poniedziałek, 3 grudnia 2012

# 1. Louis.


Od Autorki :
Będzie on trochę krótki i nudny, gdyż to mój pierwszy imagine. Znacznie lepiej idzie mi w pisaniu opowiadań ;)

Imagine #1

 - Tomlinson puszczaj ! – Darłaś się na niego , w momentach w których starałaś się przestać śmiać. Nie mogłaś pojąc rozumowania Louisa , sam nie lubił być łaskotany , a ciągle łaskotał ciebie.
- Na pewno mam Cię puścić ? – Zapytał patrząc się w twoje niebieskie oczy.
- Tak ! – Odparłaś stanowczo. – Jestem umówiona na spotkanie z [i.t.ch.]. – Lou krzywo na Ciebie spojrzał, ale po chwili postawił Cię na ziemię.
- Nie wiem co ty w nim widzisz. – Odparł krzyżując ręce i opierając się o kuchenny blat.
- Louis nie zaczynaj znowu. – Nie mogłaś pojąć dlaczego Twój przyjaciel tak nie toleruje twojego chłopaka. Zawsze gdy o nim wspominałaś, stawał się zły i nie dało się z nim dalej prowadzić normalnej rozmowy. – Ja wychodzę, później wpadnę. – Powiedziałaś i pocałowałaś go w policzek, po czym żwawo wyszłaś do swojej ulubionej kawiarni.
   Już po kilkunastu minutach byłaś na miejscu, gdzie z oddali zauważyłaś już swojego chłopaka. Chciałaś go pocałować, ale ten się odsunął i z powrotem usiadł na krześle.
- Coś nie tak ? – Zapytałaś zdziwiona jego zachowaniem .
- [t.i] ciężko jest mi to mówić, ale … nie kocham Cię już. Pokochałem kogoś bardziej niż Ciebie … - Ze zdziwienia otworzyłaś usta, sama nie wierzyłaś , że to co słyszysz jest prawdą. Przez chwilę zrobiło Ci się ciemno przed oczami. – Poza tym za dużo czasu spędzałaś z Louisem , więc sądzę, że długo nie będziesz musiała szukać pocieszenia. – Na jego twarzy pojawił się kpiący uśmiech, który wytrącił Cię z równowagi.
- Myślisz, że Cię zdradziłam idioto ! – Zaczęłaś się drzeć , tak , że ludzie wokół popatrzyli się na Ciebie. – Nigdy bym czegoś takiego nie zrobiła, bo Cię kocham! – Wstałaś po czym pobiegłaś w przeciwną stronę. Chcąc czy nie , z twoich oczu popłynęły łzy. Zatrzymałaś się przy parku, aby po chwili usiąść na ławkę. Schowałaś twarz w dłoniach i cicho szlochałaś, zaczęłaś zastanawiać się dlaczego ? Przecież było dobrze, a nagle wszystko legło w gruzach. Opanował Cię niesamowity gniew, skierowany w stronę Louisa. Wmawiałaś sobie, że to jego wina, że to przez niego, bo to on zatrzymywał Cię , przez co poświęcałaś za mało czasu [i.t.ch.] , a w towarzystwie znajomych zachowywał się jakby coś między wami było. Więc nic dziwnego , że takie plotki mogły się roznieść.
Ruszyłaś do domu. Chwyciłaś za klamkę, na przedpokoju zastałaś Louisa. Uśmiechnął się do Ciebie promiennie , ale ty obdarowałaś go lodowatym spojrzeniem.
- Hej , co jest ? – Zapytał widząc twoje zapłakane oczy. 
- Nic. Zostaw mnie ! – Złapał Cię za rękę .
- Powiedz co się stało .  – Oznajmił surowo.
- Zerwał ze mną …
- [t.i.] …
- … przez Ciebie. – Chłopaka wmurowało, a tobie udało się wyswobodzić z jego uścisku, po czym pobiegłaś szybko na górę. Lou nie przychodził do Ciebie, za to dzwonił, gdy po raz kolejny sprawdziłaś komórkę, zobaczyłaś 17 nieodebranych połączeń, a z godziny na godzinę ta liczba się powiększała. Ignorowałaś go, nadal byłaś na niego zła, nie docierało do Ciebie, że to tak naprawdę mogła być twoja wina.
*TYDZIEŃ PÓŹNIEJ*

Wstałaś, po czym poszłaś na dół coś zjeść. Rozległ się dźwięk dzwonka. Poszłaś otworzyć, w drzwiach ujrzałaś listonosza , który z radością podał ci do rąk kilka listów, podziękowałaś, po czym zaczęłaś je przeglądać. Większość z nich to były rachunki, ale jeden w szczególności przykuł Twoją uwagę.  Natychmiast go otworzyłaś.

„Przepraszam, że zniszczyłem Ci życie. 12 lipca wyjeżdżam , więcej mnie nie zobaczysz. Przepraszam. Twój Lou.”

Odruchowo zatkałaś ręką usta. W jednej chwili zrozumiałaś jak go potraktowałaś, winiłaś go za coś, co tak naprawdę było Twoją winą. Spojrzałaś w kalendarz… to dzisiaj ! Natychmiast zadzwoniłaś do Louisa, tak jak myślałaś nie odbierał, spróbowałaś jeszcze raz , i jeszcze raz , ale za każdym razem brak odpowiedzi. Postanowiłaś zadzwonić do Harry’ego.
- Gdzie on jest ?! – Niemal się na niego wydarłaś.
- [T.I]… uspokój się. Jest na lotnisku ma zamiar wrócić do Doncaster. Lot jest za godzinę. Lepiej się pośpiesz. – Chłopak od razu zrozumiał o kogo chodzi.
 - Dzięki ! – Szybko się rozłączyłaś i pobiegłaś do samochodu. Na lotnisku byłaś 40 minut przed czasem. Pobiegłaś tam gdzie zauważyłaś tłum fanek. Paul Cię rozpoznał , a na jego twarzy pojawił się promienny uśmiech, po czym przepuścił Cię przez ochronę.
Niemal rzuciłaś się na Louisa, by po chwili złączyć swoje usta z jego. Nie wiedziałaś dlaczego to zrobiłaś, to było odruchowe. Twoje ciało przeszły dreszcze, a na sumieniu nie pojawiło się żadne poczucie winy. Byłaś szczęśliwa , że to zrobiłaś, tym bardziej , że Lou odwzajemnił pocałunek.
- Nie zniszczyłeś mi życia głupku. Przepraszam za to jak Cię potraktowałam. – Wtuliłaś się w niego.
- Kocham Cię [T.I] .
- Też Cię kocham. – Lou znów Cię pocałował , tym razem bardziej namiętnie. Zgromadzeni wokół zaczęli klaskać, a ty uśmiechałaś się jak jeszcze nigdy, gdyż zrozumiałaś , że Twoja druga połówka, od zawsze była przy tobie.


2 komentarze:

  1. naprawdę świetny imagine. wielki plus, również za to, że to Twój pierwszy ; D krótki, jak tam krótki. z czasem pewnie same będą Ci się dłuższe robić. teraz mogę tylko życzyć dużo, dużo weny i czekać na następny ; )
    pozdrawiam : *

    OdpowiedzUsuń
  2. Swietny pomysl, odrazu mnie zaciekawil, tylko troche sie zle go czyta jak jest w 2 osobie ;/

    OdpowiedzUsuń