wtorek, 9 lipca 2013

Rozdział VIII


Od Autorki : Jeśli jeszcze nie widzieliście to do opowiadania powstał Trailer *klik* . Jeśli chcecie, żebym Wam również zrobiła coś takiego piszcie :) Dziękuję, za tak dużą liczbę wyświetleń, martwią mnie tylko komentarze, bo nie ma ich dużo, ale kiedyś ktoś mi powiedział, że jeśli autor wie, że to co napisał jest dobre, nie musi tego udowadniać. :) Przewiduję że na dniach pojawi się imagin z Harrym :)
                                                                                                      ~Enjoy willyoumakemesmile~



Rozdział VII - Ciekawość to pierwszy stopień do piekła.

~Oczami Louis'a~


   Do moich nozdrzy dotarł śliczny jaśminowy zapach, dzięki któremu uchyliłem lekko oczy, po czym szybko je zamknąłem , bo blask światła słonecznego był nieznośny. Przez kilka minut próbowałem się wybudzić, aż w końcu szerzej otworzyłem oczy i w końcu odkryłem skąd brała się cudowna woń jaśminu. Przytulałem się do dziewczyny, w taki sposób, że moja twarz zanurzona była w jej włosach, a moja lewa dłoń spleciona była z jej palcami ,na jej talii. Uśmiechnąłem się mimowolnie, kiedy przypomniałem sobie wczorajsze wydarzenia , po czym objąłem ją ciaśniej w talii , powoli przysuwając się jeszcze bliżej.
   Niestety pamiętałem też tą gorszą część dnia, kiedy dowiedziałem się rzeczy , których wolałbym nie wiedzieć. A mama zawsze mówiła, że ciekawość to pierwszy stopień do piekła i  w pewnym sensie miała rację. Chciałem sięgnąć do rany na szyi , o której całkowicie zapomniałem, ale bałem się , że obudzę tym ruchem dziewczynę. Wampiry w ogóle śpią ? Miałem wątpliwości, bo przecież równie dobrze mogła mieć zamknięte oczy i najzwyczajniej w świecie nie oddychać. Chyba to potrafią , prawda ? Większość wampirów z którymi się spotkałem - czyli te z filmów - to potrafiła.
  Zastanawiałem się czy powinienem wziąć słowa dziewczyny do siebie i rzeczywiście bać się o swoje bezpieczeństwo. Umiem się sam obronić, ale co innego bić się z człowiekiem, a co innego z istotą nadnaturalną. Czy Vicki potrafiła mnie ochronić ? Ostatnim razem , udało jej się to, ale nie może być ze mną 24/7 . Kolejną sprawą były moje uczucia do niej, powiedziałem jej wczoraj co do niej czułem, ale w końcu i tak mi nie odpowiedziała, przekonałem się już, że jest dobrą aktorką, ale czy byłaby zdolna do tego, żeby udawać w tak poważnej sprawie, jaką są moje uczucia do niej. Może jednak za szybko jej zaufałem ? Czuję się jak w pieprzonym "Zmierzchu" , tylko , że to ja jestem niezdarną Bellą.
   Wątpliwości mnie dręczyły i nawet nie zauważyłem , że próbowałem wyplątać rękę z jej uścisku. Poruszyła się. Odwróciła w moją stronę, a ja znów zatonąłem w jej błękitnych tęczówkach, uśmiechnęła się do mnie i przysunęła , aby musnąć moje usta. Widząc moją reakcję, to znaczy wstrzymany oddech i wytrzeszczone oczy, speszyła się . "Głupek" - skarciłem siebie w myślach i szybko przybliżyłem się do dziewczyny, żeby złączyć delikatnie usta, przewidziała mój ruch i leciutko je rozchyliła.
- Dzień Dobry. - Szepnąłem, gdy skończyłem składać na jej ustach pojedyncze całusy. - Obudziłem Cię ?
- Nie śpię. - Uśmiechnęła się w moją stronę, zerkając w moje oczy. Jej słowa potwierdziły, tylko moje przekonanie o tym, że prawdopodobnie wiedziała kiedy się obudziłem i moment w którym ją przytulałem. Zaczerwieniłem się. - To znaczy śpię, ale mam pełną świadomość tego co się wokół mnie dzieje. - Teraz moja twarz była koloru dorodnego pomidora, dziewczyna musiała to zauważyć, bo zachichotała. Złapała mój podbródek i wtedy na chwilę zamarłem widząc jej oczy, znów były złote. Przypomniałem sobie co powiedziała mi wczoraj, o tym , że musi się żywić 2 razy dziennie, a z tego co pamiętałem, to wczoraj wieczorem tego nie zrobiła, więc leżenie z nią w jednym łóżku nie były chyba teraz najbezpieczniejsze.
- Vicki musisz ... coś zjeść. - Popatrzyła na mnie i lekko rozchyliła usta, byłem niemal pewien , że widziałem tam zarys dwóch ostrych krawędzi.
- Nie chcę , żebyś na to patrzył. - Przymknęła oczy.
- W porządku. Wcześniej czy później i tak będę musiał. - Wiedziałem , że popełniam błąd , moja podświadomość powtarzała słowa matki "Ciekawość to ..." .
  Podniosła się, widząc , że nie mam zamiaru się ruszyć i chwyciła czarną torbę, która stała koło łóżka. By po chwili wyjąć z niej czerwone opakowanie. Wzdrygnąłem się. Na jakiejś szafce stała niewielka szklanka, której wcześniej nie zauważyłem. Chwyciła ją i zaczęła napełniać , szklane naczynie, krwią. Gdy skończyła , odłożyła puste opakowanie na stolik, a  wyraz jej twarzy stał się groźny, wokół oczu pojawiły się ledwie widoczne zmarszczki i w tym momencie zobaczyłem to co mnie naprawdę interesowało. Dwa błyszczące kły, znacznie wyróżniały się na tle reszty śnieżnobiałych ząbków. Ewidentnie błyszczały. Przystawiła kubek do ust, a ja uświadomiłem sobie co znajduje się w szklance i poczułem jak mój żołądek się zaciska. Powstrzymałem odruch wymiotny i odwróciłem wzrok w stronę okna. Poczułem jak łóżko po mojej prawej stronie się zapada.
- W porządku ? - Zapytała, kładąc rękę na mojej klatce piersiowej. - Jesteś strasznie blady.
- Jest okej. - Pokiwałem głową i posłałem w jej stronę delikatny uśmiech.
- Chodź. - Złapała mnie za rękę i pociągnęła w stronę drzwi.
- Gdzie ?
- Do Ciebie. - Nadal nie miałem pojęcia o czym mówi. - Po twoje rzeczy. Mówiłam Ci wczoraj, że spędzisz u mnie kilka dni.
- Wiesz, że moja matka nie da nam spokoju i musisz być przygotowana na uszczypliwe komentarze. - Puściłem jej perskie oko .
- Jakoś wytrzymam. - Musnęła moje usta i dalej ciągnęła mnie za rękę w stronę drzwi.
     Gdy już znaleźliśmy się na podwórku , ignorując ciekawskie spojrzenia mojej mamy i jej pracowników. Dziewczyna przez te kilkaset lat musiała dobrze zarobić, ponieważ rozpoznałem markę samochodu Victorii. Wsiedliśmy do czarnego Porsche Carrera.  Już po kilkunastu minutach byliśmy przed moim domem, całą drogę siedzieliśmy w ciszy, ale nie była ona jakoś specjalnie niezręczna.
- Idziesz ze mną ? - Zapytałem, gdy zauważyłem, że nie ma zamiaru wysiadać, ale już po chwili pokiwała głową i drzwi z jej strony powoli się otworzyły, a ona kilka sekund później stała przy mnie. Chwyciłem jej dłoń i pociągnąłem za sobą. Szybkim ruchem otworzyłem drzwi frontowe. Puściłem dłoń dziewczyny i z szafy wyciągnąłem pierwszą lepszą torbę, aby po chwili ruszyć schodami do swojego pokoju. Słyszałem za sobą kroki Victorii, choć nie myślałem, że pójdzie za mną, wbrew pozorom była nieśmiała i widziałem w jej oczach, że poza swoim domem czuje się niepewnie.
  Wyciągnąłem z szafy ubrania i spakowałem je do torby, gdy skończyłem spojrzałem na Victorię, trzymała w dłoni jedną z fotografii , która stała przy moim biurku. Podszedłem do niej i spojrzałem na to co trzyma. Zdjęcie przedstawiało mnie i resztę mojej rodziny, dokładnie pamiętałem kiedy zostało zrobione. Uśmiechnąłem się do siebie na wspomnienie tego dnia, to było wtedy kiedy Dan oświadczył się mojej mamie, pamiętam jak pytał mnie o zgodę czy może to zrobić. To było głupie.
- Gdzie Twoje siostry ? - Zapytała.
- Nie wiem. Pewnie u koleżanek, albo gdzieś na podwórku. - Wzruszyłem ramionami. - Są wakacje, teraz spotkanie ich w ciągu dnia w domu, graniczy z cudem. - Podszedłem do szuflady i zacząłem dalej się pakować.
- Nie masz braci ? - Zapytała odkładając zdjęcie i rozglądając się po pokoju.
- Nie. - Pokręciłem przecząco głową.
- Ja miałam. - Spojrzałem na nią zdezorientowany. - Dwóch. Starszych.
- Co się z nimi stało ? - Wzruszyła ramionami. Przytuliłem ją do swojej piersi, widząc , że w oczach ma łzy.
- Nie wiem.  Pewnie nie żyją. - Odpowiedziała mi, kiedy udało jej się uspokoić. Wiedziałem , że wspomnienia są dla niej trudne. Chociażby wczoraj, kiedy zapytałem ją czy przemiana boli. Co chwila się krzywiła , a gdy spojrzałem w jej cudowne tęczówki, widziałem strach.
- Możemy już iść ? - Spytała mnie, kiedy ocierałem jej łzy rękawem bluzy, którą miałem na sobie. Uśmiechnęła się do mnie. Pokiwałem głową.
- Czy to konieczne ?
- Co ? - Dziewczyna spojrzała na mnie , zaskoczona moim pytaniem..
- No wiesz ... że mam mieszkać u Ciebie.
- Nie. - Tym razem to ja byłem zaskoczony i musiałem wyglądać w tamtym momencie jak idiota, bo wgapiałem się w dziewczynę z wytrzeszczonymi oczami , oczekując odpowiedzi. - Po prostu chcę Cię mieć blisko siebie. - Zachichotała. - Tu nie chodzi o to Lou, czy Cię lubię , tylko o to , że znam Zoey i wiem, że skoro jest gdzieś tu w pobliżu, to reszta rodziny też jest, a po tym co widziałeś w ogrodzie , na pewno jeszcze mnie odwiedzą.
- Ale co ja mam z tym wszystkim wspólnego ?
- Wampir zostaje istotą o najlepszych cechach fizycznych, jakie chciałby mieć człowiek, ale dostajemy też tajemnice , której musimy dochować. To znaczy to kim jesteśmy. Jeśli jakiś człowiek się o tym dowie, grozi mu natychmiastowa śmierć. Zo coś planuje, bo jeszcze nie przyszedł tu nikt z tych "ważniejszych demonów", czyli nikomu nie powiedziała. - Pokiwałem w zrozumieniu głową.
- Zoey Cię przemieniła, prawda ? - Przytaknęła. - Więc dlaczego teraz zamiast być tu z Tobą, próbuje Cię ... - Starałem się znaleźć odpowiednie słowo, którego mógłbym użyć. Nie wiedziałem, jak nazwać to co widziałem , gdy obie dziewczyny były razem. Nie musiałem długo szukać, bo Victoria odpowiedziała na moje pytanie .
- Bo ją zawiodłam. - Uporczywie wbijała swój wzrok w jezdnię. - Mści się, bo byłam inna. A gdy zrozumiała, że jej nie pomogę , stałam się bezużyteczna. Od dnia, w którym mnie zmieniła, myślała tylko o sobie. - Widziałem jaka jest zła w tym momencie i nie wiedziałem, czy powinienem ją teraz dotykać. Siedzę w jednym aucie z rozwścieczonym wampirem. To brzmi absurdalnie. Po kilku minutach, podczas których dziewczyna próbowała się uspokoić, w końcu rozluźniła uścisk na kierownicy, choć nie byłem pewien czy to dlatego, że się uspokoiła czy może dlatego, że dojechaliśmy na miejsce. Popatrzyła na mnie. - Naprawdę , chcę Cię mieć blisko siebie. - Nachyliła się nade mną i delikatnie złączyła nasze usta.
Wysiadła z samochodu i ruszyła w kierunku domu, zrobiłem to samo i już po kilku sekundach dorównywałem jej kroku.
- Musisz pogadać z mamą. - Rzuciła w moim kierunku.
- Wiem. - Ciekawe jak ja to zrobię ? Nie obejdzie się od uszczypliwych komentarzy na temat tego , dlaczego będę tu spał. Może w ogóle nie powinienem jej mówić, że miejscem mojego zamieszkania, będzie willa Blacburn'ów. Choć na dłuższą sprawę, by to nie podziałało, w końcu przyjeżdża tu kilka razy dziennie i nadzoruje prace remontowe.
- Zaraz z nią porozmawiam. - Zwróciłem się do dziewczyny. Pokiwała głową i zniknęła w swojej sypialni, podczas gdy ja szedłem jak na skazanie, w stronę salonu. Moja matka jak zwykle przerażała swoich współpracowników , krzycząc na nich i poprawiając ich najmniejszy błąd.
- Hej mamo. - Podszedłem w jej stronę , kobieta uśmiechnęła się na mój widok i uczepiła mojego ramienia.
- I co ? Jak Ci się podoba ? - Zapytała, pokazując mi cały pokój.
- Wygląda dobrze. - Rzuciłem pierwsze co mi przyszło do głowy, nie patrząc nawet na wystrój wnętrza. Obawiałem się, że gdy zaczniemy temat jej pracy, moja odwaga zmaleje , a ja w najgorszym przypadku wycofam się . - Mamo. Musimy pogadać. - Może nie to , że się bałem, w końcu miałem 21 lat, kończyłem studia i miałem prawo mieszkać sam, ale chciałem uniknąć niepotrzebnych pytań, typu "Dlaczego tak nagle ?" , 'Dlaczego tutaj i z tą dziewczyną?" . Wiem, że pod spojrzeniem matki potrafię wyśpiewać wszystko, a jeszcze tego mi brakowało, żeby ona straciła swoje bezpieczeństwo .
- O co chodzi ? - Przeniosła wzrok ze mnie, na jakiś katalog o wystrojach wnętrz.
- Wyprowadzam się. - Kolorowe strony czasopisma, przestały przeskakiwać, a jej ręka rzuciła magazyn na pobliski stolik.
- Gdzie ? - Uniosła jedną brew do góry.
- Tutaj. - Zmarszczyłem brwi, jakby to było oczywiste.
- Tutaj ? Do Victorii ? - Przytaknąłem. - W porządku. Odwiedzaj nas czasem. - Podniosłem na nią zdziwiony wzrok.
- Tak po prostu ?  Nie zapytasz mnie o nic ? - Zastanawiałem się, czy moja matka w jakiś sposób straciła swoją nadopiekuńczość w stosunku do mnie.
- Jesteście razem. To chyba coś poważnego , więc nie będę się wtrącać ... - Przerwałem jej.
- Nie jesteśmy razem.
- Tak synku. Wmawiaj to sobie. - Odwróciła się na pięcie i ruszyła w stronę schodów.

No bo chyba nie byliśmy, prawda ?











4 komentarze:

  1. Wow, po prostu świetne opowiadanie *.* Czekam na ciąg dalszy ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. -Mamo wyprowadzam się.
    -Do Victorii?
    -Tak.
    -Chodź pomogę ci się pakować xD
    Tak to odczułam hahahahahaha kocham to opowiadanie <3 @imaginoholic

    OdpowiedzUsuń
  3. Zarąbisty, no no Louis będzie teraz ciągle z Vicki...jestem ciekawa co z Zoey dawno tu nie była...

    OdpowiedzUsuń