czwartek, 25 lipca 2013

#14. Zayn





[T.I ] była zwykłą, niczym nie wyróżniającą się dziewczyną. Skromna, cicha, a przede wszystkim nieśmiała i strachliwa. Mimo swojego młodego wieku co raz częściej narzekała na czasy, w których przyszło jej żyć na tym pięknym, choć zwariowanym i niekiedy okrutnym świecie. Była coraz bardziej zabiegana. Nie miała siły i czasu choćby na to, by pojechać wieczorem do znajomych. Wracała do domu po ciężkim dniu, zmęczona, pełna nadziei na choćby moment odpoczynku. Ale nic z tego. Obowiązki domowe też wzywały. Prawie codziennie słyszała od swojej matki, że jest mało zorganizowana i nieporadna, przez co w ostateczności nikt jej nie zechce. Zostaniesz starą panną, bo któż by taką chciał – lamentowała matka. Dołowało ją to coraz bardziej. Wieczorami, buszowała po internecie. Trafiała w mniej lub bardziej interesujące miejsca, ale nigdy nie przeszło jej przez myśl, aby dołączyć do czata. Wydawało jej się zawsze, że biorą w nich udział ludziska nie godni zaufania. Bała się niechcianych kontaktów, natrętnych internetowych podrywaczy. Twierdziła że ma życiowego pecha i że przez to trafi nie na jakiegoś fajnego „ktosia”, lecz na napalonego, niebezpiecznego maniaka, ukrytego pod miłym, niepozornym nickiem. Franka pracowała jako specjalista ds. rozliczeń finansowych w jednej z miejscowych firm. Kontakty z ludźmi nie były jej obce. Ograniczały się jednak do krótkich pogawędek z petentami głównie przez telefon i e-mail. Pewnego dnia, dostała intrygującego mail’a: masz miły głos, który sprawia, że przechodzą mnie dreszcze, czy chcesz wiedzieć coś jeszcze ??? [T.I] zrobiła minę typu "WTF?". Zatkało ją. E-mail , a dokładniej rym w nim zawarty sprawił , że dziewczyna bardziej miała ochotę chichotać , niż być wzruszoną itp. Obejrzała się dookoła, ale widziała tylko te same osoby co zwykle. Co to za głupi żart? – pomyślała. Wystraszyła się. W końcu był to ktoś, kto znał jej e-mail , czyli prawdopodobnie znał też ją. Szybko zamknęła pocztę, tak jakby chciała zamknąć za sobą drzwi, przed goniącym ją nieznanym „ktosiem”. Nie wiedziała co zrobić. Bała się otworzyć skrzynkę pocztową, ale targała nią też i ciekawość. Może ten ktoś znowu coś napisał? W końcu musiała znowu uruchomić program. Było to przecież jedno z jej narzędzi pracy. Z biciem serca kliknęła w ikonę, po czym po chwili skrzynka odbiorcza otworzyła się i…. ukazały się nieodebrane wiadomości, ale żadna nie pochodziła od tajemniczego kogoś, skrywającego się pod adresem: BadBoyFromBradford@… Przez dalszy ciąg dnia nie mogła się skupić. Była wystraszona, poirytowana, ale też i ciekawa. Kto to może być?
Następnego dnia schemat działania tajemniczego „ktosia” powtórzył się. Wiem, że to może wydawać Ci się dziwne, ale wydaje mi się, że znamy się już wieki – co z tym możemy zrobić? – tak brzmiała treść kolejnego e-maila od BadBoyFromBradford. Matko Święta! prawie, że wykrzyknęła [T.I]. Co to za świr? Co robić? Burza w mózgu, mnóstwo myśli – przeważnie tych złych. Dziewczyna otworzyła okno, by zaczerpnąć świeżego powietrza. Jej zachowanie nie umknęło uwadze koleżanek z biura.
- [T.I] co się z Tobą dzieje? Coś się stało? Dobrze się czujesz?
Rozdygotana, po jakimś czasie wydusiła z siebie : ktoś mnie chyba prześladuje.
-No co Ty? Jak? Co Ty mówisz? – pytały koleżanki. [T.I] opowiedziała im swój przypadek – zresztą nie mogła tego nie zrobić, bo ciekawskie koleżanki nie dawały za wygraną. Gdy skończyła swoją „opowieść” jej koleżanki zaczęły się śmiać: 
-W końcu i Ty komuś wpadłaś w oko. Kiedy ślub? – zaczynały drwić koleżanki. Ta nie wytrzymała i wybiegła z biura rozpłakana. Kiedy wróciła, koleżanki najwidoczniej targane wyrzutami za swoje zachowanie, zaczęły ją pocieszać.,
-My nie chciałyśmy… no wiesz głupio wyszło. Ale wiesz co, może to naprawdę ktoś komu przypadłaś do gustu. Zobacz, pisze że gdy słyszy Twój głos to przechodzą go dreszcze. To musi być ktoś z kim już rozmawiałaś. On musi Cię znać. Może Ty też go znasz?
-A niby skąd? – zapytała .No wiesz, rozmawiasz z wieloma ludźmi. Może to któryś z naszych klientów. Wiesz co ? Ja na Twoim miejscu bym odpowiedziała na jego mail’a – stwierdziła jedna z koleżanek. Przecież to tylko wiadomość. Z nikim się nie spotykasz fizycznie, nic Ci nie grozi.
- Może to jakiś psychol? – zapytała dziewczyna
-. Raczej nieśmiały amant, który coś do Ciebie czuje – powiedziała jedna z koleżanek.
-Ja bym do niego napisała i bym go zrugała, że pozwala sobie na takie rzeczy – powiedziała kolejna.
-Wiecie co dziewczyny? tak też chyba zrobię. Nie pozwolę, aby ktoś bawił się moim kosztem. Za bardzo siebie szanuję – stanowczo jak nigdy dotąd oznajmiła [t.i]. Nie myśląc zbyt długo, usiadła przy klawiaturze i zaczęła w nią stukać: Nie wiem kim jesteś i jakie są Twoje intencje. Powiem nawet, że zaczynam się Ciebie bać. Jeśli Ci o to chodziło, to osiągnąłeś swój cel. Ale nie myśl, że ujdzie Ci to na sucho. Może inna ucieszyła by się z takich mail’i ale nie ja. Myślisz, że nie uda mi się Ciebie namierzyć "Zły chłopcze" <przyp. autora. Lol xD> ? 
Nazajutrz wśród otrzymanych mail’i nie było nic od tajemniczego użytkownika. Może się wystraszył – pomyślała. Mijały kolejne godziny pracy. W pewnym momencie do biura ktoś zapukał. Otworzyły się drzwi.
-Dzień dobry – mam przesyłkę do Pani [T.I] – zabrzmiał głos gońca. Wszystkie dziewczyny łącznie z [T.I] stanęły jak wryte.  Goniec podszedł do niej z przepięknym bukietem czerwonych róż.
- Ale od kogo to? wydukała zaskoczona.
- Nie wiem. Tu jest dołączony bilecik – odpowiedział uśmiechnięty goniec.
 
[T.I] pokwitowała odbiór bukietu. Z drżącymi rękoma odebrała przesyłkę, odpięła bilecik i zaczęła go czytać, obstąpiona dookoła ciekawskimi koleżankami. „Przepraszam, że Cię wystraszyłem. Nie chciałem tego. Moje intencje były i nadal są jak najbardziej szczere. Pomyślałem, że w ten sposób zwrócę na siebie Twoja uwagę. Nie sądziłem, że tak to możesz odebrać. Wiem, że powinienem wręczyć Ci ten bukiet osobiście i jednocześnie przeprosić za moje zachowanie, ale zabrakło mi teraz – po raz kolejny – odwagi. Jeżeli byś zechciała spotkać się ze mną, to byłbym Ci wdzięczny. Nie wiesz ile to dla mnie znaczy. Napisz do mnie, czy się zgadzasz. Jeszcze raz przepraszam. Zayn Malik– firma K&S Technologies”.
Dziewczyna stała jak wryta. Koleżanki wydarły jej z rąk bilecik i zaczęły czytać. Kiedy skończyły, zgodnym chórem i śmiechem wykrzyknęły: to ten przystojniak, który przynosi do nas faktury z firmy współpracującej z naszą !!! [T.I] dalej stała jak zaczarowana. 

- Mówiłam że on Ciebie zna a Ty jego – powiedziała jedna z koleżanek. 
-Widzisz strach ma zawsze wielkie oczy – dodała druga.
 -I co ja mam teraz zrobić – powiedziała zszokowana ?
- Jak to co umów się z nim – wykrzyknęły dziewczyny. -Nie możesz stracić takiej szansy. 
Minęło kilka dni, zanim [t.i] postanowiła co zrobi. Namawiana przez swoje namolne koleżanki, a także kierowana swoim wewnętrznym instynktem, odpowiedziała swojemu wielbicielowi: czekaj na mnie w Kawiarence o 18-tej. Późniejsze dni to seria małych i większych kroczków z jednej i drugiej strony. Rozmowy przez telefon, pogaduszki mail’owe, spotkania na mieście. Te kroczki dały początek nowemu etapowi w życiu [T.I]. Stała się nową osobą. Pewna siebie, odważniejszą, pogodniejszą. Niepewność, strach przed jutrem i nuda dnia codziennego zostały usunięte z jej wnętrza przez coś nowego. Tym czymś było uczucie, które powoli zaczęło przeradzać się w miłość.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz