sobota, 29 czerwca 2013

Rozdział VI


Od Autorki : W końcu VI rozdział :) Napisałam go spontanicznie , bo miałam dobry humor. ;P Dowiedziałam się, że w lipcu pojadę kolejny raz do Anglii , a konkretnie do Doncaster ! :)
A jak tam u Was koniec  roku ? Ja osobiście nie jestem zadowolona, bo trochę opuściłam się w ocenach i przez 2 miesiące nie zobaczę moich kochanych idiotów ;3
Dziękuję za liczną liczbę odwiedzin , liczę, że podoba Wam się mój blog i cieszy mnie, że tak chętnie go czytacie :*


Rozdział VI -"Przyzwyczaiłem się udawać, że czuję się dobrze."

"Oczami Louis 'a"

W tym momencie miałem to gdzieś, że całuje ją tylko po to , żeby wyciągnąć z niej prawdę. Choć pewnie skłamałbym mówiąc, że ta pieszczota, ani trochę nie jest przyjemna, a ja ani trochę nie marzyłem, żeby zasmakować ust dziewczyny.
- Dlaczego nie możesz mi powiedzieć ? - Zapytałem , licząc , że dziewczyna w końcu się złamie.
- Bo to my musielibyśmy Cię zabić. - Zamarłem, gdy powoli docierały do mnie słowa nieznajomej. Nie znałem tego głosu, ale był on równie uroczy co Victorii.
- Zoey ... - Wykrztusiła Vicki , dopiero teraz spojrzałem na jej twarz. Jej oczy były szkarłatne, a ona sama przygryzała dolną wargę i uporczywie wpatrywała się w Zoey.
 - Moja droga, mówiąc nam , że chcesz wrócić nie myśleliśmy, że chodzi Ci o romansowanie z jedzeniem. - Wzdrygnąłem się. Zastanawiałem się jakim cudem udało mi się zachować spokój.
- Zoey , co ty tu robisz ?! - Zasyczała przez zaciśnięte zęby. Nie uzyskała odpowiedzi, a ja nie mogłem się ruszyć. Cofnąłem się o krok , przybliżając do Victorii , gdyż nieznajoma wywoływała u mnie niepokój , ale nie taki sam jaki odczuwałem przy słodkiej blondynce, coś mnie do niej ciągnęło , a sposób w jaki ze mną rozmawiała wcale nie wskazywał na to , że chce mnie skrzywdzić. Bo nie chciała, prawda ? Natomiast Zoey, miała w sobie coś mrocznego , miałem ochotę skulić się jak pies, pod jej spojrzeniem. Patrzyła się na nas spod bujnej , kaskady włosów w mahoniowym odcieniu brązu. Ręce zacisnęła w pięści , a jej złoto - czerwone oczy przeskakiwały z Victorii na mnie i tak w kółko .
   Była od nas starsza może o kilka lat . Ubrana była w czarną, obcisłą sukienkę , sięgającą do połowy ud, na ramionach miała skórzaną kurtkę, a jej nogi zdobiły czerwone szpilki, gdy je zobaczyłem zdziwiłem się , jak ona tu w nich przyszła. Jednym słowem, nieznajoma wyglądała jak typowa "dziewczyna gangstera" , nie spostrzegłem nawet jak powoli podchodziła w naszym kierunku, zaczynałem się zastanawiać, czy znajoma Vicki chce nam zrobić krzywdę i wtedy dopiero zaczęły docierać do mnie słowa jakie zostały wypowiedziane "romansowanie z jedzeniem', w dodatku te przerażające oczy. W co ja się wpakowałem ?! Moje oczy nie zarejestrowały momentu , w którym kobieta znalazła się przy mnie, a ja mogłem dokładnie przyjrzeć się jej nienaturalnie, perfekcyjnej twarzy. Byłem prawie pewien, że oczy nieznajomej pod straszliwym, złotym blaskiem były zielone, widziałem to też w spojrzeniu Vicki. Na pierwszy rzut oka , widzi się tylko żółte tęczówki , ale gdy podejdziesz na tyle blisko, aby dokładnie się im przyjrzeć, kolor blaknie , a zastępuje go naturalny odcień.
- Słodki jest, boi się mnie . - Dotarł do mnie głos nieznajomej, która przejeżdżała smukłymi palcami , po moim policzku. - Bardzo dobrze, bo powinien. - Zadrżałem , gdy kobieta przejechała ostrymi pazurami po mojej szyi. Odruchowo złapałem się za obolałe miejsce, a odsuwając rękę, zobaczyłem na niej krwawe ślady. Dlaczego mój umysł podpowiadał mi, że to co przede mną stoi to wcale nie jest dorosła kobieta, tylko jakieś monstrum. Chciałem się odsunąć, niestety opierałem się o drzewo, jedynym wyjściem było uskoczenie w bok i wracanie biegiem do środka. Choć nadal nie byłem pewny czy tam jestem bezpieczny i czy nie narażę ucieczką mojej matki i jej pracowników. Już chciałem wykonać mój plan, ale Zoey to przewidziała i natychmiast złapała mnie za ramiona i nie chciała puścić, a ja niemalże czułem, że zaraz połamię mi obojczyk.
  Po raz kolejny spojrzałem w jej oczy i zdławiłem krzyk widząc krwistoczerwone tęczówki i ostre zęby , który połyskiwały, co było dziwne, bo staliśmy w cieniu drzewa. Nieznajoma nachylała się nade mną, a ja nie mogłem się ruszyć, bo czułem , że gdy tylko to zrobię, któraś z moich kości w okolicach ramion zostanie złamana jednym ruchem. Dopiero kilka sekund później zrozumiałem co chcę zrobić mój oprawca. Chciała mnie ugryźć, co nie było by takie odrażające i zarazem dziwne, gdyby nie fakt  , że przed chwilą widziałem w jej ustach dwa połyskujące i ostre kły. Przymknąłem oczy , czekając na ból jakiego za chwilę doznam. Na szczęście poczułem tylko jak zęby dziewczyny musnęły moją skórę, w miejscu gdzie przed chwilą jej pazury zrobiły ranę, zniknęły tak szybko jak się pojawiły. Odważyłem się otworzyć oczy, a widok , który zobaczyłem mnie zaszokował.
  Moja Victoria stała przede mną , osłaniając mnie ramionami, a Zoey leżała kilka metrów dalej na ziemi i powoli wracała do siebie. Moje oczy szeroko się otworzyły ze zdziwienia, jakim cudem Victoria , która była ode mnie niższa o jakieś 15 centymetrów i pewnie ważyła 30 kg mniej niż ja* , odepchnęła ode mnie dorosłą kobietę, wiedziałem , że jest silna po naszym pierwszym spotkaniu, ale teraz to nie był Martin , zwykły dzieciak , tylko psychopatka z zębami jak krokodyl.
  Przyglądałem się im w ciszy. Zoey podniosła się i zdecydowanie za szybko podbiegła do Victorii i próbowała przesunąć ją, ale Victoria złapała ją w biegu za nadgarstki i jeden z nich nienaturalnie wykręciła, byłem pewien, że go połamała. Jej przeciwniczka tylko się wykrzywiła, nie chciałem nawet sobie wyobrażać jak to cholernie musiało boleć. Zoey nie miała zamiaru się poddawać i jednym ruchem rzuciła się na dziewczynę , w wyniku czego obie upadły na ziemię, chciałem podbiec do dziewczyny i jej pomóc, ale ta jasno, swoim spojrzeniem dała mi do zrozumienia, że mam się nie ruszać. Później już widziałem tylko dwie plamy turlające się po trawie, słyszałem warknięcia i urywane wyzwiska. To wszystko było dla mnie nie do pojęcia , jakim cudem się tak szybko poruszają. W końcu Victoria zatrzymała się przede mną, a Zoey stała kilka metrów przed nami.
- Pamiętaj, nie wybiera się pomiędzy rodziną, a obiadem. Wkrótce znowu się zobaczymy. - Uśmiechnęła się szyderczo i niemalże czułem jak Vicki na te słowa nieruchomieje.
- Mam nadzieję, że nie. - Odparła blond włosa i spuściła głowę. Nieznajoma prychnęła i zniknęła w lesie, a my jeszcze przez chwilę patrzyliśmy się w tamtą stronę.
- Nic Ci nie jest ? - Niebieskooka zwróciła się do mnie , jej oczy znów były niebieskie, włosy opadały na twarz , a biała bluzka zmieniła kolor na zielony.
- Chyba nie. - Uśmiechnąłem się. - A tobie ?
- Lou ty krwawisz. - Zignorowała moje pytanie i przełknęła głośno ślinę.
- To nic. - Chwyciłem jej podbródek tak , aby na mnie spojrzała , na chwilę zamarłem ... teraz ona miała czerwone oczy. Na chwilę przestałem oddychać. Odwróciła wzrok i widziałem jak próbuje się uspokoić.
- Zasłoń to czymś , proszę. - Spojrzała na mnie błagalnie. - Nie chcę Cię skrzywdzić.
   Zdjąłem z siebie bluzkę i zarzuciłem ją na plecy , z przodu zawiązując rękawy tak aby zakrywały ranę. Przez chwilę zastanawiałem się czy byłaby zdolna mnie skrzywdzić , po tym jak ją pocałowałem. Chciałem się tylko dowiedzieć dlaczego nie mówi mi całej prawdy, a tymczasem zostałem świadkiem jednej z najbardziej przerażających scen jakie widziałem w życiu.
- Vicki , wszystko w porządku ?
- Potrzebuję chwili , to minie. Chodźmy do domu ... teraz już będę musiała Ci powiedzieć wszystko. - Wzdrygnąłem się , bo teraz już nie byłem pewien , czy aby na pewno chcę znać prawdę.
Ruszyłem ścieżką za nią, licząc na to , że nie spotkamy po drodze mojej mamy. Zasypała by nas masą pytań, a ja wcale nie miałem ochoty na tłumaczenie się, dlaczego mam krew na rękach , ani dlaczego moja szyja jest poharatana . Szybko przemknęliśmy do środka. Idąc po schodach zauważyła nas Natalie - którą poznałem dzisiaj rano.
- Co Wam się stało ?! - Victoria uciszyła ją gestem dłoni. - Jak ty wyglądasz ? - Spojrzała na dziewczynę.
- Później Ci powiem. - Szepnęła i ruszyła dalej. Ja też miałem zamiar minąć przyjaciółkę Vicki, kiedy ta złapała mnie za ramię, na co jęknąłem, bo nadal mnie bolało. Natalie poluźniła uścisk , widząc moją reakcję.
- Wy chyba nie ... - Spojrzała na mnie z łobuzerskim uśmiechem. Czy ona naprawdę miała TO namyśli ? Pokiwałem przecząco głową, po czym szybkim krokiem ruszyłem na górę.
  Przypomniałem sobie , że przecież nie wiem gdzie iść, ale na szczęście Vicki zostawiła uchylone drzwi , najprawdopodobniej do swojej sypialni. Lekko pchnąłem drzwi i zastałem dziewczynę siedzącą na łóżku zaścielonym fioletową pościelą ze złotymi wzorkami. Usiadłem obok niej i chwyciłem za rękę. Sam nie wiedziałem co robię. Spojrzała na mnie swoimi , już niebieskimi oczami.
- Nie wiem , jak Ci to powiedzieć. - Westchnęła. Słyszałem ten tekst w jakimś filmie i zacząłem się zastanawiać czy aby na pewno nie śnię czy coś. W końcu widziałem dzisiaj rzeczy , które nie są naturalne i nie dzieją się w takich miejscach jak Anglia.
- Powiedz mi kim jesteś .
- Wiesz kim , a raczej czym jestem. - Pokiwałem przecząco głową na znak, że nie wiem co ma namyśli. - Lou oglądałeś kiedyś filmy fantastyczne ? Powiąż wszystkie fakty . Spróbuj . Będzie mi łatwiej. Dużo dzisiaj widziałeś i jestem pewna, że wcześniej czy później sam zrozumiesz. - Zamilkła na chwilę. - Czerwone albo żółte oczy, nadnaturalne, szybkie tempo, ostre kły, moja reakcja na twoją krew. - Ucichła , a ja powoli zdawałem sobie sprawę , na jakich filmach widziałem takie rzeczy.
- Jesteś ... wampirem ? - Tak bardzo chciałem się , żeby pokiwała przecząco głową, nie zrobiła tego. Podniosłem się. Takie rzeczy się nie zdarzają, wampiry nie istnieją, a Victoria nie jest wampirem , jest niewinną dziewczyną i byłaby ostatnią istotą jaką posądzałbym o wampiryzm. Przecież ona jest zupełnym przeciwieństwem demona.
  Poczułem jej dłoń na swojej , pociągnęła mnie w swoją stronę, tak , że stałem teraz z nią twarzą w twarz.
- Lou ... boisz się mnie ? - Patrzyła na mnie błagalnym wzrokiem i byłem pewien, że w jej oczach widziałem łzy.





* Lou ma podobno 175 cm wzrostu , więc wychodzi na to , że Victoria ma około 160 cm. Tak samo z wagą, Tommo waży 68 kg , a biorąc pod uwagę , że Vicki jest wampirem i musi być perfekcyjna waży około 38 kg :)






4 komentarze:

  1. Wampiry+Louis=idealna "książka" dla mnie *.*

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam Cię za to opowiadanie!!! <3 @imaginoholic

    OdpowiedzUsuń
  3. OMG!!!! Do tej pory to twój najlepszy rozdział!!!! Kocham to!!! Jezu, Zoey przypomina mi Katherine z Pamiętników Wampirów haha. Jezu, biedny Lou, masakra, miał wielkie szczęście, że obok była Vicki. Jestem ciekawa jak sobie z tym wszystkim poradzi, więc nie pozostaje mi nic innego, jak czytać dalej! Kurde, mogłam wcześniej natknąć się na to opowiadanie, nie byłabym tak daleko w tyle :)

    OdpowiedzUsuń