piątek, 2 sierpnia 2013

Rozdział X






Rozdział X - Gdzieś z dala od tej drogi , stracił duszę dla kobiety tak nieczułej ...
~Oczami Lou ~
- Oj no chodź.  - Nathalie od kilkunastu minut próbowała mnie przekonać do swojego pomysłu.
- Co z Vicki ? - Zapytałem, mając nadzieję, że dam jej dobry argument , żeby się odczepiła. Nie to, że nie miałem ochoty się zabawić , ale nie uśmiechało mi się spędzić tego czasu z wilkołakiem. Nie potrafiłem patrzeć na tą pokręconą dziewczynę, tak jak pierwszego dnia , kiedy jeszcze o niczym nie wiedziałem. Teraz widziałem w niej zwierzaka o drapieżnym wyglądzie. Wzdrygnąłem się.
- Poradzi, sama zresztą gdzieś wyszła. - Wzruszyła ramionami. Widząc moje zdezorientowanie, bo w tej chwili wyglądałem na nieźle skołowanego , w końcu to Victoria , dziewczyna o wyglądzie anioła, moja Victoria. Byłem zdenerwowany , może nie informacją, że mnie zostawiła, ale tym , że mi o niczym nie powiedziała.
  Coraz częściej zastanawiałem się czy nie wystraszyłem dziewczyny swoimi słowami. Powiedziałem jej o moich uczuciach względem niej, ale ostatecznie nie usłyszałem odzewu z jej strony. Bawiła się mną ?
- Dobra. - Zgodziłem się w końcu , ku radości Natalie , a już po chwili siedziałem na przednim siedzeniu czyjegoś sportowego BMW.
- Chodź ! - Pociągnęła mnie za rękę , dopiero kiedy zdałem sobie, sprawę z tego , że jesteśmy na miejscu.
- Po co tu przyjechaliśmy ? - Zapytałem widząc jeden z klubów .
- Pomożesz mi. Przy okazji znajdziemy wampirzycę. - Zaśmiała się, a ja posłałem lekki uśmiech w jej stronę.
 Zostaliśmy wpuszczeni przez ochronę do środka, między innymi dlatego , że ochroniarz doskonale mnie znał - nieraz tu bywałem- a także dzięki Natalie i jej urokowi. Próbowałem się nie śmiać widząc jej poczynania , kiedy zawzięcie komplementowała pracowników klubu. Widok podlizującego się wilkołaka był naprawdę zabawny.
  Przechodząc pomiędzy tańczącymi parami , dziewczyna zatrzymała się.
- Coś się stało? - Zapytał em widząc jak rozgląda się, pomyślałbym że czegoś szuka , ale jej niepokojące spojrzenie i grymas na twarzy zdradził , że coś jest nie tak.
- Niedawno obiecałam coś Victorii. I chyba właśnie złamałam obietnicę. Trzymaj się blisko mnie. - Pokiwałem głową. Od początku wiedziałem , że ten wypad nie jest najlepszym pomysłem. Mimo to dziewczyna dalej brnęła w głąb klubu, po chwili znów zamarła patrząc się zawzięcie na ludzi przy barze. Zerknąłem w tym samym kierunku co ona. Na początku nie wiedziałem na co , a raczej na kogo patrzę , ale w końcu skojarzyłem fakty.
- Chodźmy stąd. - Szepnęła , widząc moją dezorientację. A powinienem jej posłuchać , zamiast katować się tym widokiem.
  Szczupła blondynka siedziała na jednym z barowych stołków. Na przeciwko niej siedział mężczyzna, mniej więcej w moim wieku, włosy w kolorze czekolady były zaczesane na lewą stronę, a kilkudniowy zarost pojawił się na twarzy . Byłem niemal pewny , że  nie jest człowiekiem , mogłem w ogóle liczyć na to , że któryś ze znajomych Victorii był normalny. Chłopak trzymał jej dłoń , a po chwili  złapał również jej podbródek i zmusił , żeby na niego spojrzała. Nie widziałem jej twarzy , przysłoniła ją miodowymi blokami , przez co nie mogłem wyłapać czy  podoba jej się to co robi ten mężczyzna. Nie tak dawno zadawałem sobie pytanie czy dziewczyna bawiła się mną. Teraz byłem tego pewien. Victoria była wampirem , nie miała uczuć i zapewne potrzebowała rozrywki , której jej dostarczyłem. Byłem pewien , że właśnie jestem cały czerwony ze złości. Poczułem się zdradzony , otworzyłem się przed nią i popełniłem błąd ufając jej tak szybko.
  Natalie uparcie ciągnęła mnie w stronę wyjścia.
- Chciałaś tu przyjść ?! Więc chodźmy ! - Warknąłem w stronę wilkołaka .
- Louis , wyjaśnicie to sobie w domu. Teraz jest tu niebezpiecznie. - Nie słuchałem tego co mówi tylko podążałem w stronę blondynki.
  Gdy chciałem chwycić ją za ramię , jej rozmówca był szybszy i przyparł mnie do blatu, trzymając rękę przy mojej szyi. Słyszałem jak Vicki wydaję z siebie warknięcie, ale na kogo ? Na mnie czy na niego. Widziałem jak usta dziewczyny się poruszają, ale mówiła tak cicho , że nie wyłapywałem nawet pojedynczych słów . Widocznie przekazywała temu brutalowi coś co nie powinno , według niej , mnie interesować. W każdym bądź razie chłopak poluźnił uścisk i patrzył się na mnie morderczym wzrokiem, za co miałem ochotę mu przywalić.
- Co ty tu robisz ? - Blondynka zwróciła się do mnie. Może tak dzień dobry , przepraszam , że wyszłam nie mówiąc gdzie, po to , żeby flirtować w klubie.
- Wtrąca się w nieswoje sprawy. - Burknął jej przyjaciel. - Victoria skończmy tą szopkę i daj mi go zjeść. - Uśmiechnął się chytrze , znów się nade mną nachylając.
- Daniel ! Nie. - Dziewczyna wślizgnęła się pomiędzy nas zasłaniając mnie swoim ciałem. Powtórka z rozrywki ?
  Mężczyzna - Daniel , jak się okazało - odsunął się od dziewczyny , tak że nie opierała się już o mój tors.
- Louis na zewnątrz. - Mimo, że nie chciałem i nie umiałem odczytać z twarzy dziewczyny czy jest zła to i tak poszedłem za nią . Wychodząc , wzrokiem szukałem Natalie, jeśli zostawiła mnie samego, nie wiem czy zdołam pohamować swoją złość.
  Letni wiatr owiał moją twarz, a ja dopiero poczułem jak gorąco było wewnątrz budynku . Choć zacząłem się zastanawiać czy to od temperatury , czy może od złości i nienawiści jaka ze mnie emanowała.
- Co ty tu robisz ?! - Warknęła w moją stronę, gdy tylko oparła się rękami o maskę samochodu - najprawdopodobniej należącego do niej .
- Nie wiem. - Odpowiedziałem zgodnie z prawdą i wzruszyłem ramionami.
- Jak to nie wiesz ?! - Rozzłościłem ją jeszcze bardziej.
- No po prostu. Nathalie mnie tu wyciągnęła , nie powiedziała dlaczego. Nie wiedziałem , że Ci w czymś przeszkodzę. - W ostatnie zdanie włożyłem tyle jadu ile tylko potrafiłem.
  Spojrzała na mnie z dezorientacją w oczach.
- O co Ci chodzi ?
- O nic . - Ponownie wzruszyłem ramionami.
- Nie okłamuj mnie Lou. - Podeszła kilka kroków w moją stronę. - O co chodzi ? - Czule przejechała swoją dłonią po moim ramieniu. Uśmiechnęła się słodko . Dlaczego miałem przeczucie , że robi to celowo ? Powinienem się domyślić , zaraz po tym gdy jej ton głosu zmienił się z szorstkiego na przesłodzony. Sam zastosowałem tą technikę , żeby poznać prawdę dzięki której mam teraz spore kłopoty.
- Vicki. Przestań. - Szepnąłem , gdy jej twarz znalazła się niebezpiecznie blisko mojej. - Kiedy ostatni raz mnie całowałaś ... to było szczere ? Teraz też potrzebujesz rozrywki ? - Warknąłem.
 Odsunęła się , widziałem jak przymruża oczy , tak jakby interpretowała co właśnie do niej powiedziałem. - Odpowiedz mi. - Tylko tyle zdołałem z siebie wydusić. Moje oczy niebezpiecznie się zaszkliły. Nie mogłem płakać. Nie przy niej.
- Co ja Ci takiego zrobiłam ? - Opuściła wzrok , znowu zachowywała się tak jak wtedy kiedy ją poznałem. Czuła się winna. Czy było mi jej szkoda ? Chciałbym powiedzieć "Ani trochę " , ale w głębi duszy miałem ochotę ją przytulić i wszystko wybaczyć.
- Nie widzisz tego. A wiesz dlaczego ?  Bo się ze mną nie liczysz. Chcesz mnie chronić, przez co czuję się jak dziecko, mam wrażenie , że to wszystko to jakiś popieprzony horror. A wiesz co jest najgorsze ? Powiedziałem Ci co czuję, ale nie usłyszałem od Ciebie tego samego. Skrzywdziłaś mnie i nawet nie zdajesz sobie z tego sprawy. 
- Lou ... Ja ....
- Zamknij się. Mam Cię dość ! 
  Odwróciłem się do niej plecami i ruszyłem przed siebie, nie mając nawet pojęcia dokąd zmierzam. Nie biegła za mną , nie czułem na sobie jej spojrzenia, po raz pierwszy od dłuższego czasu mam wrażenie , że nikt za mną nie stoi . Może to i dobrze , starczy mi jej obecności jak na te kilka dni.
 Rozejrzałem się , a po kilku chwilach zrozumiałem gdzie się znalazłem. Byłem w studenckim parku, tym samym , kiedy pierwszy raz ją spotkałem. Byłem na nią zły , więc dlaczego to ja czułem się źle ? Chciałem żeby mnie zostawiła, minęło kilka minut odkąd powiedziałem jej co myślę , a już desperacko znów chcę ją ujrzeć. Jestem bipolarnym idiotą.
  Siedziałem na drewnianej ławce i nie było by w tym nic dziwnego, gdyby nie to , że poczułem nagły przypływ zimnego powietrza z mojej lewej strony. Spojrzałem w tym kierunku .
  Miałem zamiar krzyknąć, żeby mnie zostawiła, ale to nie była moja wampirzyca. Obok mnie siedział ten sam wampir co w barze, patrzył na mnie, w jednej ręce trzymał palącego się papierosa, a drugą zawiesił na oparciu ławki. Nie odczuwałem strachu, wręcz przeciwnie moja ciekawość przejęła nade mną kontrolę ... znowu. Czekałem , aż się odezwie , ale on uporczywie co chwila unosił fajkę do ust i mierzył mnie wzrokiem. Dopiero teraz mogłem mu się dokładnie przyjrzeć, zauważyłem , że jego oczy świecą się szkarłatem , co tylko utwierdziło mnie w przekonaniu , że na pewno nie jest człowiekiem. Ubrany był w czarną koszulę i jeansy , a jego ramiona przykrywała skórzana kurtka. Po zinterpretowaniu jego wyglądu , stwierdziłem ,że już kiedyś widziałem kogoś podobnie ubranego - Zoey. Spotkanie z nią nie skończyło się najlepiej.
- Czego chcesz ? - Zapytałem , nie próbując nawet by zabrzmiało to grzecznie.
- Blondynka potrafi zdenerwować. - Zaśmiał się. - Wyobraź sobie , że kiedyś miałem ją przy sobie codziennie. Wiesz co jest zaskakujące ? Że jest jedną z tych osób , których kłopoty się trzymają, a ona sprawnie potrafi z tego wybrnąć, ale ucieczka nie pomoże. Problem nadal jest. - Krzywo się uśmiechnął.
- Czego chcesz ? - Ponowiłem pytanie , kiedy jego bełkot nadal nic mi nie wyjaśnił.
- Niczego. Nie bądź taki nie miły , nic Ci nie zrobię.
- Nie boję się Ciebie. - Teatralnie wywrócił oczami.
- Każdy tak mówi, ale wracając do sprawy. - Znów przybrał przebiegły wyraz twarzy. - Radzę Ci się trzymać od niej z daleka. Jeszcze kilka miesięcy temu , zapewne zakopywałbym właśnie Twoje zwłoki w jej domu - Wzruszył ramionami . - ale teraz kiedy już całkiem ją pogięło radzę Ci uważać.
  Powoli analizowałem jego słowa, wiedziałem , że Victoria wiele ukrywa, w końcu jest wampirem z prawie 300 stażem .
- Co masz namyśli , mówiąc , że ją "pogięło" ?
- Biedaczka, całkiem jej odwaliło jak Zoey , powiedziała jej parę przykrych rzeczy , swoją drogą przepraszam za moją ciotkę , cała ich rodzinka jest jakaś dziwna... - Nie wyglądał na przejętego mówiąc te słowa, jeśli Vicki mówiła prawdę to odkąd pojawiła się Zo są same problemy. A dowodem na to jest nieznajomy , siedzący obok mnie.
- Wystarczy ! - Usłyszałem krzyk za nami , nie należał on do Victori , ale do osoby , na którą w tamtej chwili również byłem w minimalnym stopniu zły.
- Nathalie , kochana. Dawno Cię nie widziałem. - Uśmiechnął się kpiąco i podniósł ze swojego miejsca. - Zakładam , że nie jesteś tu przypadkowo. Test przyjaźni ? - Uniósł brwi , po czym moich uszu dobiegł chichot. Nie spostrzegłem nawet kiedy wilkołak przeciągnął mnie na swoją stronę i stanął przede mną, tak , że znów ktoś osłaniał mnie swoim ciałem. Pokazując , że sam umiem o siebie zadbać , stanąłem obok niej. Popatrzyła się na mnie dziwnie, ale nie kazała mi wrócić do poprzedniej pozycji. Czekałem , aż akcja się rozwinie, ale żadne z nich nie miało zamiaru się skrzywdzić, a wampir - Daniel - był wręcz rozbawiony tą sytuacją.
- Do zobaczenia Louis . - Odwrócił się na pięcie i swoim wampirzym tempem, zniknął pośród drzew.  Dziewczyna nie ruszyła się z miejsca, patrzyła się w miejsce, gdzie zniknął nieznajomy. Miałem wrażenie, że upewnia się czy na pewno zniknął. W końcu po kilku chwilach stania w ciszy, przypomniało jej się , że nadal tu jestem.
- Szukałam Cię.
- To ciekawe. - Mruknąłem , co najwidoczniej usłyszała , bo ściągnęła brwi, co wyglądało bardziej zabawnie niż groźnie.
- Wiesz co zrobiłaby mi Victoria, gdyby dowiedziała się, że Cię zgubiłam.
- Nie mam ochoty słyszeć o Victorii. - Przyśpieszyłem kroku , Nathalie nas prowadziła w kierunku którego nie znałem , nie miałem pojęcia nawet pojęcia dokąd idziemy.
- Co on Ci powiedział ? - Przymrużyła oczy, a nie słysząc ode mnie odpowiedzi, chwyciła boleśnie moje ramię, byłem pewny , że jutro nie będę mógł nim ruszać.
- Nic konkretnego. - Odpowiedziałem, a widząc, że dziewczyna domaga się konkretów, dodałem szybko . - Gadał o tym jak blondynki potrafią być denerwujące. - W rzeczywistości nie skłamałem , powiedziałem jej to na czym głównie opierała się nasza wymiana zdań.
- Nic więcej ? - Pokręciłem przecząco głową. - Wracajmy do domu.
 Nie byłem przekonany co do tego pomysłu , narazić się na kolejne spotkanie z wampirzycą ? Nie dziękuję. Nathalie widząc moją niechęć zaczęła zapewniać , że ONA nie będzie przebywać dzisiaj w domu. Choć może nie chodziło o jej obecność, a raczej bardziej o konieczność rozmowy z nią.
- Nie powinnam była Cię tu dzisiaj przyprowadzać. - Westchnęła , przekręcając kluczyk w stacyjce swojego auta, do którego dotarliśmy po niedługim spacerze.
- Nie obwiniaj się. Pomogłaś. Musieliśmy wyjaśnić sobie kilka rzeczy ...







7 komentarzy:

  1. Boski rozdział.^^
    Nie mogłam się już jego doczekać.:]
    Czekam na następny.:3

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny rozdział <3
    Wszystko się rozkręca ale o co tu chodzi??? No cóż...
    CZEKAM NA NASTĘPNY @imaginoholic

    OdpowiedzUsuń
  3. super rozdział i ogólnie blog <3 ;D czekam na następny rozdział xxx

    OdpowiedzUsuń
  4. Boski Rozdział. Mam po nim wiele pytani ale myślę że odpowiedzi będą w następnych rozdziałach. Lou zazdrosty ???I tak jest słodki <3 Czekam na next ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudowny rozdział *.* czekam na następny :*

    Zostałaś nominowana przeze mnie do The Versatile Blogger Award ;)
    Więcej u mnie na blogu: http://one-direction-opowiadanie-claudia.blogspot.com/2013/08/the-versatile-blogger-award.html

    OdpowiedzUsuń
  6. Ojej, Lou....hmm ciekawi mnie postać Daniela...czego on tak naprawdę chce? Myślę, że Vicki i Louis szybko się pogodzą.....a Natalie jest cudowna, taka zajebista haha

    OdpowiedzUsuń