czwartek, 26 grudnia 2013

Rozdział XVI


Od Autorki : Przepraszam , że taki krótki, ale starałam się wyrobić w czasie ;3

Rozdział XVI - " Kim jesteś ? " 

- Niall ! - Chłopak spojrzał na mnie , słysząc wściekły głos mojej dziewczyny. Pokiwałem przecząco głową, na znak , że nie mam pojęcia o co chodzi. Po chwili drzwi z hukiem się otworzyły. Widziałem w jej spojrzeniu, że wcale nie jest zadowolona, jest wściekła. Cokolwiek zrobił Niall, mógł się pożegnać z "życiem" .
- Załatw nam bilety na samolot, byle daleko stąd. - Oboje wpatrywaliśmy się w nią z zaskoczeniem. - Na co czekasz ? Już!
 Nim się obejrzałem , chłopak zniknął za drzwiami.
- Coś się stało ? - Liczyłem na to ,że nie zdenerwuje jej jeszcze bardziej swoim pytaniem.
 Nie odpowiedziała.
Sytuacja z przed kilkunastu dni znów się powtarzała, kiedy Victoria biegała po pokoju pakując nasze rzeczy, a ja po raz kolejny siedziałem i patrzyłem na nią w zastanowieniu. Więc teraz zaczynamy etap "nic Ci nie powiem, dopóki nie upewnię się , że jesteś bezpieczny". To zaczyna robić się nudne.
Wyszedłem z pokoju podążając za Niall'em. Znalazłem go dopiero na zewnątrz stojącego przy srebrnym Audi. Przez chwilę się wahałem czy pociągnąć za klamkę i wyjść na dwór, przy okazji łamiąc zakaz Victorii w tym temacie. O DAJ SPOKÓJ TOMLINSON ! Nigdy nie byłeś taki grzeczny !
 Szarpnąłem za klamkę i podszedłem do przyjaciela. Opierał się o drzwi samochodu. Po jego minie mogłem zauważyć, że on również nie jest zadowolony z nagłego wyjazdu. Przyjąłem taką samą pozę co on i westchnąłem głośno , dając upust mojej frustracji z bycia ignorowanym przez dziewczynę.
 Niall wyciągnął z kieszeni bluzy paczkę fajek, po czym wyciągnął jednego papierosa i przyłożył do ust, przysunął go w moją stronę , ale odsunąłem się dając chłopakowi jasno do zrozumienia, że nie palę. Zerknąłem na niego, wydawał się być nieobecny, ale dobrze wiedziałem, że jeśli coś go dręczyło to wcześniej czy później sam do mnie przyjdzie.
- To nie pasuje do Ciebie. - Mruknąłem w jego stronę zdając sobie sprawę z tego, że to usłyszał.
- Niby co ?
- Papierosy. Wyglądasz jak dzieciak.
Zaśmiał się.
- To akurat nie moja wina - Uśmiechnął się. - Jestem o jakieś 300 lat starszy od Ciebie.
- Ale w USA alkoholu byś nie kupił. Przykro mi. - Rzekłem z udawanym smutkiem, chłopak dalej prowadził to krótkie przedstawienie robiąc minę jak do płaczu.
- Nawet szampana w hotelu ? - jęknął.
- Nawet. - Nie mogliśmy już dłużej wytrzymać, dlatego obydwoje wybuchnęliśmy śmiechem.
- Nie wiesz o co może chodzić Victorii ? - Zapytał mnie, co było dziwne, bo to ja chciałem o to zapytać go, z nadzieją, że udzieli mi odpowiedzi.
Pokręciłem przecząco głową.
- Miała się spotkać z Natalie i ... - Nie zdążyłem dokończyć, gdyż dziewczyna szybkim tempem wyszła z domu i trzasnęła drzwiami. Niall usiadł na miejscu kierowcy, a już po chwili wszyscy znajdowaliśmy się w samochodzie.
 Zdążyłem już zauważyć, że dzielnica na której mieszkaliśmy zmieniała się wraz ze wschodem słońca. W dzień mimo, że nie było już tak ponuro, a w cieniu potrafiło być nawet 30 stopni, to i tak miejsce to przyprawiało o gęsią skórkę. Pustki na ulicach , które przypomniały nieraz sceny z "The Last of Us", niezliczone plamy krwi. Z tej odległości mogłem uznać, że wyglądają jak rozlana farba czy coś podobnego i tak wolałem sobie to wyobrażać. Przypuszczałem, że będzie zupełnie odwrotnie, że to za dnia, będą tu tłumy, jednak było inaczej. Myślałem, że paraliżujący strach i brak poczucia bezpieczeństwa, będą działać na ludzi w taki sposób, że będą barykadować się w swoich domach.
  Zapytałem o to Victorię, kiedy już drugiego dnia zastałem miasto wyglądające jakby było pod kwarantanną. Wzruszyła tylko ramionami.
"Większość ludzi sprzedaje swoją krew. Mało ekskluzywne wampiry". Niedobrze mi się zrobiło na te słowa. Ale dzięki temu przez cały dzień o tym rozmyślałem. Mogłem się przekonać, że to miasto to były głównie fawele i większość ludzi wiedziała na co się godzi mieszkając tu. Coś mnie zakuło w serce myśląc o tym ile osób musiało to robić . Moje refleksje sprawiły, że chciałem się dowiedzieć więcej, ale tamtego dnia Vicki nie miała najwidoczniej ochoty na dłuższą rozmowę, bo wyszła z pokoju zaraz po pierwszym pytaniu jakie padło z mojej strony.
 Skoro robili coś takiego , to czy to bolało ?
Zaraz potem w mojej głowie pojawił się obraz, kiedy Stan , gdy mieliśmy może około 5 lat ugryzł mnie, tylko za to, że miałem lepsze Pokemony od niego. "Ten facet musi nauczyć się przegrywać".
 Ale wampiry mają kły. Ostre kły, więc czy to nie powinno być jak zastrzyk czy coś ?
"Jezu o czym ty myślisz Tomlinson."
Powinienem nauczyć się jak zajmować sobie swój wolny czas, bo jeszcze tego brakowało, abym sam po sobie jeździł.
- Gdzie lecimy ? - Zapytałem bardziej Niall'a niż Victorię. Siedziała cicho, gapiąc się w okno i najwidoczniej nie miała zamiaru się odezwać. Choć pewnie ona też nie wiedziała, w końcu to Niall zamawiał bilety.
- Niedaleko. Jakoś nie specjalnie mam ochotę opuszczać słońce. Co powiecie na Portugalię ?

***

Podróż przeminęła tak jak ostatnio. Po dotarciu na miejsce, wyczułem niepokój Victorii. Nerwowo bawiła się palcami i co chwila zerkała za siebie. Nie wiedziałem po co to robi. Poprawka . Wiedziałem. Ale nie chciałem w to wierzyć. Niall tak jak ostatnio nie zawiózł nas do hotelu w okolicy centrum, a raczej wywiózł nie wiadomo gdzie.
 Zatrzymaliśmy się w przydrożnym barze, ale z góry założyłem że to nie jest ostateczny cel naszej podróży. Victoria wyjrzała za okno i zamiast wyjść, spojrzała pytająco na Niall'a.
- To tylko na chwilę. - Spojrzał na nią błagalnym wzrokiem, najwidoczniej nie tylko ja miałem dosyć tej podróży. - Dopóki nie dotrzemy do Argentyny.
No i właśnie poznałem cel naszej podróży ! Czyli czeka nas wyjazd do Ameryki.
- W porządku.
Wszyscy wyszliśmy z samochodu, przy okazji biorąc z bagażnika nasze torby.
Zaraz po wejściu do budynku, poczułem się jak jeden z uczestników western'owego filmu. Wnętrze było zrobione w kolorach brązu i czerni. Oprócz stojących tam kilkunastu stołów z krzesłami, był tam też wielki bar, za którym stała kobieta w kowbojskim kapeluszu. Za barem oprócz wisiało kilka półek, na których ustawiono różnorodne alkohole, choć wątpiłem czy któregoś z panów znajdujących się tutaj stać było na Grey Goos czy Cristal  *. Na ścianach wisiały obrazy z kowbojami na koniach, trzymających lasso, albo z rewolwerami w ręku. W pomieszczeniu znajdowało się kilkoro mężczyzn. Byli to głównie kierowcy tirów, przejeżdżających tą trasą, którzy zatrzymali się na chwilę "odpoczynku" , jeśli określimy ten odpoczynek jako płacenie za seks paniom do towarzystwa, które dosiadały się co chwila do stołów. "Raczej będziesz jadł obiad w pokoju , Lou."
Na stołkach barowych , siedziało też kilkoro chłopaków, którzy totalnie wpasowali się w klimat tego miejsca. Podobnie jak kobieta za barem mieli kapelusze, przez co zastanawiałem się czy przypadkiem nie są tu kelnerami czy kim podobnym. Na ramionach mieli skórzane kamizelki z frędzlami i do tego podobne spodnie. Najbardziej chyba spodobały mi się ich buty , na których widok powstrzymywałem chichot.
 Victoria chwyciła mnie za rękę i pociągnęła w stronę schodów, nawet nie spostrzegłem kiedy Niall wziął dla nas klucze.
- Muszę pogadać z Niall'em , zaraz przyjdę. - Szepnęła mi do ucha i ucałowała mój policzek. Komuś tu wrócił dobry humor ...
 Pokiwałem głową i wziąłem od niej klucz. Ruszyłem przez korytarz skręcając co chwila w kolejny hol. Trzeba było przyznać , całkiem spory ten motel.
 Byłem właśnie przy swoich drzwiach i kiedy miałem już wejść do środka, coś mnie pociągnęło za ramię. Walnąłem głową i plecami o ścianę, tak że przez chwilę miałem mroczki przed oczami.
"Jeśli to Victoria i jest teraz napalonym wampirem, to coś mi się zdaje, że wisi mi porządny masaż... "
Próbowałem odzyskać ostrość wzroku, a kiedy już to zrobiłem ... to nie była moja Vicki. Podobna, ale nie ona.
Dziewczyna, niższa ode mnie, ale wyższa od mojej dziewczyny.  Blond włosy odstawały jej na wszystkie strony, oczy miała duże i zielone, usta lekko otworzone . Była człowiekiem. Widziałem, że się bała. Mnie ?
 Dopiero teraz ogarnąłem, że trzyma w ręku nóż, ostry metalowy przedmiot, przyciśnięty do mojej szyi. "Zamiast obczajać laskę, możesz byś tak próbował ratować swoje życie."
- Kim jesteś ? I dlaczego nie mogę nic zrobić ?- Odezwała się.
- Zawsze tak zaczynasz rozmowę ?
- Pytałam się o coś. Nie jesteś wampirem ?
Pokręciłem głową. Jej uścisk zelżał.  "Jezu Tomlinson, nie bądź taką ciotą. Jesteś od niej silniejszy."
Jeszcze raz oceniłem sytuację i wykorzystałem wszystko to , co moje życie towarzyskie nauczyło mnie na studiach. No co ? Takich umiejętności uczysz się przy okazji .
Chwyciłem jej łokieć i pociągnąłem najmocniej jak mogłem w bok, dzięki czemu miałem pewność, że zamach na moje życie nie skończy się tragicznie. Moja druga ręka chwyciła jej nadgarstek, wykręciłem go w drugą stronę, tak że dziewczyna stała teraz do mnie tyłem. Nóż który musiał wypaść nieznajomej leżał teraz na ziemi, kopnąłem go dalej, aby nie mogła go dosięgnąć. Po czym puściłem ją i popchnąłem lekko do przodu, odsuwając się przy tym .
Dziewczyna spojrzała na mnie , nie wiedząc co ma zrobić. Nim się obejrzałem leżała na ziemi , przyciśnięta ciałem Victorii. "Co tak długo ?" Moje drugie ja właśnie prychnęło pod nosem.
Niall stał obok i najwidoczniej przyglądał się całej sytuacji z rozbawieniem.
- Twoja babka nie była by z Ciebie dumna , gdyby to zobaczyła. - Victoria rzekła do dziewczyna z dziwną wyższością w głosie. Nieznajoma wywróciła oczami, by po chwili je zamknąć. Emanował od niej dziwny spokój.
Nie na długo , bo gdy tylko z powrotem je otworzyła , Niall zgiął się w pół i upadł na kolana , zaciskając pięści. Popatrzyłem z niepokojem na Vicki, ale ta tylko wzruszyła ramionami. Dziewczyno twój przyjaciel wije się z bólu na podłodze !
- Zapomniałaś Amelio , że na mnie to nie działa. - Vicka zeszła z dziewczyny i pomogła jej wstać.
- Tak się nie traktuje przyjaciół ! - Wysyczał Niall, wciąż leżąc na podłodze.
Amelia - bo tak miała na imię, z tego co powiedziała Victoria - po raz kolejny zamknęła oczy.
Niall położył się na ziemi głęboko oddychając.
- To było wredne. - Wyburczał chłopak. Dziewczyna wzruszyła ramionami.
- Co wy tu robicie ? - Przymrużyła oczy. - Mieliście być w Argentynie.
- To my powinniśmy Cię o to zapytać. I skąd wiesz , że tam jedziemy ?
Amelia zmieszała się trochę i cofnęła krok do tyłu. Victoria złapała jej ramię i pociągnęła w moją stronę. Otworzyła drzwi od naszej sypialni i wepchnęła dziewczynę do środka. Zamknęła za nami drzwi i uważnie przyjrzała się nieznajomej. Dlaczego miałem wrażenie, że mimo sytuacji na korytarzu, w której Victoria nie użyła swojego sarkazmu, te dwie i tak się nie lubią. Usiadłem na krześle , nie chcąc brać w tym udziału. Niall najwidoczniej doszedł do tego samego wniosku co ja, bo usiadł zaraz obok mnie.
- Wyjaśniaj to z Sapphire, mnie w to nie mieszaj. - Odezwała się dziewczyna.
- A ja myślę, że doskonale wiesz, po co tu jesteś . Jeśli usłyszę to od Twojej babki to ...
- Victoria ! - Niall postanowił się wtrącić. - Porozmawiamy o tym jutro.
Wampirzyca obdarzyła Amelie jednym z tych swoich nienawistnych spojrzeń i otworzyła szeroko drzwi , wypuszczając ją i Niall'a, a przy okazji szepcząc mu coś.
Zamknęła za nimi drzwi i jej spojrzenie spoczęło na mnie. Uśmiechnęła się delikatnie.
- Nic Ci się nie stało ? - Zapytała pochylając się nade mną.
Pokręciłem głową.
- Myślę, że poradziłbym sobie z jedną dziewczyną.
Zachichotała.
- Pewnie tak.
- Powiedz mi wszystko. - Zamarła na chwilę. Widziałem , że analizuje sobie wszystko. Choćby nie wiem jaka była jej decyzja... dowiem się tego dzisiaj.
- Sam chciałeś ...
________________________
*Grey Goos - luksusowa, francuska wódka
*Cristal - wino

7 komentarzy:

  1. Ten rozdział był super! Czekam na kolejny ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny rozdział *_* Louis jest cudny !!!
    http://lifedreamscometrue.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Pomimo, że krótki, to i tak zajebisty! <3
    Jeszcze te zdjecie Lou! Aww! *.*
    Czekam nn xx

    OdpowiedzUsuń
  4. Super czekam na następny ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci za ten gif z Niallerem i Lou ;* ♡

      Usuń
  5. Jexu, kim jest ta tajemnicza Amelia? Och, biedny Niall....

    OdpowiedzUsuń