niedziela, 19 maja 2013

Rozdział IV


Od Autorki :
Na samym początku wspomnę o tym , że blog zmienił nazwę z "overagainbywillczek" na "willyoumakemesmile" Trochę dłuższe, ale stwierdziłam, że tak po prostu niektórym będzie łatwiej mnie znaleźć, gdyż pod pseudonimem Will you make me smile, zna mnie więcej osób :)
Przypominam, że w zakładkach na głównej stronie możecie głosować w ankietach :)
Chciałam już w tygodniu dodać imagin , ale nie miałam czasu na dokończenie go bo cały tydzień miałam sprawdziany  :C Postaram się na dniach go dodać . W każdym razie liczę, że rozdział Wam się spodoba :)



Rozdział IV - Gdy spojrzenia się spotkały, mocniej zabiło serce.


~Oczami Louisa~ 

Nie wiedziałem czym się zająć , odkąd moja mama oznajmiła mi kto dzisiaj nas odwiedzi. Nigdy nie miałem problemów z rozmową z dziewczynami, a wizja kolejnego spotkania z Victorią była kusząca. Więc dlaczego tak się denerwowałem ? Nie umiem przy niej zebrać myśli i plącze mi się język. A ona sama mi jakoś tego nie ułatwiała, stojąc koło niej odczuwało się niepokój .
  Mój humor poprawiała myśl, że moje siostry ją czymś zajmą, a mi uda się uniknąć krępującej ciszy. Zastanawiałem się czy moja mama nie zrobiła tego specjalnie i tak wystarczający wstyd przyniosła mi wczorajszego dnia, a gdy wieczorem powiedziała mi, że moja tajemnicza dziewczyna nas odwiedzi, byłem pewien, że przeżyłem mini zawał serca. 
 Przejrzałem się w lustrze, poprawiając kołnierz koszuli, którą wcisnęła mi mama, by po chwili niechętnie zejść po schodach do salonu. 
  Dziwnie się czułem czekając na dziewczynę, nie to co moje siostry , które nie czuły się ani trochę niekomfortowo . Westchnąłem cicho, po czym przeczesałem palcami fryzurę, przy okazji psując ją.
  Moja mama powolnym krokiem weszła do salonu, ogarniając wzrokiem cały pokój. Gorzej niż na święta. Stwierdziłem i zaśmiałem się cicho w myślach. Ale taka była prawda, mama sprawdzała czy w domu panuje porządek, w dodatku wystroiła się, jak na sylwestra. Spojrzałem w jej kierunku z nadzieją, że może jednak powie , że to wszystko to tylko żart. Mimo mojego błagalnego wzroku nic takiego się nie stało.
- Wszystko w porządku ? - Zapytała znienacka moja rodzicielka.
- Tak , czemu pytasz ?
- Wyglądasz jakbyś miał gorączkę , albo coś. - Lekko się uśmiechnęła.
Nie odpowiedziałem, tylko skierowałem swój wzrok w przeciwną stronę. Kobieta usiadła koło mnie.
- Ona musi tu przyjść ? - Zapytałem nagle .
- Nie rozumiem. - Odparła , na co prychnąłem pod nosem, no bo jak można nie zrozumieć tak prostego pytania.
- Musiałaś ją tu zapraszać ? - Rzekłem ponownie z lekką irytacją w głosie.
- Jest moją klientką . To chyba jasne , że muszę z nią omówić szczegóły. - Odpowiedziała mi spokojnym tonem.
- Ale żeby od razu zapraszać ją do domu ! - Sam nie wiem kiedy podniosłem głos, a wszyscy obecni w pokoju popatrzyli się na mnie , po czym wrócili do swoich zajęć .
- Przyzwyczaisz się , będziemy się z nią często widywać , dlatego chciałam, żeby poznała moją rodzinę.
- Słucham ? - Zapytałem , mrużąc oczy i spoglądając na matkę.
- Coś się między Wami stało ? Wczoraj byłeś bardziej przyjazny. - Spojrzała na mnie tym swoim matczynym wzrokiem, pełnym troski.
- Mamo nic się ... - Nie dokończyłem, gdyż w całym domu rozległ się dźwięk dzwonka do drzwi, a moje serce zaczęło szybciej bić.  Lottie - moja siostra - w podskokach pobiegła otworzyć drzwi.
  Moje zachowanie było co najmniej irracjonalne. To tylko dziewczyna, którą spotkałem przypadkiem dwa razy. Moja podświadomość o tym wiedziała, ale rozum i tak robił swoje sprawiając, że ręce zaczęły mi się pocić, a serce szalenie biło. Skoro zacząłem sobie uświadamiać , że to tylko dziewczyna, zwykła dziewczyna, taka jak te z którymi chodziłem w szkole, to dlaczego czułem się tak niezręcznie w jej towarzystwie ? Słyszałem jak na korytarzu wita się z moją mamą i siostrą. Obok mnie usiadła Daisy i przyglądała mi się badawczo.
- O co chodzi Dais ? - Spytałem czując się niekomfortowo pod okiem siostry.
- Denerwujesz się. To twoja dziewczyna  ? - Rzekła siedmiolatka tym swoim słodkim głosikiem.
- Co ?! Nie ! - W tym momencie do pokoju wszedł nasz gość.
- Lou jak już skończysz krzyczeć, to może się przywitasz. - Moja rodzicielka znów przybrała ten surowy ton. Przyjrzałem się dziewczynie.
  Złote loki opadały swobodnie na jeansową koszulę, niebieskie oczy, choć w tym momencie nie byłem pewien czy to na pewno niebieski, rozglądały się po pokoju, a malinowe usta układały w delikatny uśmiech.
  Na sobie miała jeansową koszulę włożoną w białą spódnicę, a w talii zapięty, gruby, brązowy pasek. Spódnica odsłaniała jej długie nogi, i chcąc nie chcąc spojrzałem na nie i dopiero zauważyłem , że nasz gość jest o wiele bledszy niż my. Mieszkamy w Anglii, a opalenizna to coś rzadkiego, ale mimo to dziewczyna była niemalże biała.
- Dzień Dobry. - Rzekła grzecznie do wszystkich w pokoju, a ja wsłuchiwałem się w ten anielski głos. Otrząsnąłem się dopiero , gdy zrozumiałem, że się w nią wpatruje od dłuższej chwili. Mimowolnie się zaczerwieniłem.
  Miałem o tyle szczęście, że Victoria usiadła obok mojej rodzicielki, naprzeciwko mnie, dzięki czemu mogłem bez skrępowania się jej przyglądać.  Swobodnie rozmawiała z moją mamą, natomiast ta podawała jej co chwila jakieś kartki i magazyny.
  Usiadłem na podłodze koło moich sióstr, które na szklanej ławie rozłożyły swoje zabawki . Na twarzy dziewczyny co chwila pojawiał się lekki uśmiech, od którego mój puls szalał. Odwróciłem głowę w drugą stronę i napotkałem chaotyczne spojrzenie Lottie. Nie rozumiałem dlaczego się tak na mnie patrzy, więc posłałem jej pytające spojrzenie.

"Przestań się gapić".
Szepnęła niemal bezgłośnie, a ja zrozumiałem co ma namyśli. Odkąd dziewczyna weszła do pokoju nie spuszczałem z niej oka. Może Lottie zauważyła, że dziewczyna czuła się skrępowana ? Mimo to nie zauważyłem , by się choć trochę zarumieniła. 
  Trochę inaczej wyobrażałem sobie to spotkanie, wprawdzie nasz gość przyszedł tu służbowo, ale moja mama chyba inaczej to zaplanowała, w najgorszym wypadku gdy skończą poprosi ją by została jeszcze trochę, a miałem przeczucie, że zrobi to na pewno. Ciszę w pokoju przerywały ciche pomruki obu kobiet, co było trochę niezręczne . Cała sytuacja wyglądała dziwnie, one dwie rozmawiały , a ja i moje siostry siedzieliśmy i w ciszy na nie patrzyliśmy.  To było dziwne, spędziłem z nią w jednym pokoju kilka godzin i prawie pozbyłem się uczucia dyskomfortu 
***


To było dziwne, spędziłem z nią w jednym pokoju kilka godzin i prawie pozbyłem się uczucia dyskomfortu . Mogłem swobodnie wyjść z pokoju dawno temu, ale moje oczy wolały gapić się na Victorię. Próbowałem rozgryźć zagadkę jej oczu, gdy pierwszy raz się z nią widziałem byłem święcie przekonany, że są niebieskie, a teraz były koloru morskiego.
  Tak jak myślałem , moja mama zaproponowała dziewczynie aby została, lecz ta spojrzała na okno, a widząc, że słońce już zaszło, stwierdziła, że powinna się zbierać. Moja wspaniałomyślna matka jak gdyby nic ,zaproponowała:
- Lou odprowadź Vicki. - W tym momencie spiorunowałem ją wzrokiem. Wcale nie miałem ochoty tego robić, czułem się przy niej dziwnie, ale chcąc nie chcąc musiałem to zrobić, żeby się nie obraziła czy coś.
  Zdjąłem z wieszaka swoją bluzę, po czym otworzyłem dziewczynie drzwi, na co obdarowała mnie swoim cudownym uśmiechem.  Przez pół drogi trwaliśmy w niezręcznej ciszy, a ja za każdym razem, gdy skręcaliśmy w ciemniejszą uliczkę, czułem się dziwnie. Zastanawiałem się jakim cudem ta drobna dziewczyna mogłaby mnie skrzywdzić .
- Dlaczego tu przyjechałaś ? - Przerwałem ciszę, ale po chwili zacząłem się zastanawiać czy moje pytanie nie brzmiało zbyt niegrzecznie.
- Urodziłam się tu, później podróżowałam po świecie, studiowałam, a teraz postanowiłam trochę odpocząć. - Spojrzała na mnie, najwidoczniej moje pytanie jej nie uraziło.
- Studiowałaś ?
- Yhm. - Pokiwała głową. - Archeologie.
  Jej odpowiedź trochę mnie zadziwiła, miała może tyle samo lat co ja, a skończyła już studia. Albo dlatego, że zachowałem się jak idiota widząc w niej zwykłą blondynkę.
- Ty też studiujesz prawda ? - Zapytała.
- Aktorstwo . - Uśmiechnąłem się mimowolnie. - Podróżowałaś ? Gdzie dokładnie ?
- Zwiedziłam pół świata, ucząc się , imprezując. - Zachichotała. A ja szerzej otworzyłem oczy , gdyż to był najpiękniejszy dźwięk jaki dotychczas słyszałem. - Zwiedziłam między innymi Hiszpanie, Francję, Tajlandię, niemalże całą Australię ...
  Czułem , że trafiłem w sedno z tym pytaniem, bo Victoria niesamowicie się rozgadała. Była niesamowicie pozytywną osobą, mogłem słuchać jej głosu godzinami. Uczucie niepokoju całkiem zniknęło.
- Masz naprawdę niesamowite życie . Dlaczego wróciłaś ? - Podsumowałem, a gdy zadałem pytanie , uśmiech zniknął z twarzy dziewczyny. - Jeśli nie chcesz nie mów. - Dopowiedziałem szybko i instynktownie przyciągnąłem w talii do siebie. Dopiero po chwili zorientowałem się jak to mogło wyglądać.
- Nie, w porządku. - Oparła swoją głowę na moim ramieniu , a mój puls znów zaczął wybijać swój szaleńczy rytm . - Odpoczywam, takie ciągłe bieganie jest męczące. Czasem potrzebuję chwili relaksu. Jeśli wiesz co mam namyśli ...
  Wiedziałem , a przynajmniej myślałem , że wiem. Pokiwałem w zrozumieniu głową. Nie mogłem się skupić na tym co mówi dziewczyna, gdy przeniosła swoją rękę na moją klatkę piersiową.
- Zimno Ci ? - Zapytałem, gdy przez przypadek jej ręka dotknęła mojej. Moje ciało ogarnął przeraźliwy chłód bijący od Victorii.
- Nie. - Zabrała szybko rękę. Po czym zapatrzyła się na coś w mroku. - Ehm ... Lou ? Nie musisz mnie już dalej odprowadzać , to tylko kilka metrów. - Przeniosła swój wzrok z ciemności na mnie, aby zobaczyć moją reakcję.
- No dobrze, ale na pewno wszystko w porządku ? - Zapytałem znów, gdy jej oczy zapatrzyły się w ten nieznośny mrok .
- Do zobaczenia . - Uśmiechnęła się nieśmiało, po czym ruszyła przed siebie. Odwróciłem się na pięcie , słysząc gdzieś koło siebie dziwne warczenie. Nie przejąłbym się tym, bo  to nieduże miasto i większość mieszkańców ma zwierzaki. Spojrzałem za siebie przez ramię i byłem prawie pewien, że przez chwilę mignęły mi czerwone ślepia. Przyśpieszyłem kroku , chcąc jak najszybciej znaleźć się w domu...















5 komentarzy:

  1. dzastka94 ;)25 maja 2013 05:20

    Jest świetny :) Fajnie, że napisałaś wszystko z perspektywy Lou :) Czekam z niecierpliwością na następny :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kocham kocham kocham <3 przez ciebie nie potrafię się normalnie wyslowic ^^ @imaginoholic

    OdpowiedzUsuń
  3. Kurdę, Louis jest taki uroczy...w tym opowiadaniu ma całkiem inne wcielenie, co mi się podoba..no i Victoria też jest zarąbista....masz wielki talent, tu powinno być przynajmniej 40 komentarzy....:)

    OdpowiedzUsuń