środa, 25 czerwca 2014

Rozdział XX





Rozdział 20 - "Uważaj o czym marzysz."

  Byłem zmęczony, a ból w ramieniu wcale nie pomagał w dalszej wędrówce. No i poza tym miałem przy sobie wampirzycę, która wcześniej czy później zgłodnieje. Nie chciałem jej jeszcze bardziej zasmucać , przypominając jej o tym. Już i tak się martwiła o resztę. Próbowała to ukryć, zapewne po to aby mnie nie niepokoić, ale jej zachowanie mówiło samo za siebie. Nic nie mogłem zrobić i chyba świadomość tego bolała bardziej , niż rana zadana przez Zoey.
  Nie wiedziałem dokąd idziemy i zastanawiałem się czy ona wie. Łażenie po mokrym lesie nie było ani trochę romantyczne, biorąc pod uwagę naszą sytuację. Z każdym kolejnym krokiem miałem wrażenie jakbym tracił siły, ale nie byłem ani trochę zmęczony. Tak po prostu robiło mi się słabo.
  Las zaczął się przerzedzać i już z tej odległości mogłem zauważyć światła. Z każdym kolejnym krokiem, miałem coraz większą nadzieję na noc w wygodnym łóżku z ukochaną. Wyszliśmy na żwirową drogę, która prowadziła do niewielkiego, dwupiętrowego domu.
  Victoria odwróciła się w moją stronę, jej oczy pociemniały. Spojrzałem w tym samym kierunku. Cholera. Czerwona ciecz, która do tej pory barwiła tylko materiał, teraz spływała w dół mojego ramienia. Może to rzeczywiście coś więcej niż tylko draśnięcie.
- Louis. - Podeszła bliżej. "Już po tobie Tomlinson". - Musimy znaleźć kogoś kto Ci pomoże. Wytrzymaj jeszcze chwile.
Widziałem zmartwienie w jej ciemnych oczach , widziałem jak próbuje się powstrzymać ...
Chwyciła mnie pod rękę, kiedy zobaczyła, że nie dam rady iść sam. Prawdopodobnie straciłem za dużo krwi. Dosyć wolno zbliżaliśmy się do blasku światła wydobywającego się z okien. Od zawsze moja matka narzekała na to, że nie mam dziewczyny. A gdy w końcu się jakaś pojawia okazuje się, że jest wampirem i próbuje mnie nie zjeść. Uważaj o czym marzysz. Oparłem się o framugę drzwi, podczas gdy dziewczyna usilnie starała się zwrócić uwagę domowników dobijając się do drzwi. Cienie w oknach świadczyły o tym, że są świadomi naszej obecności.
I w końcu usłyszeliśmy dźwięk odblokowywanej zasuwki. Teraz mogę spokojnie zemdleć...

*** Mimo, że na niebie piętrzyły się burzowe chmury, a po szybie spływały pojedyncze krople, mogłem się domyśleć , że jest już dzień. Ile spałem ? Nie mam pojęcia.Gdzie jest Victoria ? Też nie mam pojęcia. Lekko się podniosłem, co nie było najlepszym pomysłem, bo moje mięśnie były wykończone, po wczorajszej wędrówce. Przez ciągłe jazdy samochodem, wypadłeś z formy Tommo. Spojrzałem na swoje ramię, o którym nagle mi się przypomniało. Całość była zabandażowana , żadnego śladu krwi i nawet nie bolało tak bardzo.
Rozejrzałem się wkoło. Pokój nie był duży, nie było w nim nic oprócz dwóch szafek i łóżka. Nuda. Kto w ogóle chciałby w czymś takim mieszkać ? Nawet starsi ludzie lubią wieszać bibeloty na swoich ścianach i stawiać durne figurki kotów na półkach. Tak jak moja babcia. Nigdy nie rozumiałem dlaczego stawia te figurki. Nie miała kota, zawsze mówiła, że nie potrzebne jej zbiorowisko bakterii, podejrzewam , że nawet ich nie lubi. Więc po jaką cholerę stawia te koty ?
Odsunąłem kołdrę, tylko po to, żeby zobaczyć , że mam na sobie tylko spodnie. Świetnie. Gdzie są moje rzeczy ? Czuję się jak na jednej z imprez w akademiku, kiedy budziłem się rano z niewyobrażalnym bólem i totalnym zanikiem pamięci. Całkiem podobna sytuacja.
 Podniosłem się powoli i podpierając się ściany skierowałem do drzwi. Chwyciłem za metalową klamkę i pociągnąłem. Korytarz wyglądał podobnie jak sypialnia, nic szczególnego. Te same drewniane panele położone na ścianach, drewniane schody i białe okna. Jedno było dziwne, co tylko napawało mnie przerażeniem. Niepokojąca cisza. Ostatnio odniosłem wrażenie jakby cisza była przyczyną wszystkich wypadków. Tam gdzie nie wydobywał się żaden dźwięk było niebezpiecznie. Gdzie jest Victoria ?
 Schodziłem po schodach, starając się nie wydobyć z nich żadnego dźwięku, aby nie przyciągnąć czyjejś niepożądanej uwagi, niepotrzebnie, bo jak się okazało na dole też nikogo nie było. Zacząłem przeszukiwać pokoje z nadzieją, że kogoś znajdę. Coraz bardziej martwiłem się o swoją dziewczynę. A co jeśli znaleźli nas ? Co jeśli zabrali ją ze sobą ?
 Usiadłem na jednym z krzeseł w kuchni i stukałem palcami o blat, próbując się odstresować. Same problemy z tym wampirem !
 Usłyszałem dźwięk skrzypiących drzwi. Spojrzałem w kierunku wyjścia z kuchni, oczekując , że zaraz coś wyskoczy i mnie zabije. Pierwsza zasada: myśl optymistycznie.
Wstałem od stołu i sam zrobiłem pierwszy krok. Gdybyście widzieli ulgę wymalowaną na mojej twarzy, kiedy ujrzałem na korytarzu blondynkę.
- Myślałam , że śpisz.
Nie odpowiedziałem, po prostu przytuliłem ją do siebie i schowałem twarz w jej blond włosach.
- Stało się coś ? - Usłyszałem jej głos ponownie.
- Gdzieś ty była ?
- Eh ... hm ... no wiesz ... - Wskazała na swoje zęby, kiedy wreszcie odsunąłem się od niej. Od razu zrozumiałem o co jej chodzi. Pokiwałem tylko głową. - Mam wciąż sierść królika w zębach.
Skrzywiłem się na jej słowa. To obrzydliwe ! Na szczęście po chwili mogłem ujrzeć jej śnieżnobiały uśmiech.
- Żartowałam.
Weszła do pokoju, który przynajmniej tak mi się wydaje, był salonem. Sięgnęła po czarny materiał , który wisiał na kanapie i podała mi go. Moja koszulka, no w końcu.
- Gdzie są Ci ludzie ? - Zapytałem, zdając sobie sprawę, że nie weszliśmy tu tak po prostu.
- Kto ?
- Czyj jest ten dom ?
- Nie wiem. 
Nie było tu nikogo. Światła się paliły i to wszystko. Ktokolwiek tu  był , musiał wychodzić w pośpiechu, bo większość rzeczy zostawili. 
- Ale widziałem, przecież ... 
Widziałem ,prawda ? Wariujesz Tomlinson. Widziałem wczoraj cienie w oknach, to musieli być ludzie. Ktoś musiał tu być! A co jeśli wciąż tu jest ? 
- Miałeś wczoraj gorączkę, z trudem zmieniłam opatrunek. Dałam Ci leki przeciwbólowe tak na wszelki wypadek. 
- Dziękuję. - Przytuliłem się do niej ponownie, mimo że dziwna sytuacja siedziała w mojej głowie. To musiało być przez gorączkę. Musiało.
  Spojrzałem na nią , wciąż miała na twarzy grymas , który próbowała ukryć. Jej włosy były wilgotne od deszczu, zastanawiałem się czy płakała. Mogłem zauważyć, że Niall był dla niej ważny, prawdopodobnie był jej jedynym prawdziwym przyjacielem, a teraz ...
Odsunąłem od siebie ponure myśli, musieliśmy się zastanowić nad tym co robić dalej.
- Co teraz ? - Zapytałem.
- Nie rozumiem.
- Jechaliśmy do Hiszpanii, żeby Sapphire Ci pomogła. Nie zrobiła tego. Będziesz dalej uciekać ?
- Nie wiem. - Schowała twarz w dłoniach. - Nie wiem co robić. Nie wiem u kogo szukać pomocy. Niall znalazł by jakieś rozwiązanie. - Rozpłakała się, tak po prostu . Nie widzieliśmy ich śmierci, więc wciąż jest szansa , że żyją. Nigdy nie myślałem o tym, co będzie gdy to wszystko się skończy. Nie wiedziałem nawet w jaki sposób mogłoby się to zakończyć. Nie mam pojęcia jak mogę pomóc. Ta bezsilność jest frustrująca.
- Vicki , wiesz że Niall na pewno sobie poradził. - Starałem się ją pocieszyć.
- Więc dlaczego go tu nie ma ?!
No właśnie ...
 Dziewczyna westchnęła i usiadła na kanapę, tym samym oddalając się ode mnie.
- Musimy się zbierać, wciąż jesteśmy zbyt blisko nich.
Pokiwałem tylko głową i chwyciłem swoją fioletową bluzę, którą założyłem na ramiona.
 Prawdopodobnie właśnie ją wkurzyłem. Nie potrafiłem jej pocieszyć i chyba wolałem nie próbować. Czekała nas kolejna długa droga i nie miałem pojęcia czy stan mojego zdrowia w najbliższym czasie nie zamierza się pogorszyć. Westchnąłem głośno i podążyłem za dziewczyną na zewnątrz. Chyba nie muszę wspominać, że spacerowanie w mokrych butach po deszczu , od zawsze było moim marzeniem . Czekają mnie kolejne długie godziny marszu ...

Prawdopodobnie właśnie poznaje nowe , ciche oblicze Vicki. Widzieć tą blondynkę, kiedy nie gada, to aż dziwne, ale tak właśnie było. Szliśmy , szliśmy i szliśmy, a ona nie powiedziała, ani słowa. Jeszcze trochę , a oszaleje.
- Jesteś zła ?
Zerknęła na mnie , nie przerywając marszu.
- Nie.
- To dlaczego się do mnie nie odzywasz ?
- Nie wiem.
- Dręczy Cię to. Porozmawiaj ze mną o tym.
- Nie chce o tym rozmawiać.
Myślę, że nasz związek - jeśli kiedykolwiek istniał - przechodzi teraz mały kryzys. Nie chciałem tracić swojego optymizmu i zastanawiać się czy Niall żyje. Żył. Byłem tego pewien. Poradził sobie, musiał, chociażby ze względu na Victorię.
  Przystanąłem na chwilę, opierając się o najbliższe drzewo, zawroty głowy wciąż dawały mi się we znaki, a problemy z oddychaniem wcale nie pomagały. Czułem na sobie dziwny ciężar i z czasem zacząłem się zastanawiać czy nie jest to może atak astmy czy inne cholerstwo. Z początku myślałem, że chłodne powietrze dobrze mi zrobi, myliłem się. Miałem ochotę zemleć, albo zamknąć oczy chociaż na kilka chwil.
  Moja nieobecność najwidoczniej zaniepokoiła Vicki, bo w końcu zwróciła na mnie uwagę. Wciąż miałem przymknięte oczy, ale czułem że podchodzi do mnie. Złapała moją twarz w swoje dłonie i uważnie się przyjrzała.
- Co Ci jest ? - Zapytała po dłuższej chwili.
- Nic.
Przymknęła oczy zirytowana, by po chwili ponownie na mnie spojrzeć i ... niespodziewanie wtulić w moje ciało. Objąłem ją swoimi rękami, czując jak jej drobne dłonie zaciskają się na materiale mojej bluzy.
- Przepraszam. - Wyszeptała. - Jest mi ciężko , to wszystko przeze mnie, gdybym chociaż raz spróbowała zrobić coś sama, nie byłoby Cię tu , Niall by żył i ... powinnam była już dawno oddać się w ich ręce. Wiesz dlaczego tego nie zrobiłam ? Bo zachowałam się jak nieodpowiedzialna gówniara i wolałam iść się zabawić , zamiast wziąć odpowiedzialność za to co zrobiłam i za to kim jestem.
Chciałem w tej chwili potrząsnąć jej ramionami i powiedzieć, żeby nie myślała  tym w ten sposób, żeby przestała gadać takie bzdury , ale nie mogłem ... świat stał się czarny. 

sobota, 26 kwietnia 2014

Liebster Award 2

Dziękuję za kolejne nominacje :) Nie będę już po raz kolejny nominować innych blogów bo zrobiłam to we wcześniejszym poście .Odpowiadam w tej notce, także na nominacje dla Dark- Louis Tomlinson <tłumaczenie> :) x
~willyoumakemesmile~


Pytania od false hope
1. Ile lat ?
W lipcu skończę 15 .
2. Skąd pomysł na bloga ?
Zakładałam bloga w czasie, kiedy fascynowały mnie wampiry, wilkołaki itp. Poza tym stwierdziłam, że jest mało opowiadań fantasy z 1D, więc postanowiłam sama takie napisać :)
3. Od kiedy piszesz bloga ?
Od 3 grudnia 2012 .
4. Masz jeszcze inne ?
Tłumaczę opowiadanie Dark- Louis Tomlinson.
5. Ulubiona piosenka ?
Na tę chwilę The Pretty Reckless - Absolution.
6. Ulubiony film ?
One Direction This is us ,World War Z, Igrzyska Śmierci.
7. Ulubiony blog ?
Nie mam takiego.
8. Lubisz czytać książki ?
Uwielbiam :)
9. Masz jakąś ulubioną ?
"Klątwa tygrysa" i "Chłopcy"
10. Ulubiony kolor ?
Niebieski
11. Ulubiony sport ?
Nienawidzę ćwiczyć , no i poza tym mam zwolnienie z w-f do 18 roku życia :P
Pytania od Marty K
1. Ulubiony kolor ?
Niebieski.
2. Zrobiłaś kiedyś coś złego ?
Pewnie tak, ale jedyna sytuacja jaka mi się przypomina to , gdy na święta, kiedy mieliśmy 4-5 lat poszliśmy po coś do sklepu. Stały tam czekoladowe króliki, a my je połamaliśmy i powciskaliśmy tą czekoladę do środka :3
3. Rodzeństwo ?
Mam przyrodniego brata, który urodził się tego samego dnia co Liam :)
4. Zwierzęta ?
Mam kota i psa.
5. Masz chłopaka/ dziewczynę ?
Moim chłopakiem jest Louis Tomlinson, chociaż jeszcze o tym nie wie.
6. Ulubiony piosenkarz ?
Poza 5/5 One Direction to Taylor Momsen, Lana Del Rey i Lorde.
7. Żelki czy batony ?
Batony .
8. Owoce czy warzywa ?
Owoce.
9. Film czy książka ?
Książka.
10. Sok czy woda ?
Sok.
11. Spodnie czy spódnica ?
Spódnica .

Pytania od Aro Merry
1. Jak masz na imię ?
Nikola
2. Ulubiony film ?
One Direction This is us ,World War Z, Igrzyska Śmierci.
3. Masz jakieś zwierzątko ?
Mam kota i psa.
4. Ile masz lat ?
15
5. Co skłoniło Cię do pisania ?
Chciałam posłuchać opinii innych na temat tego jak pisze i stworzyć fanfiction z fabułą jakiej jeszcze nie było :)
6. Jakiego typu książki lubisz ?
Lubię fantastykę i kryminał.
7. Ulubieniec z 1D ?
Kocham ich wszystkich, ale moje serce należy do Lou. ♥
8. Do jakich fandomów należysz ?
Jestem Directioner, Zombie i kocham Lorde, ale jej fandom póki co się nie nazywa ha ;)
9. Dlaczego taki temat bloga, a nie inny ?
Kiedy zaczynałam to pisać uwielbiałam wszystko co związane z wampirami itp.
10. Czym dla Ciebie jest pisanie ?
Kiedy piszę w pewnym sensie zagłębiam się w swój własny świat, gdzie istnieją takie postacie jak Victoria czy Natalie. Jest to też odskocznia od codzienności, bo to ja układam historię i mogę w niej zawrzeć co tylko chcę.
11. Jak spędzasz swój czas wolny ?
Czytam, siedzę na Twitterze, albo piszę nowy rozdział.

Pytania od Jessicy Evans
1. Jak długo piszesz ?
Około 4 lat.
2. Co jest Twoim największym marzeniem ?
Spotkać 1D, a na drugim miejscu wyjechać do Londynu. 
3. Co jest Twoją pasją ?
Oprócz pisania, rysuję.
4. Jesteś pesymistą, optymistą czy realistą i dlaczego ?
Nie mam pojęcia, nigdy się nad tym nie zastanawiałam. Nie potrafię się określić :)
5. Tytuł Twojej ulubionej książki/filmu ?
Film : One Direction This is us ,World War Z, Igrzyska Śmierci.
Książka : "Klątwa tygrysa" ,"Chłopcy"
6. Masz jakieś zwierzątko ? Jeśli tak , to jakie i jak mają na imię ?
Mam kota - Urwisa i psa - Emi.
7. Czy jest coś co zmieniłabyś w swoim życiu ?
Chyba nie.
8. Jak uważasz, życie w XXI wieku jest coraz łatwiejsze ,czy wręcz przeciwnie ?
Myślę, że wręcz przeciwnie, ponieważ technologia idzie naprzód i często zapominamy o innych wartościach dla nas ważnych. Każdy krok naprzód w dzisiejszych czasach wiążę się ze wzrostem cen. Ludzie coraz częściej zajmują się tylko sobą i swoją rodziną i nie patrzą na innych, którzy być może potrzebują pomocy. Internet miał za zadanie dostarczyć ludziom informacji i rozrywki, a często jest wykorzystywany zupełnie inaczej. W podstawówkach i przedszkolach 7 letnie dziecko potrafi włączyć stronę internetową i zalogować się na facebook'a , a nie potrafi zawiązać sznurówki.
9. Podaj tytuł swojej ulubionej piosenki.
The Pretty Reckless - Absolution
10. Co lubisz robić w wolnym czasie ?
Wychodzić ze znajomymi.
11. Jak wyobrażasz sobie swoje życie za 10 lat ?
Liczę na to, że będę w trakcie kończenia studiów w Londynie.

Okej to już wszystkie pytania i nominacje, za które serdecznie dziękuję :) x
Kolejny rozdział na tym bogu pojawi się wkrótce, jestem w trakcie kończenia go :) 

środa, 2 kwietnia 2014

Rozdział XIX

Rozdział XIX - "Dlaczego teraz ?"

Godzina ...
3 godziny ...
7 godzin ...
7 godzin w jednym samochodzie z tymi idiotami. Na początku to było nawet zabawne i skłamałabym mówiąc, że przysłuchiwanie się ich kłótniom nie sprawiało mi przyjemności, ale kiedy mija 7 godzina mam już naprawdę dość. Stało się to niesamowicie irytujące. Koniec. 
- Niall możemy zatrzymać się na chwilę ?
- Czemu nie . - Odparł beznamiętnie. 
Nareszcie. Otworzyłam drzwi od samochodu i wysiadłam, tym samym oddalając się od ciepłego ciała mojego chłopaka . Westchnęłam głośno , rozciągając kończyny po 7 godzinnej podróży. Słońce nie było już tak wysoko jak rano, ściemniało się , a my nie byliśmy nawet na miejscu. Nie chodziło o to, że byłam zmęczona , bo to nie jest możliwe na tę chwilę, ale raczej chodziło o moją samolubność. To znaczy mniej więcej tyle, że miałam ochotę położyć się koło Louis'a i udawać , że śpię, przy okazji przysłuchując się biciu jego serca. Niby taki normalny dźwięk, a jednak potrafił mnie uspokoić . 
Byliśmy na jakiejś starej stacji benzynowej. Weszłam do środka i zostałam obdarzona dziwnym wzrokiem przez kasjerkę, zresztą pewnie ja też się na nią tak popatrzyłam. Nic dziwnego, od razu przyciągała uwagę. Miała długie czerwone włosy, które wcześniej musiały być czarne, sądząc po odrostach na czubku jej głowy. Na jej twarzy znajdowało się mnóstwo tatuaży, ale ten w nosie był najbardziej błyszczący, dzięki niewielkiej perełce przyczepionej do niego. Na szyi wisiał naszyjnik z zawieszką w kształcie półksiężyca , zresztą na nadgarstku miała bransoletkę do kompletu. Jej biust był uwydatniony przez granatowy gorset , niesamowicie ściśnięty, co zmusiło mnie do zastanowienia się, jak ona w tym oddycha. To miejsce bardziej straszy , wątpię , żeby mieli tu dużo klientów. 
Odwróciłam wzrok od sprzedawczyni, na którą zapewne gapiłam się przez dłuższy czas. Niezręcznie. Weszłam w głąb sklepu, unikając onieśmielającego spojrzenia dziewczyny. Otworzyłam jedną z lodówek i wyciągnęłam z niej dwie butelki wody. 
Ktoś wszedł do środka. 
Poczułam podmuch wiatru na plecach. Wpadasz w paranoję dziewczyno. Mimo to odwróciłam się podejrzliwie badając wzrokiem pomieszczenie. Nic. To zawsze mógł być Niall. Odetchnęłam z ulgą nie zauważając nic podejrzanego. Zrobiłam parę kroków do przodu w celu podejścia do kasy i zapłacenia za wodę, ale ...
Cholera, zawsze powinnam ufać swojej intuicji !
Kasjerki nie było za ladą, bo właśnie w tej chwili nie żywa leżała na podłodze. Czerwone włosy stały się jeszcze bardziej czerwone, a jedwabnego gorsetu już raczej nie wypierze. Jej szyja nie była pogryziona, była rozszarpana i chyba nawet wiem kto mógł to zrobić. 
O Boże , oni tu są... 
Louis.
Jednym szybkim ruchem wybiegłam na zewnątrz, nie sprawdzając nawet czy nie jest to zasadzka. Cała czwórka stała przy samochodzie. Podeszłam bliżej.
- Jesteś jeszcze bledsza niż zwykle. - Zachichotał Niall. Nie było mi do śmiechu. 
- Co się stało , kochanie ? - Zapytał Lou, który jako jedyny postanowił dowiedzieć się czegoś.
- Nie wiem ... tam ... - Dlaczego w takich sytuacjach nie mogę wydusić z siebie słowa ?
- Cholera. - Wymamrotał Niall i skierował się do środka, najwidoczniej domyślając się o co chodzi, zaraz za nim ruszył Harry. 
- Nie idź tam. To obrzydliwe. - Skierowałam moje słowa do mojego chłopaka, który najwidoczniej i tak nie miał zamiaru tego zrobić, zważając na mój stan. Chociaż gdyby zdecydował się pójść, prawdopodobnie poczułabym się nieco lepiej. Zważając na fakt, że wciąż czułam krew dziewczyny i powstrzymywanie się było coraz trudniejsze.
Amelie wciąż stała przy samochodzie i z niepokojem rozglądała się wokół. Widziałam strach w jej oczach i wiedziałam dlaczego, a właściwie czułam. Coś z uwagą nam się przyglądało. Coś co ukryte było za ścianą lasu. 
- Amelie do środka. - O dziwo posłuchała się. Chwyciłam Louis'a za rękę i pociągnęłam za sobą. Byli tutaj. Na pewno . Byli zaledwie kilka kroków ode mnie, a ja nie spostrzegłam tego. Choćbym chciała nie uda mi się ich pokonać teraz. To idiotycznie brzmi, zważając na fakt, że są moją rodziną i wiem o nich wszystko. W tym rzecz, że wiem co potrafi Michael i tym samym mogę się tylko domyślać co ze mną zrobi, kiedy wszystkie moje intrygi wyjdą na jaw. Weszliśmy do środka, od razu odwróciłam wzrok od zakrwawionej dziewczyny, ale ze spojrzeniem Tomlinsona już nie było tak łatwo. Był bynajmniej przerażony, wyglądał na zdziwionego i widok krwi nie robił na nim wrażenia tak jak kilka tygodni temu. " Spędził z Tobą mnóstwo czasu ,nie dziw się". 
- Niall ...
- Wiem. Domyśliłem się. 

Dlaczego teraz tak nagle zaczęłam się bać ? Zawsze wydawało mi się , że spotkanie oko w oko z moją rodziną nie będzie niczym wyjątkowym, mimo że sprawy się pokomplikowały, nigdy nie miałam z tym problemu. I teraz tak nagle bałam się ich zobaczyć i czułam się słaba. Miałam świadomość, że nie zwiodę ich swoimi słowami i wiedziałam, że mogą skrzywdzić nie tylko mnie, ale i moich przyjaciół. 


***

Nie wiem ile byliśmy w tym miejscu, nie ukrywaliśmy się, byliśmy łatwym celem. Wszyscy czuliśmy, że coś jest nie tak, że coś się nam przygląda, więc dlaczego nie atakuje ? Dlaczego każą nam tak długo czekać ? Minęło kilkanaście minut i nic się nie wydarzyło, zdążyliśmy przeszukać to miejsce, szukając czegoś co pozwoli nam zidentyfikować sprawcę, ale nic nie znaleźliśmy. Nie potrzebowałam szukać dowodów po prostu wiedziałam, że to Michael, że tu był i to on to zrobił. Nie rozumiem dziwnego wzroku dziewczyny, czuła niebezpieczeństwo ? Jeśli tak , to czy powinnam czuć się winna, że nie zdołałam jej ochronić ? Pewnie tak, ale nie mogłam o tym myśleć. Muszę zająć się ochroną Louis'a. To on jest w niebezpieczeństwie odkąd zaczął się ze mną zadawać. Gdybym nawet odstawiła go na miejsce, z powrotem do Doncaster, znaleźliby go. Nie mogłabym go ochronić będąc daleko. 
Trzask.
Zasłoniłam go własnym ciałem, rejestrując jak kawałki szkła z wybitego okna lecą w naszą stronę. 
Odsłoniłam swoją twarz, którą przysłoniłam rękawem , na tę krótką chwilę. Daniel i Zoey. Michael musiał być gdzieś w pobliżu. Znajdowali się niesamowicie blisko nas. Niall rzucił się w naszą stronę z zamiarem odciągnięcia ich od nas. Musimy stąd wyjść. 

Niall jak gdyby czytając w moich myślach, popchnął mnie delikatnie w stronę tylnich drzwi, a sam zasłonił nas swoim ciałem. Co ten kretyn robi ? Miałam ochotę krzyknąć, zawołać go, ale zwróciłabym tym samym uwagę na siebie. Tomlinson mocniej ścisnął moją rękę i nim się obejrzałam znaleźliśmy się na zewnątrz. 
Krzyki Amelie przecięły powietrze. Boże. 
Odwróciłam się z zamiarem powrotu, ale wtedy chłopak zatrzymał się. Spojrzałam na niego. Zajęło mi kilka sekund, zanim uświadomiłam sobie, że jeśli wrócę, on zginie razem ze mną, a do tego nie mogłam dopuścić. Tym razem to ja prowadziłam go. Znaleźliśmy się w lesie, krzyki coraz bardziej się oddalały. Ruszyłam do przodu z zamiarem znalezienia się jak najdalej od nieszczęsnej stacji. Nie szłam przed siebie, bo taki miałam kaprys, ale po to , żeby zgubić ich. Mogli z łatwością wytropić zapach Lou i mój , w gęstwinie lasu mieli utrudnione zadanie. Sama wyczuwałam tu zapach kilkunastu różnych zwierząt i roślin . 
Nie mam pojęcia ile czasu szliśmy, ale chłopak musiał być zmęczony, a ja nie mogłam go narażać na jakiekolwiek urazy. Zatrzymałam się i usiadłam na jakimś powalonym drzewie, ciągnąc go za sobą. Popatrzyliśmy na siebie . Jezu Chryste. 
- Lou, ty krwawisz. - Nie wiem czy wykrzyczałam to zdanie, czy najzwyczajniej w świecie wymruczałam, ale adrenalina i strach w moich żyłach wciąż powodowały, że nie myślałam do końca racjonalnie. 
Chłopak zerknął na swoje ramię i wzruszył ramionami. 
- Jak ? Kiedy ?

- Zoey mnie drapnęła, kiedy uciekaliśmy. 
- Drapnęła ? Właśnie widzę. 
Drapnąć to Cię może kot, a to była krwawiąca rana. Oderwałam kawałek materiału z mojej niebieskiej koszuli i zrobiłam prowizoryczną opaskę uciskową, po czym usiadłam i oparłam głowę o jego zdrowe ramię. Przymknęłam oczy. 
Dlaczego teraz się boisz ? Bo teraz mam o kogo się bać ...

poniedziałek, 10 marca 2014

Rozdział XVIII


Od Autorki : Witajcie kochani :) Wiem, że długo czekaliście na ten rozdział , ale ostatnio naprawdę nie miałam pomysłu co tu napisać, w końcu się udało, ale i tak nie jest to , to co oczekiwałam :c Przepraszam, że taki krótki i nieciekawy , postaram się w kolejnym zawrzeć trochę więcej akcji.W każdym razie muszę Was powiadomić o tym, że mój imagine przeszedł do kolejnego etapu w konkursie :) *TU* możecie głosować , chociaż bardzo mi zależy na tym , abyście to skomentowali. Jeśli jeszcze nie wiecie zaczęłam tłumaczyć FanFiction , które możecie przeczytać na Dark - Louis Tomlinson. Możecie również wklejać banner do tego FanFic. na swoje blogi  :) No i ostatnia informacja , jeśli jeszcze nie wiecie zmieniłam nazwę swojego Twittera na @MakeMeSmileLou
~Willyoumakemesmile~


Rozdział XVIII - "Amelie"


- Zastanę Cię kiedyś w łóżku zanim się obudzę ? - Zapytałem dziewczynę przecierając oczy.
- Wiedziałam, że za chwilę się obudzisz. - Odpowiedziała nachylając się nade mną , aby po chwili złączyć nasze usta.  - Wstawaj, niedługo śniadanie.
- Gdzie idziesz ? - Zapytałem widząc, że zamierza opuścić pomieszczenie.
- Spotkamy się na dole. - Westchnąłem sfrustrowany.
  Podniosłem się z łóżka odrzucając na bok hotelową pościel. Lekko zmrużyłem oczy starając się przyzwyczaić je do światłości jaka panowała na zewnątrz. Ruszyłem wolnym krokiem do łazienki, aby wykonać wszystkie poranne czynności. Spojrzałem na siebie w lustrze. "Robisz się coraz bledszy Tomlinson." Kto z kim przystaje takim się staje.
 Myślę, że stałem się taki anemiczny odkąd codziennie rano widzę na stole szklankę z czerwonymi zaciekami i dokładnie wiem co się w niej wcześniej znajdowało. " Spróbuj później coś po tym zjeść."
Byłem , a właściwie jestem zmęczony. Zmęczony wczorajszą nocą i każdą kolejną. "Tylko idiota poświęcałby się dla dziewczyny." Wyjątkowej dziewczyny, kretynie.
  Wyciągnąłem z torby czystą koszulkę i spodnie, po czym zarzuciłem je na siebie. Zaścieliłem łóżko i pozbierałem swoje rzeczy, które wczorajszego dnia porozrzucałem po pokoju. Zamknąłem spakowaną już walizkę i wyszedłem z pokoju wcześniej zamykając drzwi , a hotelową kartę do pokoju włożyłem do kieszeni bluzy.
 Wzdrygnąłem się kiedy obok mnie nagle pojawił się Niall , trzymający za ramię Amelie. Dziewczyna wyglądała na co najmniej znudzoną. Mój przyjaciel spojrzał na mnie i wywrócił oczami , co było oznaką tego, że miał dosyć tej dziewczyny. Mimika Niall'a mówiła za niego wszystko .
  Zeszliśmy schodami w dół , minęliśmy recepcje , a raczej bar z którego wampir odebrał wczoraj klucze do pokoju i znaleźliśmy się w niedużej sali zapełnionej stołami i krzesłami . Najwidoczniej goście hotelowi mieli osobną jadalnię. W pomieszczeniu nie było nikogo oprócz nas. Gdzie jest Vicki ?
 Usiedliśmy przy stole okrytym białym obrusem, na którym czekał już na nas posiłek. Niezręczna cisza przy stole , to chyba najgorsze wyjście w naszej sytuacji tzn. w naszych przyjacielskich stosunkach, które próbujemy ułożyć po bezpodstawnym zamachu na życie moje i Niall'a.
 Gdzie jesteś Vicki ?
 Miałem ochotę krzyknąć , kiedy nagle obok mnie pojawiła się blond czupryna. "Jezu dziewczyno , nie rób tego więcej!"
 Niall uśmiechnął się pod nosem , najprawdopodobniej z powodu mojej reakcji, ale w jego oczach widziałem ulgę. Wiedziałem co się zaraz wydarzy . Victoria jest zła , tylko dlatego że Amelia znalazła się w naszym towarzystwie, to wystarczyło aby irytacja była wypisana na jej twarzy. Poza tym samo przybycie blondynki numer 2 nie zostało wczoraj wyjaśnione , więc prawdopodobnie zaraz się dowiemy.
 Cisza.
Spojrzałem na Victorię i posłałem jej pytające spojrzenie. Uśmiechnęła się delikatnie, a po chwili znowu wróciła do wysyłania Amelie nienawistnych spojrzeń. Miałem ochotę się śmiać, ale wolałem uniknąć wpatrywania się we mnie 3 par oczów.
 Cisza.
Wtem drzwi do sali się otworzyły . Popatrzyłem w tamtym kierunku. Niemożliwe. Spojrzałem na Vicki, która uśmiechała się z wyższością. Amelie nagle skuliła się na krześle z zażenowaniem i przerażeniem patrząc na naszego gościa.
- Co on tu robi ?! - Krzyknął Niall. Najwidoczniej chłopak miał wyrobione zdanie o wilkołaku.
- Uspokój się Niall. - Burknęła moja blondynka. - Witaj Harry. - Uśmiechnęła się przyjaźnie. To dziwne, bo ostatnie ich spotkanie skończyło się raczej niezbyt przyjemną wymianą zdań.  Chłopak bez słowa usiadł na krześle i podejrzliwie patrzył się na blondynkę numer 2. Nie wiedziałem o co chodzi, ale mogłem się domyślać, że Victoria wymyśliła chytry plan.
- Nie znika się ot tak kochana. - Powiedział lokowaty do Amelie.
- Nie zniknęłam ...
- Tak jasne. - Przerwał jej.
Coś czuję, że ta rozmowa nie będzie komfortowa dla nich, tak samo jak dla nas.
Usiadłem wygodniej na siedzeniu, czekając na dalszy rozwój sytuacji.
- Nie Tobie to przyjdzie oceniać, poza tym nie rozumiem po co tu przylazłeś.
- Myślałem , że nie ma nikogo gorszego od niej. - Wskazał na Victorię. - Jednak jest. I nie przyjechałem tu dla Ciebie.
Zaskoczenie wymalowało się na twarzy blondynki numer 2.
- Powinnam była Cię już dawno zostawić. To mój pierwszy błąd.
Na jej miejscu nie podsycał bym bardziej atmosfery.
- Widać, że jesteś tak samo pojebana , jak twoja babka.
Usłyszałem cichy chichot obok siebie. Zawsze w takich sytuacjach , miałem wrażenie, jakby ciemna strona Victorii zaczynała się ujawniać. Była moim aniołkiem, jej niewinność i dobre serce, przeczyły temu, że kiedykolwiek mogłaby kogoś skrzywdzić. "Pozory mylą." Poza tym wyglądała jak ucieleśnienie dobra. Gdy opowiadała mi swoją historię , nie potrafiłem jej sobie zobrazować, choćbym nie wiem jak bardzo chciał. "Pamiętaj, że Twój aniołek ma zęby"
  Miałem wrażenie , że blondynka numer 2 rzuci się zaraz na Harry'ego , gdyby nie to, że wciąż trzymała ją ręka Niall'a.
- Cicho. - Usłyszałem głos obok siebie. - Nie po to tu jesteśmy, chociaż moglibyście kontynuować.- Uśmiechnęła się szyderczo. - Harry jest tu po to , żeby nam pomóc i po to aby zmusić Cię do gadania. - Zwróciła się do Amelie. Dziewczyna prychnęła cicho pod nosem.
- Mówiłam Ci już.
- Tak się składa, że Twój list do Harry'ego był bardzo ciekawy i pomocny.
Oczy dziewczyny się rozszerzyły.
- L.. List ?
- Yhm. Więc wiedz, że nie będziesz musiała się już tłumaczyć.
 Okej, nie mam pojęcia o co chodzi, najwidoczniej tak samo jak Niall, który zdezorientowany patrzył na moją dziewczynę.
- A więc , pomijając Twoje bazgroły na temat tego , że Ci przykro , że tak musisz postąpić , wyczytałam coś interesującego. Coś w stylu "Harry muszę jechać za nimi, mają coś co bardzo chcę". Jest jedno pytanie , co to takiego ?
- Nie Twój interes.
- Niall zabierz ją. - Chłopak wykonał jej polecenie i już po chwili we trójkę zostaliśmy przy stole. Zapadła niezręczna cisza.
- Jeszcze żyjesz ? Nie myślałem , że tak długo wytrzyma. - Tym razem głos chłopaka skierowany był w moją stronę.
- Zamknij się. - Mruknęła Victoria. - Przejdźmy do rzeczy.
Harry westchnął.
- Natalie musiała czuć się winna skoro Ci powiedziała. Nie chciała, żeby tak wyszło.
- O co chodzi ? - Zapytałem patrząc się na blondynkę, która nagle skuliła się na krześle.
- Nie powiedziałaś mu. - Oznajmił loczek.
Pokręciła przecząco głową. Co się znowu dzieje ?
- Victoria.
- Natalie od początku współpracowała z Zoey , to że spotkałam Daniela nie było przypadkiem, pojawienie się Zoey też nie. Specjalnie przyprowadziła Cię wtedy do klubu , Daniel miał Cię przekonać do tego , abyś im pomógł. Myśleli, że pojawię się z wilkołakami na spotkaniu z Cassie, nie było mnie tam, więc wpadła w szał i dlatego między innymi ucierpiał Harry. Najwidoczniej w to wszystko zaplątana jest też ona.
  Powoli analizowałem to co powiedziała. Wow. Już wiem dlaczego była taka wściekła. Straciła przyjaciółkę, a ty Tomlinson kazałeś jej jeszcze wczoraj gadać o swojej przeszłości. Puknij się w ten pusty łeb za Twój tok myślenia. Powinienem dostać jakiś medal za to , że tego nie zauważyłem.
- Po co nam on ? - Zapytał Niall, która w końcu się pojawił i wskazał na Harry'ego.
- Dotychczas o tym co się dzieje na zewnątrz informowała nas Natalie. Nie możemy teraz pojawiać się w centralnych punktach magicznego świata, skoro Cassie planuje coś z Michaelem musimy uważać. Teraz naszym szpiegiem będzie Harry...

***

- Przepraszam.
- Co ?
- Nie powinienem Cię zmuszać do tamtej rozmowy wczoraj.
- Nie musisz mnie za to przepraszać.
- Ale powinienem .
- Nie.
- Tak.
- Nie.
- Dlaczego ?
- Bo obiecałam , że Ci o tym opowiem i musiałabym zrobić to wcześniej czy później. Cieszę się, że mamy tą rozmowę za sobą. - Powiedziała podchodząc i wtulając się w moją koszulkę. Objąłem ją i westchnąłem. Czemu ona musi mieć taki trudny charakter.
  Nachyliłem się nad nią i delikatnie musnąłem jej usta. Cholera, jak ja dawno jej nie całowałem. Odwzajemniła pocałunek i przylgnęła do mnie bliżej.
- Vicki.
- Mmhhh... - Zamruczała cicho.
O mój Boże. Co ty ze mną robisz?
- Mieliśmy iść. - Powiedziałem , przerywając na chwilę pocałunek.
- Mieliśmy. - Westchnęła i odsunęła się ode mnie. Nie ! - Chodź.
"Sam tego chciałeś Tomlinson, nie narzekaj teraz."  Mógłbym się chociaż raz zamknąć.
  Chwyciłem nasze torby i wyszliśmy z pokoju. Oboje włożyliśmy Ray Ban'y i ruszyliśmy ku wyjściu z hotelu. Niall czekał już przy samochodzie.
- Zaraz przyjdę , idę oddać klucze. - Powiedziała dziewczyna . Skinąłem głową i ruszyłem w kierunku samochodu. Otworzyłem bagażnik i wrzuciłem do środka nasze bagaże, po czym podszedłem do Niall'a , który po raz kolejny zapalił papierosa. "Powtórka z rozrywki." Oparłem się o samochód.
- Gdzie Harry i Amelie ?
- Zaraz przyjdą, lepiej żeby wyzywali się nawzajem w cztery oczy. - Zachichotał, ale zaraz spoważniał. - Nie podoba mi się to wszystko ...

sobota, 18 stycznia 2014

Rozdział XVII


Od Autorki : No i mamy 17 rozdział. Mam nadzieję, że to Wam trochę rozjaśni historię ;) W tym rozdziale, nie jest jednak opowiedziane to dokładnie. W kolejnych rozdziałach będą się pojawiać wspomnienia Victorii, które będziecie mogli powiązać z tą historią. ;) Tekst pisany pogrubioną czcionką to wspomnienia. Po raz kolejny jest to krótki rozdział, ale chciałam dodać go jak najszybciej , czekaliście już wystarczająco długo ♥
                             ~Willyoumakemesmile~


Rozdział XVII - "Odrodzona"

- Może jesteś zmęczony ? - Moja intuicja podpowiadała mi, że granie na zwłokę , nic nie wniesie do naszej rozmowy. Czemu dzisiaj , czemu teraz ? Wybrał idealny moment na to, żebym opowiadała mu historię mojego życia. Świetnie.
- Nie.
"Dlaczego ty musisz być taki trudny."
- Co mam Ci powiedzieć ? - Zapytałam, kładąc się na łóżko.
- Wszystko. - Wzruszył ramionami.
- To nie odpowiedź.
-To dlaczego jej unikasz ?
Nie odpowiedziałam. Nie umiałam odpowiedzieć na to pytanie sama sobie. Poprawka . Umiałam, ale bałam się odpowiedzi. Każda moja słabość ujawniała się przy nim, a ja zaczęłam się zastanawiać czy on jest karą za moją przeszłość.

*Lana del Rey - Body Electric*

- Zoey za każdym razem upewniała mnie, że to co robię jest słuszne. - Spojrzał na mnie. - Uważałam, że przemiana jest darem, nie klątwą. Patrząc na siebie w lustrze widziałam coś pięknego. I to doprowadziło do tego wszystkiego. Z każdym kolejnym rokiem, który mijał, po przemianie zapominałam kim byłam. Zamiast własnych poglądów , miałam wpojone zasady ustalone przez Zoey. Moja ciotka była dla mnie ucieleśnieniem dobra, byłam jej wdzięczna za to że przyprowadziła Michaela (od autorki: Michael przemienił Victorię, jakby ktoś nie pamiętał) i na każdym kroku starałam się jej pokazać moją wdzięczność. Nie bez powodu zostałam przemieniona.
 Położył się obok mnie i po raz kolejny obdarzył mnie błękitem tych przepięknych oczu.
- Każda kolejna zabita przeze mnie osoba sprawiała, że moja mroczniejsza strona wychodziła na wierzch. Czułam jak rosnę w siłę, a razem ze mną coś więcej. Coś co później okazało się być moją zgubą. Ale przecież cały czas o to chodziło. - Mój głos na chwilę się załamał. Loui przysunął się jeszcze bliżej i objął mnie jedną ręką w pasie.
- W 1739 roku , uliczki Bayswater* spłynęły krwią. Wampiry dobrze wiedziały, gdzie najłatwiej pozostać niezauważonym. W tej dzielnicy podobnie tak jak teraz było pełno hoteli. Pełno ludzi , którzy nie wiedzieli o tym, że mrok czai się między budynkami. W najciemniejszych zaułkach. W domu ćwiczyliśmy to tyle razy, więc musiało się udać. Moja przemiana , nigdy nie była przypadkowa. Powinnam się poczuć wykorzystana, więc dlaczego reagowałam inaczej ? Było coś o czym mało kto wie. Michael opowiadał nam historię.Każda z nich była niesamowita, choć trudno było w nie uwierzyć, były prawdziwe. Byłam jak dziecko słuchające opowieści matki. Zafascynowana, nieświadoma tego dlaczego w ogóle mi to opowiada. Michael jest starym wampirem, wiedział rzeczy o których większość nie ma pojęcia, wiele razy powtarzał opowieść o "Odrodzonych"... raz w stuleciu rodzi się ludzkie dziecko, którego prawdziwa natura ujawnia się dopiero po przemianie. Nie wiem jak Michael je rozpoznaje, po prostu to robi.
- Kim są Odrodzeni ? - Zapytał mnie.
- Miałeś mi nie przerywać.
- Nic nie mówiłaś. - Wzruszył ramionami.
Westchnęłam głośno.
- Byliśmy na Bayswater , ja ,Daniel ,Zoey i Michael. Chciał mnie sprawdzić , przetestować, dowieść swojej racji. Błądziliśmy pomiędzy tłumami i szukaliśmy ofiar. Ludzie znikali i nikt nie zwracał na to uwagi. Po co się martwić , skoro im na nich nie zależy , prawda ? Nie wiedziałam dokładnie co mam zrobić, Michael nie
mówił nic konkretnego. Minęła północ i nadal nic się nie wydarzyło. Straciłam nadzieję... I wtedy niebo rozbłysło. Fajerwerki, Lou. Ludzie wychodzili na ulice, na hotelowych balkonach stali ludzie. Wszyscy patrzyli w górę. Odwróciłam się i widziałam tylko strach w oczach Zoey i niepokój w Michaela. Spojrzałam w tym samym kierunku. Kałuże krwi, a w nich ludzie. Nie my to zrobiliśmy. To byli inni , starsi, silniejsi i wcale nie mieli ochoty rozmawiać, na temat tego co tu robimy. Zoey ciągnęła mnie za rękę, uciekaliśmy. Czemu ? Przecież podobno kiedy jesteśmy razem, jesteśmy silniejsi. To wampiry, które mają kilkaset lat, wyszkoleni łowcy, więc jakie były szanse, że im uciekniemy ? Żadne. Staliśmy obok siebie, otoczeni. Michael musiał coś zrobić, on przecież zawsze ma plan. Tym razem też miał. Ja nim byłam...

- Victoria , jeśli nic nie zrobisz, zginiemy. Wszyscy. Pomyśl o tym, co zrobią z Zoey, chcesz widzieć jak cierpi ? - Słyszałam coraz to gorsze wizje najbliższej przyszłości. Wiedział, że tak będzie. Musiał wiedzieć, nie wpakował by nas w to ze świadomością, że może nas narazić. To dlaczego wszystko mi mówiło, żeby go posłuchać ? Oni chcą Cię skrzywdzić. Chcą skrzywdzić Twoją rodzinę. Najważniejsze osoby w Twoim życiu.
  Każda cząsteczka nienawiści w moim ciele, została skierowana w stronę przeciwników. Ogarnął mnie niesamowity chłód. Czułam jak moje dłonie robią się coraz zimniejsze. Przymknęłam oczy. Dziwne uczucie, zaczęło rozprzestrzeniać się po moim ciele. Nie było to przyjemne, bolało. Moje dłonie niemiłosiernie piekły, jakbym trzymała w rękach śnieg . Nie mogłam się pozbyć tego uczucia.
 Dźwięk. Pękający lód, jakby tafla zamarzniętej wody pękała pochłaniając wszystko wokół. Odważyłam się otworzyć oczy.

-
Wszystko było zamarznięte. Wszystko w promieniu 1 kilometra pokryte było lodem. W tym ludzie znajdujący się w pobliżu. Nie miałam pojęcia co się stało. Michael wybuchnął śmiechem i zaczął skakać wokół lodowych figur , niszcząc jedną za drugą... to są odrodzeni, Lou. Ja nią jestem.
- Ty ... nigdy nie robiłaś tego przy mnie.
- Bo już nie potrafię .
- Tak po prostu ?
- Nie. Sama tego chciałam. Po całym wydarzeniu , Michael tylko się upewnił. Nigdy nie powiedział mi do czego jestem mu potrzebna, ale dobrze wiedziałam. Nie musiałam pytać, mogłam to zauważyć. Zoey skakała w okół niego jak pies, była ślepo zakochana. Dopiero po kilkunastu latach zaczęłam patrzeć obiektywnie na całą sytuację.  Robiłam strasznie rzeczy, mam mnóstwo wrogów, a mimo to postanowiłam zrezygnować z moich umiejętności. Prawda była taka, że po 3 stuleciach chciałam, żeby ktoś mnie w końcu zabił. Żebym więcej nie musiała czuć poczucia winy i wyrzutów sumienia. Chciałam mieć święty spokój...
- Michael był tyranem. Chciał mieć władzę i ja dzięki mnie mógł ją zdobyć. "Odrodzeni" są to istoty potrafiące władać żywiołami. Ale skoro ja potrafię panować nad wodą i ogniem , to gdzie są pozostałe dwa żywioły ? I w tym momencie pojawiał się Michael, stwierdził, że jeśli chcemy coś osiągnąć, musimy pozbyć się reszty. Wytropienie kogoś takiego zajmowało nieraz kilka lat. A walka przynosiła mi coraz więcej bólu. Nie myśl, że nie było żadnych konsekwencji , po zaburzeniu równowagi natury. Każde starcie się żywiołów sprawiało ogromny ból. A poszukiwania się nie kończyły. Oprócz ludzi z każdego przyszłego stulecia, byli jeszcze Ci z przeszłego. Nikt nie próbował mu uświadomić, że to co robi jest niewłaściwe , nawet ja.
- Co się stało Vicki ? - Mimo, że nie sprecyzował pytania wiedziałam o co mu chodzi.
- Jedna noc ...

  Miałam wrażenie, że jeśli tylko się zatrzymam, nie dobiegnę na miejsce. Byłam wykończona, ale moim głównym celem było dotrzeć do ustalonego punktu kontrolnego. Westchnęłam głośno, mijając kolejny zaułek, ale zaraz uśmiech wpełzł na moją twarz kiedy zobaczyłam, że od mojego celu dzieli mnie zaledwie kilka metrów. Udało się.
 Oparłam się plecami o ścianę, starałam się nie zwracać uwagi na obolałe ciało i kilkanaście ran na moich rękach. Przymknęłam oczy tylko na chwilę.
- Ruszaj się, musimy się zbierać. - Spojrzałam na Michaela. Kolejny szalony bieg ?
- Nie dam rady , jestem wykończona.
Zmarszczył brwi i spojrzał na mnie srogo. Pociągnął mnie za rękę i zaprowadził za kolejny zaułek.
- Masz. - Powiedział, popychając mnie do przodu.
Byliśmy przy wejściu jakiegoś klubu, najwidoczniej zamkniętego, bo nikogo tu nie było ... oprócz małej, skulonej postaci siedzącej w kącie.
- Kto jest ? - Zapytałam.
- Twoja kolacja. Będę czekał na miejscu. - Pobiegł przed siebie.
 Podeszłam bliżej nieznajomego, który już po kilku moich krokach okazał się być kobietą. Twarz miała schowaną między kolanami, słyszałam jak łka. Na sobie miała jakąś porozrywaną koszulę i krótkie spodenki, nie miała butów, torebki , niczego przy niej nie było co mogłoby mi powiedzieć kim jest. Przykucnęłam, łkanie się nasiliło. Nic by mnie nie powstrzymało żeby ją zabić, ale w tej chwili coś mi mówiło, żebym się dowiedziała kim jest i co się stało.
  Dziewczyna podniosła głowę.
- Zabij mnie , nie chce tym być.
Zmrużyłam oczy. " Z chęcią bym Cię zabiła kochana ".
- Czym nie chcesz być ?

- Tobą. Nim. Żadnym z Was.
Zdziwienie malowało się na mojej twarzy. Mój wzrok pokierował się na jej szyję. Była ugryziona. Nie zwyczajnie, Michael próbował ją przemienić.
- Skąd wiesz o nas ?
- Wiemy o Was więcej niż myślisz . Może powinnaś przypomnieć sobie twarz małej dziewczynki, którą zabiłaś w 1867 , albo tamtego chłopaka, na którego chora matka czekała i umarła z nadzieją, że jej dziecko żyje.
- Myślisz, że głupią gadką i wyliczaniem moich ofiar , jakoś mnie poruszysz ? Kim jesteś ?
- Kimś kogo Michael się boi, dlatego nic o mnie nie wiesz, ale my wiemy o wiele więcej niż myślisz. Victoria Julia Blackburn , twoja ciotka powinna Cię chronić, a tymczasem sama wpadła w jego sidła. Zastanawiałaś się kiedyś co się stało z twoją matką ? Była katoliczką, uważasz , że rzeczywiście popełniła samobójstwo ? Pewnie też sama się pobiła i powiesiła, prawda ? Zapytaj tego potwora co się stało . Każdy kogo straciłaś to jego wina, może powinnaś zacząć zauważać, że wszyscy wokół Ciebie giną. Wiesz kto będzie następny, kiedy mu się znudzisz ? Daniel albo Z...
- Zabiłam ją ... tak jak prosiła. Nigdy nie dowiedziałam się kim była. Nie uzyskałam też odpowiedzi na pytania przez nią zadane. To nie było tak, że po prostu zrozumiałam, co robiłam Lou. Znienawidziłam Michaela, tylko dlatego, że ukrywał przede mną prawdę i zostałam wykorzystana. Później sama zapragnęłam mieć władzę. I wtedy poznałam Niall'a. W pewnym sensie poddał mnie terapii. Odwrócił moją uwagę od tego wszystkiego, robiliśmy razem szalone rzeczy na całym świecie i to był pierwszy raz kiedy tak naprawdę byłam szczęśliwa. Ale Foltar'owie nie odpuścili. Szukali mnie, a ja sprytnie ich unikałam gdziekolwiek byłam. Razem z Niall'em mieliśmy plan. Znaleźć w Hiszpanii Sapphire , prosić o pomoc i pozbyć się ich raz na zawsze. Chciałam pozbyć się mocy, aby uwiarygodnić to, że ją straciłam. Przez kilka miesięcy byłam zamknięta, nie dostawałam krwi ... nic, aż w końcu moje oczy przybrały swój naturalny kolor. Wiedziałam, że gdy tylko spróbuje się żywić, znów będą krwistoczerwone. Musiałam przestać zabijać, przerzuciłam się na taki tryb życia jaki prowadził Niall. Krew z torebki nie maskowała koloru do końca, musiałam się nauczyć jak to robić sama. Zapytasz się pewnie, po co to wszystko, przecież to nie ma żadnego związku . Jednak ma. Żeby więcej nie używać mocy, musiałam się osłabić. Wampiry mają czerwone oczy wtedy kiedy piją krew , przez całą metamorfozę jaką przeszłam , czerwony kolor zniknął. Oni nie mogli się dowiedzieć, że zrobiłam to specjalnie, dlatego musiałam się nauczyć to kontrolować. "Dieta" nie wystarczyła, Sapphire naznaczyła moją krwią kilkadziesiąt okręgów wokół swojego domu, wypowiadając przy tym zaklęcia. Nie wiem co dokładnie zrobiła , ale podziałało , nie potrafię już nic zrobić. Później sprawy potoczyły się prosto. Udało mi się przekonać ich , że to wina wiedźm. Uwierzyli. Przynajmniej tak mi się wydawało. Myślę, że Michael wie i prędzej czy później wykorzysta to przeciwko mnie. Teraz idziesz spać. Muszę jeszcze porozmawiać z Niall'em.
- Wracaj szybko.

***
- Nie wiem czy dobrze zrobiłam, Niall.
- Przestań się tym tak zamartwiać. Według mnie dobrze zrobiłaś, przynajmniej nie będziesz musiała się tym później martwić. - Wzruszył ramionami. - Co robimy z Amelie ?
- Jestem ciekawa, po co Sapphire ją tu wysłała.
- W sumie niezła z niej laska...
- Niall ! - Rzuciłam w niego poduszką.
- Ty masz Lou, a ja mam dosyć patrzenia na was. - Pokazał mi język. - Dlaczego rzuciłaś we mnie poduszką ? Przez Ciebie czuję się jak w amerykańskim filmie. - Prychnął pod nosem.
- Czemu wyjechaliśmy ?
Cisza.
- Victoria, co Ci powiedziała Natalie ?!
A miałam mieć już spokój.
__________________________
Bayswater - dzielnica Londynu.

czwartek, 26 grudnia 2013

Rozdział XVI


Od Autorki : Przepraszam , że taki krótki, ale starałam się wyrobić w czasie ;3

Rozdział XVI - " Kim jesteś ? " 

- Niall ! - Chłopak spojrzał na mnie , słysząc wściekły głos mojej dziewczyny. Pokiwałem przecząco głową, na znak , że nie mam pojęcia o co chodzi. Po chwili drzwi z hukiem się otworzyły. Widziałem w jej spojrzeniu, że wcale nie jest zadowolona, jest wściekła. Cokolwiek zrobił Niall, mógł się pożegnać z "życiem" .
- Załatw nam bilety na samolot, byle daleko stąd. - Oboje wpatrywaliśmy się w nią z zaskoczeniem. - Na co czekasz ? Już!
 Nim się obejrzałem , chłopak zniknął za drzwiami.
- Coś się stało ? - Liczyłem na to ,że nie zdenerwuje jej jeszcze bardziej swoim pytaniem.
 Nie odpowiedziała.
Sytuacja z przed kilkunastu dni znów się powtarzała, kiedy Victoria biegała po pokoju pakując nasze rzeczy, a ja po raz kolejny siedziałem i patrzyłem na nią w zastanowieniu. Więc teraz zaczynamy etap "nic Ci nie powiem, dopóki nie upewnię się , że jesteś bezpieczny". To zaczyna robić się nudne.
Wyszedłem z pokoju podążając za Niall'em. Znalazłem go dopiero na zewnątrz stojącego przy srebrnym Audi. Przez chwilę się wahałem czy pociągnąć za klamkę i wyjść na dwór, przy okazji łamiąc zakaz Victorii w tym temacie. O DAJ SPOKÓJ TOMLINSON ! Nigdy nie byłeś taki grzeczny !
 Szarpnąłem za klamkę i podszedłem do przyjaciela. Opierał się o drzwi samochodu. Po jego minie mogłem zauważyć, że on również nie jest zadowolony z nagłego wyjazdu. Przyjąłem taką samą pozę co on i westchnąłem głośno , dając upust mojej frustracji z bycia ignorowanym przez dziewczynę.
 Niall wyciągnął z kieszeni bluzy paczkę fajek, po czym wyciągnął jednego papierosa i przyłożył do ust, przysunął go w moją stronę , ale odsunąłem się dając chłopakowi jasno do zrozumienia, że nie palę. Zerknąłem na niego, wydawał się być nieobecny, ale dobrze wiedziałem, że jeśli coś go dręczyło to wcześniej czy później sam do mnie przyjdzie.
- To nie pasuje do Ciebie. - Mruknąłem w jego stronę zdając sobie sprawę z tego, że to usłyszał.
- Niby co ?
- Papierosy. Wyglądasz jak dzieciak.
Zaśmiał się.
- To akurat nie moja wina - Uśmiechnął się. - Jestem o jakieś 300 lat starszy od Ciebie.
- Ale w USA alkoholu byś nie kupił. Przykro mi. - Rzekłem z udawanym smutkiem, chłopak dalej prowadził to krótkie przedstawienie robiąc minę jak do płaczu.
- Nawet szampana w hotelu ? - jęknął.
- Nawet. - Nie mogliśmy już dłużej wytrzymać, dlatego obydwoje wybuchnęliśmy śmiechem.
- Nie wiesz o co może chodzić Victorii ? - Zapytał mnie, co było dziwne, bo to ja chciałem o to zapytać go, z nadzieją, że udzieli mi odpowiedzi.
Pokręciłem przecząco głową.
- Miała się spotkać z Natalie i ... - Nie zdążyłem dokończyć, gdyż dziewczyna szybkim tempem wyszła z domu i trzasnęła drzwiami. Niall usiadł na miejscu kierowcy, a już po chwili wszyscy znajdowaliśmy się w samochodzie.
 Zdążyłem już zauważyć, że dzielnica na której mieszkaliśmy zmieniała się wraz ze wschodem słońca. W dzień mimo, że nie było już tak ponuro, a w cieniu potrafiło być nawet 30 stopni, to i tak miejsce to przyprawiało o gęsią skórkę. Pustki na ulicach , które przypomniały nieraz sceny z "The Last of Us", niezliczone plamy krwi. Z tej odległości mogłem uznać, że wyglądają jak rozlana farba czy coś podobnego i tak wolałem sobie to wyobrażać. Przypuszczałem, że będzie zupełnie odwrotnie, że to za dnia, będą tu tłumy, jednak było inaczej. Myślałem, że paraliżujący strach i brak poczucia bezpieczeństwa, będą działać na ludzi w taki sposób, że będą barykadować się w swoich domach.
  Zapytałem o to Victorię, kiedy już drugiego dnia zastałem miasto wyglądające jakby było pod kwarantanną. Wzruszyła tylko ramionami.
"Większość ludzi sprzedaje swoją krew. Mało ekskluzywne wampiry". Niedobrze mi się zrobiło na te słowa. Ale dzięki temu przez cały dzień o tym rozmyślałem. Mogłem się przekonać, że to miasto to były głównie fawele i większość ludzi wiedziała na co się godzi mieszkając tu. Coś mnie zakuło w serce myśląc o tym ile osób musiało to robić . Moje refleksje sprawiły, że chciałem się dowiedzieć więcej, ale tamtego dnia Vicki nie miała najwidoczniej ochoty na dłuższą rozmowę, bo wyszła z pokoju zaraz po pierwszym pytaniu jakie padło z mojej strony.
 Skoro robili coś takiego , to czy to bolało ?
Zaraz potem w mojej głowie pojawił się obraz, kiedy Stan , gdy mieliśmy może około 5 lat ugryzł mnie, tylko za to, że miałem lepsze Pokemony od niego. "Ten facet musi nauczyć się przegrywać".
 Ale wampiry mają kły. Ostre kły, więc czy to nie powinno być jak zastrzyk czy coś ?
"Jezu o czym ty myślisz Tomlinson."
Powinienem nauczyć się jak zajmować sobie swój wolny czas, bo jeszcze tego brakowało, abym sam po sobie jeździł.
- Gdzie lecimy ? - Zapytałem bardziej Niall'a niż Victorię. Siedziała cicho, gapiąc się w okno i najwidoczniej nie miała zamiaru się odezwać. Choć pewnie ona też nie wiedziała, w końcu to Niall zamawiał bilety.
- Niedaleko. Jakoś nie specjalnie mam ochotę opuszczać słońce. Co powiecie na Portugalię ?

***

Podróż przeminęła tak jak ostatnio. Po dotarciu na miejsce, wyczułem niepokój Victorii. Nerwowo bawiła się palcami i co chwila zerkała za siebie. Nie wiedziałem po co to robi. Poprawka . Wiedziałem. Ale nie chciałem w to wierzyć. Niall tak jak ostatnio nie zawiózł nas do hotelu w okolicy centrum, a raczej wywiózł nie wiadomo gdzie.
 Zatrzymaliśmy się w przydrożnym barze, ale z góry założyłem że to nie jest ostateczny cel naszej podróży. Victoria wyjrzała za okno i zamiast wyjść, spojrzała pytająco na Niall'a.
- To tylko na chwilę. - Spojrzał na nią błagalnym wzrokiem, najwidoczniej nie tylko ja miałem dosyć tej podróży. - Dopóki nie dotrzemy do Argentyny.
No i właśnie poznałem cel naszej podróży ! Czyli czeka nas wyjazd do Ameryki.
- W porządku.
Wszyscy wyszliśmy z samochodu, przy okazji biorąc z bagażnika nasze torby.
Zaraz po wejściu do budynku, poczułem się jak jeden z uczestników western'owego filmu. Wnętrze było zrobione w kolorach brązu i czerni. Oprócz stojących tam kilkunastu stołów z krzesłami, był tam też wielki bar, za którym stała kobieta w kowbojskim kapeluszu. Za barem oprócz wisiało kilka półek, na których ustawiono różnorodne alkohole, choć wątpiłem czy któregoś z panów znajdujących się tutaj stać było na Grey Goos czy Cristal  *. Na ścianach wisiały obrazy z kowbojami na koniach, trzymających lasso, albo z rewolwerami w ręku. W pomieszczeniu znajdowało się kilkoro mężczyzn. Byli to głównie kierowcy tirów, przejeżdżających tą trasą, którzy zatrzymali się na chwilę "odpoczynku" , jeśli określimy ten odpoczynek jako płacenie za seks paniom do towarzystwa, które dosiadały się co chwila do stołów. "Raczej będziesz jadł obiad w pokoju , Lou."
Na stołkach barowych , siedziało też kilkoro chłopaków, którzy totalnie wpasowali się w klimat tego miejsca. Podobnie jak kobieta za barem mieli kapelusze, przez co zastanawiałem się czy przypadkiem nie są tu kelnerami czy kim podobnym. Na ramionach mieli skórzane kamizelki z frędzlami i do tego podobne spodnie. Najbardziej chyba spodobały mi się ich buty , na których widok powstrzymywałem chichot.
 Victoria chwyciła mnie za rękę i pociągnęła w stronę schodów, nawet nie spostrzegłem kiedy Niall wziął dla nas klucze.
- Muszę pogadać z Niall'em , zaraz przyjdę. - Szepnęła mi do ucha i ucałowała mój policzek. Komuś tu wrócił dobry humor ...
 Pokiwałem głową i wziąłem od niej klucz. Ruszyłem przez korytarz skręcając co chwila w kolejny hol. Trzeba było przyznać , całkiem spory ten motel.
 Byłem właśnie przy swoich drzwiach i kiedy miałem już wejść do środka, coś mnie pociągnęło za ramię. Walnąłem głową i plecami o ścianę, tak że przez chwilę miałem mroczki przed oczami.
"Jeśli to Victoria i jest teraz napalonym wampirem, to coś mi się zdaje, że wisi mi porządny masaż... "
Próbowałem odzyskać ostrość wzroku, a kiedy już to zrobiłem ... to nie była moja Vicki. Podobna, ale nie ona.
Dziewczyna, niższa ode mnie, ale wyższa od mojej dziewczyny.  Blond włosy odstawały jej na wszystkie strony, oczy miała duże i zielone, usta lekko otworzone . Była człowiekiem. Widziałem, że się bała. Mnie ?
 Dopiero teraz ogarnąłem, że trzyma w ręku nóż, ostry metalowy przedmiot, przyciśnięty do mojej szyi. "Zamiast obczajać laskę, możesz byś tak próbował ratować swoje życie."
- Kim jesteś ? I dlaczego nie mogę nic zrobić ?- Odezwała się.
- Zawsze tak zaczynasz rozmowę ?
- Pytałam się o coś. Nie jesteś wampirem ?
Pokręciłem głową. Jej uścisk zelżał.  "Jezu Tomlinson, nie bądź taką ciotą. Jesteś od niej silniejszy."
Jeszcze raz oceniłem sytuację i wykorzystałem wszystko to , co moje życie towarzyskie nauczyło mnie na studiach. No co ? Takich umiejętności uczysz się przy okazji .
Chwyciłem jej łokieć i pociągnąłem najmocniej jak mogłem w bok, dzięki czemu miałem pewność, że zamach na moje życie nie skończy się tragicznie. Moja druga ręka chwyciła jej nadgarstek, wykręciłem go w drugą stronę, tak że dziewczyna stała teraz do mnie tyłem. Nóż który musiał wypaść nieznajomej leżał teraz na ziemi, kopnąłem go dalej, aby nie mogła go dosięgnąć. Po czym puściłem ją i popchnąłem lekko do przodu, odsuwając się przy tym .
Dziewczyna spojrzała na mnie , nie wiedząc co ma zrobić. Nim się obejrzałem leżała na ziemi , przyciśnięta ciałem Victorii. "Co tak długo ?" Moje drugie ja właśnie prychnęło pod nosem.
Niall stał obok i najwidoczniej przyglądał się całej sytuacji z rozbawieniem.
- Twoja babka nie była by z Ciebie dumna , gdyby to zobaczyła. - Victoria rzekła do dziewczyna z dziwną wyższością w głosie. Nieznajoma wywróciła oczami, by po chwili je zamknąć. Emanował od niej dziwny spokój.
Nie na długo , bo gdy tylko z powrotem je otworzyła , Niall zgiął się w pół i upadł na kolana , zaciskając pięści. Popatrzyłem z niepokojem na Vicki, ale ta tylko wzruszyła ramionami. Dziewczyno twój przyjaciel wije się z bólu na podłodze !
- Zapomniałaś Amelio , że na mnie to nie działa. - Vicka zeszła z dziewczyny i pomogła jej wstać.
- Tak się nie traktuje przyjaciół ! - Wysyczał Niall, wciąż leżąc na podłodze.
Amelia - bo tak miała na imię, z tego co powiedziała Victoria - po raz kolejny zamknęła oczy.
Niall położył się na ziemi głęboko oddychając.
- To było wredne. - Wyburczał chłopak. Dziewczyna wzruszyła ramionami.
- Co wy tu robicie ? - Przymrużyła oczy. - Mieliście być w Argentynie.
- To my powinniśmy Cię o to zapytać. I skąd wiesz , że tam jedziemy ?
Amelia zmieszała się trochę i cofnęła krok do tyłu. Victoria złapała jej ramię i pociągnęła w moją stronę. Otworzyła drzwi od naszej sypialni i wepchnęła dziewczynę do środka. Zamknęła za nami drzwi i uważnie przyjrzała się nieznajomej. Dlaczego miałem wrażenie, że mimo sytuacji na korytarzu, w której Victoria nie użyła swojego sarkazmu, te dwie i tak się nie lubią. Usiadłem na krześle , nie chcąc brać w tym udziału. Niall najwidoczniej doszedł do tego samego wniosku co ja, bo usiadł zaraz obok mnie.
- Wyjaśniaj to z Sapphire, mnie w to nie mieszaj. - Odezwała się dziewczyna.
- A ja myślę, że doskonale wiesz, po co tu jesteś . Jeśli usłyszę to od Twojej babki to ...
- Victoria ! - Niall postanowił się wtrącić. - Porozmawiamy o tym jutro.
Wampirzyca obdarzyła Amelie jednym z tych swoich nienawistnych spojrzeń i otworzyła szeroko drzwi , wypuszczając ją i Niall'a, a przy okazji szepcząc mu coś.
Zamknęła za nimi drzwi i jej spojrzenie spoczęło na mnie. Uśmiechnęła się delikatnie.
- Nic Ci się nie stało ? - Zapytała pochylając się nade mną.
Pokręciłem głową.
- Myślę, że poradziłbym sobie z jedną dziewczyną.
Zachichotała.
- Pewnie tak.
- Powiedz mi wszystko. - Zamarła na chwilę. Widziałem , że analizuje sobie wszystko. Choćby nie wiem jaka była jej decyzja... dowiem się tego dzisiaj.
- Sam chciałeś ...
________________________
*Grey Goos - luksusowa, francuska wódka
*Cristal - wino

wtorek, 24 grudnia 2013

Wesołych Świąt !

Myślałam, że wyrobię się z rozdziałem i dodam Wam go już dzisiaj , ale niestety się nie udało :c
  Chciałabym życzyć Wam, aby spełniły się Wasze najskrytsze marzenia :) Aby przyszły rok był jeszcze lepszy od poprzedniego i oczywiście abyście mogli zobaczyć swoich idoli w Polsce !
Myślę, że nie będę się już bardziej rozpisywać, bo takich rzeczy jak szczęście, zdrowie itp. nasłuchacie się przy dzieleniu się opłatkiem ;) Ale mimo to przyłączam się do tych życzeń.
 Dziękuję Wam, że ten rok był również wspaniały dla mnie, nie myślałam, że mój blog zajdzie tak daleko, ale cieszę się, że ktoś to czyta :)
Jeszcze raz WESOŁYCH ŚWIĄT !

P.S Napiszcie w komentarzach jak tam prezenty :P