta + jestem tutaj dopiero co nową czytelniczką i od dziś tutaj stałą! xx.

    PS
    Pisze z tel. Także przepraszam za błędy;x

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, ktoś podesłał mi ten szablon na Twitterze, starałam się znaleźć stronę z której pochodził, niestety na marne :/ Szablon jest świetny ! :) x

      Usuń
    2. Oooo dziękuję! ;)
      grafika-tu-i-tam.blogspot.com
      Proszę^^
      K.

      Usuń
  6. Nominowałam cię do Liebster Awards ;) Więcej informacji znajdziesz tutaj: http://youstolemyheart-opowiadanieo1d.blogspot.com/2014/04/liebster-award.html

    OdpowiedzUsuń
  7. Zostałaś nominowana do Liebster Award : * Więcej informacji u mnie http://od-przyjazni-domilosci.blogspot.com/2014/05/liebster-award-3.html

    OdpowiedzUsuń
  8. Jejku, znowu zaczyna się coś dziać...Mam nadzieję, że Louis i Vicki na razie będą bezpieczni, ale co z Niallem? Jezu, oby wszystko było z nim w porządku. Ta pieprzona rodzina zaczyna mnie powoli denerwować. Niech oni w końcu dadzą spokój tej biednej Vicki, przez nich ma same problemy. Ogólnie rozdział zajebisty, ale to już chyba wszyscy wiedzą..pozdrawiA tak w ogóle to jest nowy blog mojej znajomej
    http://thedarkworldfanfiction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. "Zoey mnie drapnęła" - nw czemu ale ten tekst mnie po prostu rozwalił xD ogólnie opowiadanie świetnie napisane, pozdrawiam :))

    OdpowiedzUsuń