poniedziałek, 30 września 2013

Rozdział XIII



Od Autorki: Liczę, że Wam się spodoba . Cierpię na brak weny w dalszym ciągu, ale staram się pisać to tak ,żeby wam się podobało :)

Rozdział XIII - "Kiedy wracasz do miejsca, które ostatni raz widziałeś jako dziecko"

~Oczami Victorii~


  Trzasnęłam drzwiami czarnego porsche , jednocześnie upewniając się, że jest zamknięte , po czym chwyciłam rękę mojego ... hmmm ... chłopaka ? Jeśli tak można określić relacje między nami, byłam święcie przekonana, że będąc ze mną zrujnuje sobie życie , mimo że usilnie starałam się mu to uświadomić on dalej nie zdawał sobie z tego sprawy. Nie że chciałam się go pozbyć, bo towarzystwo Lou to najlepsza rzecz jaką mogłam sobie wymarzyć, ale nie chciałam mieć kolejnej osoby na sumieniu , było już ich wystarczająco dużo.Widziałam ,że był zmęczony kilku godzinną podróżą, dlatego chciałam jak najszybciej dojść do domu przyjaciela i położyć Louis 'a w łóżku.
  Znaleźliśmy się w środkowej Irlandii w hrabstwie Westmeath, a ja modliłam się , żeby mój irlandzki przyjaciel był w domu , bo w tej chwili był moim jedynym ratunkiem.
  Stanęliśmy przed drzwiami , dosyć sporej Villi , w tej okolicy to nie dziwne, a dodatkowo wspomagał to fakt, że ten dom znajdował się w głębi lasu , także tylko niektórzy o niej wiedzieli . Delikatnie zapukałam.
  Minęło kilka minut, za nim w drzwiach pojawił się roześmiany Irlandczyk.
- Victoria ? - Przymrużył oczy , jakby nie mógł się we mnie dopatrzeć swojej przyjaciółki. Pokiwałam głową, starając się  zignorować jego -według mnie - głupie pytanie. - Wejdźcie. - Otworzył przed nami drzwi.
  Od razu po wejściu poczułam lekką woń alkoholu , więc mogłam się tylko domyślać, że przez kilka dni Niall imprezował. Ignorując jego obecność , pognałam po schodach do najbliższej sypialni , zastanawiając się czy nie znajdę na łóżku martwej prostytutki czy czegoś podobnego, ale takie coś nie pasowałoby do tego spokojnego farbowanego blondyna. Dopiero upewniając się, że możemy zostać w tym pokoju, puściłam rękę Lou, który i tak mało kontaktował. Ten dzień był dla nas obojga ciężki. Popchnęłam go delikatnie na łóżko.
- Jak bardzo będę zła , jeśli poproszę Cię, żebyś tu został , najlepiej zasnął , a ja obiecuję, że zaraz wrócę.
- Tym razem Ci odpuszczę. - Westchnął głośno. Jak najdelikatniej musnęłam jego usta , czując przy tym jak się uśmiecha.
  Zatrzasnęłam za sobą drzwi , zbiegłam po schodach, aby już po chwili znaleźć się obok przyjaciela.
Niall 'a poznałam chyba w najgorszym momencie życia, kiedy stałam się zbędna dla mojej pseudo rodzinki. Pomógł mi i od tamtej pory jest moim prywatnym aniołem stróżem.
- Potrzebuję pomocy. - Mruknęłam w jego stronę, siadając obok niego na skórzanej kanapie.
- Tego się domyśliłem. - Zachichotał , a ja mimowolnie się uśmiechnęłam. - W co się znowu wpakowałaś ? - Westchnął głośno , rozkładając się na sofie.
- Chciałam pomóc przyjaciółce , ale idioci z Londynu się mszczą i teraz mam dosyć spory problem. To tak w skrócie. - Spojrzał na mnie.
- A ten spory problem to ... ?
- Cassie Riley.
- O kurwa. - Patrzyłam jak Niall , próbuje oswoić się z nowymi informacjami i dopiero po dłuższym czasie odważyłam się odezwać.
- Sam widzisz ,potrzebuję zostać tu kilka dni, aż czegoś nie wymyślę. Musimy się gdzieś ukryć.
- My ? Tak w ogóle kim jest ten chłopak ?
Opuściłam głowę, ten temat był dla mnie krępujący , a ja nie potrafiłam gadać o swoich uczuciach, zwłaszcza z Niall 'em.
- Dobra nie mów. - Wzruszył ramionami. - Lubisz go ? Ale tak wiesz "lubisz, lubisz". - Zachichotał.
- Niall , nie będę z Tobą o tym rozmawiać.
- Hey ! Potrafię być całkiem dobrą "przyjaciółką" . - Znów śmiech. - Zostańcie ile chcecie i tak już brakowało mi tej adrenaliny w czasie przygód z tobą. - Tym razem to ja się zaśmiałam.
- Dobranoc. - Mruknęłam i równie szybko , jak zeszłam , tak równie szybko znalazłam się z powrotem w sypialni.
  Tak jak się spodziewałam szatyn już dawno spał. Wsunęłam się pod jego ramię i przytuliłam do umięśnionego torsu.

***

Spałabym zapewne jeszcze kilka godzin , gdyby nie fakt, że moja dłoń napotkała pustą przestrzeń obok siebie. Szybko otworzyłam oczy . Tak jak myślałam chłopaka nie było obok mnie. Pierwsza fala paniki przybyła , a zniknęła dopiero wtedy , kiedy usłyszałam dochodzące z dołu śmiechy. Odetchnęłam z ulgą słysząc głos mojego chłopaka. Wyciągnęłam z walizki komplet ubrań. Dobrze pamiętałam , że nie brałam walizek z samochodu , więc zakładam , że przyniósł je któryś z chłopców.
  Założyłam na siebie , krótkie , czerwone spodenki , biorąc pod uwagę to , że Irlandia przywitała nas
niesamowitą pogodą. Do tego narzuciłam na siebie koronkową bluzkę, a pod spód krótki top.  Zaczesałam włosy do tyłu i spięłam je czerwoną kokardą, która wesoło podskakiwała z każdym moim krokiem. Przynajmniej jakaś optymistyczna rzecz.
  Zbiegłam swoim tempem po schodach . Byłam zaskoczona widokiem jaki zastałam w kuchni. Do przewidzenia było to , że Niall i Lou się zaprzyjaźnią, biorąc pod uwagę fakt , że wampir był naprawdę sympatyczną osobą, ale nie myślałam , że nastąpi to tak szybko.
  Oboje siedzieli przy stole , śmiejąc się i najwidoczniej popijając kawę. Usiadłam obok Tommo i delikatnie ucałowałam jego policzek , chłopak lekko się zaczerwienił , a ja uśmiechnęłam się pod nosem.
- Niedługo muszę wyjść. - Mruknął Niall , zerkając na zegarek , który miał na nadgarstku.
- Dokąd ? - Zapytałam , unosząc brew w górę.
- Do miasta. - Nie specjalnie zdziwiła mnie ta odpowiedź. Niall często jeździł do Mullingar. U tego wampira wrażliwa strona górowała, dlatego często odwiedzał grób rodziców , co chyba zamiast tradycją stało się obsesją. Przestałam się tym przejmować, kiedy zrozumiałam , że i tak nic na to nie poradzę.
  Poza tym Niall był na tyle sprytny , że załatwił sobie dyplom z medycyny i teraz pod pretekstem prywatnej kliniki zdrowia załatwia sobie krew.
  Zaraz po tym jak pokiwałam ze zrozumieniem głową , wampir wstał od stołu i ostatnim co słyszałam było trzaśnięcie drzwiami.
- Co o nim myślisz ? - Zapytałam Louis 'a , zaraz po tym jak upewniłam się, że Niall 'a nie ma w pobliżu.
- Wydaję się być całkiem w porządku. - Wzruszył ramionami. Słyszałam smutek w jego głosie. Chwyciłam jego dłoń i splotłam nasze palce. Usilnie unikał mojego wzroku, przez co musiałam złapać jego brodę , jednocześnie zmuszając go by na mnie spojrzał.
- Powiesz mi o co chodzi , skarbie ?
- Nic ważnego. Ja po prostu ... - nie dokończył.
- Wiesz, że jeśli tylko będziesz chciał wrócić, poproszę Niall 'a , żeby odstawił Cię do domu. - Rzekłam szybko, modląc się w duchu , żeby nie o to chodziło. Z jednej strony uważałam ,że bezpieczeństwo chłopaka jest najważniejsze, ale z drugiej naprawdę nie chciałam , żeby odchodził. Zdążyłam się przywiązać i rozważałabym czy to przypadkiem JA nie rozpaczałabym bardziej , gdyby go zabrakło.
- Nie chcę wracać! - Podniósł się. "No świetnie Vicki , zdążyłaś go nienaumyślnie zdenerwować". Lou wstał od stołu i ruszył głównym korytarzem w tylko sobie znanym kierunku. Natychmiast zrobiłam to samo , nie odszedł daleko, bo przeniósł się tylko do salonu. Usiadłam na przeciwko niego , czekając na jakąkolwiek reakcję. To był pierwszy, a właściwie drugi raz kiedy tak się zachował. Nie miałam mu tego za złe , ani teraz, ani przedtem.
- Odpowiedz mi. Naprawdę mogłabyś mnie zostawić ? - Spytał, po dość długiej chwili milczenia.
- Co ?
- Wtedy w Doncaster... gdy powiedziałaś mi , że musisz wyjechać, gdy musiałem Cię przekonywać ...
- Lou to nie tak ...
- A jak Vicki ? Jeśli chcesz żebym wrócił , to mi to powiedz. Po prostu nie musiałaś najpierw mnie w sobie rozkochiwać... najzwyczajniej w świecie Ci się znudziłem .
- Ale ja nie chcę żebyś wracał ! - Warknęłam. Patrzył się na mnie swoimi niebieskimi oczami i byłam pewna tego , że liczy , że jeszcze coś powiem. - Nie chcę , żebyś wracał , żebyś ... mnie zostawił... - uspokoiłam się i objęłam swoimi ramionami. , siadając z powrotem na sofie. - Nie chcę, ale jeśli mam ryzykować twoje życie, ze względu na moje potrzeby , to ... lepiej będzie...
- Nie nie będzie! Zamknij się i mnie posłuchaj ! - Usiadł obok mnie i chwycił moje dłonie. - Vicki , pozwól mi , że sam zadecyduję co dla mnie najlepsze. - Ucałował delikatnie kącik moich ust. - A teraz odpowiedz. Potrafiłabyś mnie zostawić ? - Założył kosmyk moich blond włosów za ucho.
  Wzięłam głębszy oddech.
- Wtedy w Doncaster , gdy próbowałam Cię przekonać ... modliłam się , żebyś mnie nie posłuchał.
  Widziałam jak łobuzersko się uśmiecha. Nachylił się nade mną i po raz kolejny złączył nasze usta. To nie był pocałunek taki jakim obdarzaliśmy się w ostatnich dniach. Tommo mocno przyciągnął mnie do siebie, cały czas pieszcząc moje usta, przeniosłam swoje ręce na jego kark . Łaskotał mnie zarostem , przez co próbowałam się nie śmiać, ale marnie mi to wychodziło, bo co chwila uśmiechałam się przez pocałunek.
Przeniósł swoje usta na moją szyję, a ja niekontrolowanie jęknęłam , czułam jak się uśmiecha, dlatego mocniej przyciągnęłam go do mojego ciała. Włożyłam moje zimne ręce pod jego koszulkę, przez co chłopaka przeszedł dreszcz. Zrzuciłam z niego biały t-shirt i rzuciłam w kąt pokoju. Błądziłam rękami po jego klatce piersiowej co kilka chwil skupiając się na ustach Lou. Chłopak sięgnął po skrawek mojego topu i ściągnął go , odrzucając na bok. Widząc , że pocałunek przeradza się w coś bardziej namiętnego  , chłopak zaprzestał. Spojrzałam na niego pytająco , starając się unormować oddech.
- Jeszcze nie. To za wcześnie. - Odetchnął głęboko, czekając na moją reakcję.
 Pokiwałam głową, na znak , że ma rację. Uśmiechnęłam się delikatnie i ostatni raz musnęłam jego usta. Miał rację, a ja nie chciałam naciskać. To wszystko działo się za szybko i oboje byliśmy zdania, że powinniśmy trochę zwolnić.
  Chwyciłam swoją koszulkę, która leżała na szklanym stoliku.
- Mało Ci wrażeń ? - Zachichotałam , wychodząc z salonu i ubierając się. Przed tym słysząc śmiech chłopaka.

***
Zeskoczył z dosyć wysokiego pagórka , łapiąc mnie w pasie i jednocześnie pomagając zejść, mimo tego , że gdybym zeskoczyła nie stała by mi się żadna krzywda.
  Siedzieliśmy tu już dwa tygodnie i monotonia dnia zaczynała nam doskwierać, wybieraliśmy się na popołudniowe spacery , wcześniej upewniając się, że w pobliżu nie ma żadnego z Foltar'ów. Niall starał się obmyślić plan , właściwie to oboje próbowaliśmy wymyślić coś, dzięki czemu będziemy bezpieczni. Miałam dosyć uciekania, a kryjówka mojego wampirzego przyjaciela też nie była najbezpieczniejszym miejscem. Kwestią czasu było to , że w końcu nas znajdą. Miałam świadomość, że Daniel wpadnie na pomysł , że mogłam znaleźć sojusznika, jakim był Niall. Wystarczyło, że go znajdzie. Nurtowały mnie pytania, typu dlaczego Daniel chce się zemścić, dlaczego cała popieprzona rodzinka chce się zemścić ? Pozwolili mi odejść, bo stałam się bezużyteczna, więc dlaczego teraz ubzdurali sobie, że jest inaczej ?
  Splotłam swoje palce , z palcami mojego chłopaka , powoli ruszając w stronę domu .  Szliśmy w ciszy, nie była ona niezręczna, wręcz przeciwnie. Jeszcze zanim wymyśliliśmy wspólne spacery, czas spędzaliśmy na kanapie w salonie i chyba już w tamtym tygodniu skończyły nam się tematy.
  Pomysł z wieczornym wędrowaniem między drzewami był Louis'a, z początku byłam przeciwna, ale do naszej dyskusji na ten temat wtrącił się Niall i dzięki temu byłam na straconej pozycji , przez co musiałam się zgodzić.
  Tommo przepuścił mnie w drzwiach , jak na gentlemana przystało, a następnie zamknął za nami drzwi na cztery spusty. Nie miałam serca powiedzieć mu , że to nie ochroni nas , przed atakiem wampirów, ale jeśli dzięki temu miał jakieś tam poczucie bezpieczeństwa, to nie będę niszczyć jego wyobrażeń.
   Weszłam do gabinetu blondyna , ściągając przy okazji buty w przedpokoju. Niall stał nad swoim biurkiem, przy otwartym laptopie , co kilka chwil klikając coś na klawiaturze.
- Jakiś nowy pomysł ? - Zapytałam z nadzieją chłopaka, licząc na to , że otrzymam jakąś inną wiadomość, niż "Nic nowego".
- Zarezerwowałem trzy bilety do Barcelony , zacznijcie się pakować. - Rzekł z uśmiechem.
- Ale po co ?
- My nie potrafimy nic wymyślić, ale wiem kto będzie wiedział. - Niall uśmiechnął się tajemniczo.
- Nie rozumiem. - Powiedział mój chłopak, który dołączył do nas w czasie tej krótkiej rozmowy.
- Niall , chce zaangażować w to czarownice...



7 komentarzy:

  1. Boski
    Polecam też fajnego bloga
    http://fast-fanfiction.blogspot.com/? m=1

    OdpowiedzUsuń
  2. masz bardzo fajne pomysły na swojego bloga. Czekam na następne rozdziały :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo bardzo intryguje mnie całe to opowiadanie. Wątek wampirów jest naprawdę ciekawy. Czuję się, jakbym czytała "Zmierzch" tylko tysiąc razy ciekawszy :) Mam nadzieję, że rozdział niedługo, bo chcę już wiedzieć, co będzie dalej.
    Pozdrawiam :**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :* Kolejny rozdział już prawie skończyłam , muszę tylko wprowadzić jeszcze parę zmian :3

      Usuń
  4. Czarownice, to może być bardzo ciekawe...w ogóle odkąd pojawił się Niall tak fajnie się zrobiło.......

    OdpowiedzUsuń